Sąd Okręgowy w Łomży podjął dzisiaj decyzję o nieprzedłużaniu tymczasowego aresztowania wobec Marcina Z. Rolnik, który w styczniu wylał gnojowicę przed posesją ministra rolnictwa w gminie Zambrów, wyjdzie na wolność. Sąd zastosował wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze.
Sąd Okręgowy w Łomży nie uwzględnił wniosku prokuratora, który domagał się przedłużenia izolacji podejrzanego o kolejne dwa miesiące. Zamiast aresztu zastosowano dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju. Marcin Z. będzie musiał stawiać się we właściwym komisariacie dwa razy w tygodniu.
Do zdarzenia doszło 9 stycznia 2026 r. Jak ustalili śledczy, Marcin Z. podjechał pod dom ministra rolnictwa samochodem marki Fiat Ducato. Przy pomocy liny transportowej zrzucił z pojazdu zbiornik typu mauser, z którego przed bramę posesji wylało się około 500 litrów gnojowicy.
Mężczyzna miał również wejść na teren posesji i kierować groźby pod adresem żony ministra, nawiązując do działalności politycznej jej męża. Całe zajście podejrzany transmitował na żywo w mediach społecznościowych. Prokuratura zarzuciła mu m.in. znieważenie organów konstytucyjnych RP (w tym Premiera i Prezydenta Warszawy) oraz kierowanie gróźb karalnych.
Interesy rolnika reprezentują prawnicy z Instytutu Ordo Iuris. Adwokaci Robert Czarnowicz oraz Magdalena Leszczyńska od początku wskazywali, że tymczasowy areszt jest środkiem nadmiernym. Podkreślali, że materiał dowodowy w postaci nagrań i zeznań świadków jest już zabezpieczony, więc nie ma obawy matactwa.
- Od początku jasno wskazujemy, że motywy działania rolnika oraz kontekst protestu nie mogą być pomijane. Mówimy o incydentalnym czynie, będącym efektem silnych emocji w trakcie społecznego sprzeciwu - komentuje adw. Magdalena Leszczyńska.
Obrona podnosiła również argumenty społeczne. Marcin Z. jest jedynym żywicielem rodziny i ojcem trójki małych dzieci. Prawnicy wskazywali także na uchybienia proceduralne, do których miało dojść po zatrzymaniu mężczyzny, w tym na utrudniony kontakt z wybranym obrońcą.
Pełnomocnicy podejrzanego zaznaczyli też, że zdarzenie miało miejsce podczas ogólnopolskich protestów rolników przeciwko umowie Unii Europejskiej z państwami Mercosur i - według samego podejrzanego - było incydentem jednorazowym, wynikającym z emocji.
Sprawa Marcina Z. od początku budziła emocje w regionie. Postępowanie prowadzi jeden ze specjalnych zespołów prokuratorskich do spraw walki z "mową nienawiści", utworzony przez Ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka.
Prokuratura zarzuca Marcinowi Z. kierowanie gróźb ze względu na przynależność polityczną (przestępstwo z art. 119 §1 Kodeksu karnego), znieważenie organu konstytucyjnego (art. 226 §3 kk) i formułowanie gróźb karalnych (art. 190 §1 kk). Wcześniej, 12 stycznia 2026 r., Sąd Rejonowy w Zambrowie zastosował wobec rolnika dwumiesięczny areszt, uznając, że istnieje obawa ponownego popełnienia przestępstwa. Dzisiejsze postanowienie Sądu Okręgowego w Łomży zmienia tę sytuację, uznając argumentację obrońców o braku podstaw do dalszego stosowania izolacji.
- Od początku jasno wskazujemy, że motywy działania rolnika oraz kontekst protestu nie mogą być pomijane. Mówimy o incydentalnym czynie, będącym efektem silnych emocji w trakcie społecznego sprzeciwu, a nie o zaplanowanym, przestępczym działaniu. Dzisiejsze rozstrzygnięcie sądu oceniamy pozytywnie, jednak nie sposób ignorować szerszego kontekstu. Od 2024 roku w całej Polsce obserwujemy coraz dalej idącą ingerencję w konstytucyjne prawo do wolności zgromadzeń. Sąd w tej sprawie zastosował zasadę proporcjonalności, dobierając środek adekwatny do sytuacji i nieprzekraczający tego, co absolutnie konieczne dla zabezpieczenia postępowania. To powinien być standard w demokratycznym państwie prawa. Jednocześnie podkreślamy jednoznacznie: tymczasowy areszt w tej sprawie nigdy nie powinien był zostać zastosowany. Był to środek nadmierny i nieuzasadniony okolicznościami sprawy – komentuje adw. Magdalena Leszczyńska z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.
Marcinowi Z. grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze