Sąd Okręgowy w Łomży utrzymał w mocy decyzję o tymczasowym aresztowaniu Marcina Z. Mężczyzna ma odpowiadać za wylanie gnojowicy przed posesją Ministra Rolnictwa Stefana Krajewskiego oraz kierowanie gróźb karalnych pod adresem najwyższych organów państwowych.
Do zdarzenia doszło 9 stycznia 2026 roku. Jak wynika z ustaleń Prokuratury Rejonowej w Zambrowie, Marcin Z. podjechał pod dom ministra w gminie Zambrów samochodem marki Fiat Ducato. Podejrzany miał zaczepić linę transportową o ogrodzenie posesji, a następnie zrzucić z pojazdu zbiornik typu mauser. W wyniku tego działania przed bramą wylanych zostało około 500 litrów gnojowicy. Po chwili mężczyzna wszedł na teren posesji, gdzie w rozmowie z żoną ministra miał kierować pod jej adresem słowa nawiązujące do działalności politycznej jej męża oraz groźby karalne popełnienia przestępstwa na szkodę jej lub osoby jej najbliższej
Całe zajście Marcin Z. transmitował oraz dokumentował w formie zdjęć i filmów, które publikował na swoim profilu w serwisie Facebook. W zamieszczonych materiałach prokuratura dopatrzyła się kolejnych przestępstw. Śledczy wskazują, że mężczyzna kierował tam groźby karalne oraz publicznie znieważał konstytucyjne organy RP, w tym Premiera RP, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministra Spraw Zagranicznych oraz Prezydenta Warszawy.
Podczas przesłuchania Marcin Z. nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że jego działanie było formą indywidualnego protestu przeciwko polityce rządu, w tym umowie Mercosur oraz blokowaniu wjazdu rolników do stolicy.
Wniosek o tymczasowe aresztowanie trafił do Sądu Rejonowego w Zambrowie 11 stycznia. Sąd przychylił się do argumentacji prokuratora, uznając, że istnieje realna obawa ponownego popełnienia przez podejrzanego przestępstwa przeciwko życiu lub zdrowiu. 12 stycznia 2026 roku zastosowano areszt na okres 2 miesięcy.
Obrońcy mężczyzny z Instytutu Ordo Iuris złożyli zażalenie na tę decyzję, argumentując, że areszt to najsurowszy środek zapobiegawczy, który powinien być stosowany tylko wtedy, gdy inne środki są niewystarczające. Ordo Iuris podkreśla, że w tej sprawie brak jest konkretnych i realnych przesłanek wskazujących na ryzyko ucieczki, próby bezprawnego wpływania na przebieg postępowania czy ponownego popełnienia przestępstwa oraz że postępowanie opiera się głównie na dowodach obiektywnych: nagraniach, oględzinach, zeznaniach naocznych świadków. Według obrońców, izolacja rolnika jest bezzasadna i uderza w jego rodzinę – Marcin Z. jest ojcem trójki małych dzieci i jedynym żywicielem rodziny, co jest realną gwarancję procesową, że nie będzie się on ukrywał.
W opinii prawników Ordo Iuris środek zapobiegawczy nie może być reakcją polityczną ani formą odwetu. Zwraca też uwagę, iż nie ma dowodów, że podejrzany przygotowywał się do kolejnych czynów, kierował realne groźby wobec konkretnych osób czy wykazywał zachowania eskalacyjne, a sama treść zarzutów nie wystarcza do uznania istnienia „uzasadnionej obawy” w rozumieniu Kodeksu postępowania karnego.
- Co istotne, do czynu doszło w trakcie ogólnopolskich protestów rolników przeciwko umowie UE z państwami bloku Mercosur i miał on – zdaniem rolnika – charakter emocjonalny i jednorazowy, co powinno zostać uwzględnione przy ocenie konieczności stosowania środków zapobiegawczych oraz ich rodzaju. Instytut zauważa również, że w przedmiotowej sprawie podejrzanemu nie zapewniono realnej możliwości kontaktu z wybranym obrońcą na kluczowym etapie postępowania – po jego zatrzymaniu, podczas przesłuchań przez policję i prokuratora - informuje Instytut Ordo Iuris.
Sąd Okręgowy w Łomży nie podzielił jednak tych argumentów i utrzymał środek zapobiegawczy w mocy.
Sprawa budzi emocje ze względu na swój kontekst. Obrońcy podejrzanego, w tym adw. Magdalena Leszczyńska, wskazują na polityczny charakter decyzji sądu.
- Decyzja Sądu Okręgowego w Łomży o utrzymaniu tymczasowego aresztu wobec rolnika protestującego przed domem ministra jest kompromitująca dla wymiaru sprawiedliwości. To nie jest orzeczenie oparte na faktach i prawie, lecz pokaz siły państwa wobec obywatela, który ośmielił się zaprotestować. Tymczasowy areszt, czyli środek zarezerwowany dla najpoważniejszych spraw i realnych zagrożeń, został użyty jako narzędzie zastraszania i nosi znamiona represji wobec obywatelskiego protestu. W tej sprawie nie ma żadnych racjonalnych przesłanek do izolowania człowieka, jest za to jasny kontekst polityczny.To jest jawne nadużycie prawa i niebezpieczny precedens, który podważa zaufanie do sądów jako instytucji stojących na straży prawa, a nie interesów władzy. Obrońcy będą walczyć o uchylenie tymczasowego aresztowania wszelkimi dostępnymi środkami prawnymi, bo w państwie prawa takie decyzje są nie do zaakceptowania - wskazuje adwokat Magdalena Leszczyńska z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris. - Rolnik jest jedynym żywicielem rodziny i ojcem trójki małych dzieci. W praktyce ten areszt nie dotyka tylko podejrzanego, ale uderza w jego rodzinę, która nie ma żadnego związku z tą sprawą - dodaje.
Reklama
Marcinowi Z. grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
- Dodatkowe wątpliwości co do politycznego charakteru decyzji sądu budzi fakt, że sprawa została przeniesiona z prokuratury w Zambrowie do Łomży - do jednego ze specjalnych zespołów prokuratorów utworzonych przez ministra Waldemara Żurka pod pretekstem walki z „mową nienawiści” - podkreśla Ordo Iuris.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze