Reklama

Uczcili pamięć Żołnierzy Niezłomnych

04/12/2019 19:51

Podopieczni Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Długoborzu uczcili pamięć Kazimierza Żebrowskiego i jego syna Jerzego Żebrowskiego - Żołnierzy Niezłomnych.

 

Młodzież ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego im. Św. Jana Pawła II w Długoborzu we wtorek, 3 grudnia była na wycieczce historycznej w Mężeninie koło Śniadowa. 70 lat temu w tej miejscowości, 4 lata po zakończeniu II wojny światowej poległ śmiercią tragiczną Kazimierz Żebrowski, pseudonim „Bąk” - ostatni Komendant Okręgu Białostockiego Narodowego Zjednoczenia Wojskowego i jego syn Jerzy Żebrowski, pseudonim „Konar”. 

 

Pod symbolicznymi brzozowymi krzyżami młodzież wraz z nauczycielem Jackiem Raciborskim, po krótkiej modlitwie zapaliła znicze i wysłuchała wspomnień panów Wiesława, Bogdana i Krzysztofa, których rodzice byli świadkami wydarzeń sprzed 70 lat. Jak zaznaczyli panowie, ich rodzice za pomoc dla podziemia niepodległościowego zostali skazani na wieloletnie kary więzienia. Ich rodziny zaś były wygnańcami w swojej Ojczyźnie, dzieciom odmawiano prawa do nauki w szkołach średnich i na studiach. Rodziny wyrzucano z pracy, byli ludźmi „drugiej kategorii”. Panowie podczas rozmowy podkreślali, że cieszą się, iż prawda o tamtych wydarzeniach ujrzała światło oraz że dzisiaj można o tych trudnych czasach rozmawiać i wspominać bohaterów tamtych dni.

Reklama

 


Kazimierz i Jerzy Żebrowscy to ojciec i syn, którzy byli Żołnierzami Niezłomnymi, Wyklętymi. Obaj - ojciec i syn 3 grudnia 1949 roku zostali otoczeni przez grupę operacyjną UB-KBW na konspiracyjnej kwaterze w Mężeninie, niedaleko Szumowa. Podczas próby wyjścia z obławy najpierw chory na zapalenie płuc syn Jerzy, pseudonim „Konar”, zostaje śmiertelnie ranny. Widząc to, ojciec Kazimierz, pseudonim „Bąk”, dobił ciężko rannego syna, a następnie sam się zastrzelił. Ich zwłoki zabrane przez UB do Łomży nigdy nie zostały wydane rodzinie. Miejsce pochówku ojca i syna jest nieznane do dzisiaj. Prawdopodobnie ich ciała zostały wrzucone do worków, które obciążono kamieniami i wrzucono do bagna w okolicach miejscowości Kupiski, niedaleko Łomży.

Reklama

Kazimierz Żebrowski przed I wojną światową ukończył w Zambrowie szkołę podstawową. W 1941 r. jego rodzina - żona i dzieci - zostali załadowani do bydlęcych wagonów w celu wywiezienia na Sybir. Najstarszy syn Jerzy (wtedy 11-latek) zdołał uciec, odszukał ojca i od tej pory już prawie stale był przy nim. Kazimierz był ostatnim komendantem Okręgu Białystok Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, do którego należała Ziemia Zambrowska. Kazimierz Żebrowski jest też osobą, którą pamiętają starsi mieszkańcy Ziemi Zambrowskiej. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2019-12-04 22:32:04

    oho zaczyna się. o wykletych będą znowu nawijać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-12-04 23:33:27

    Tylko żołnierzom walczącym o wolność ojczyzny w 1939 r. i o jej wyzwolenie w 1944 r. nie ma kto czci oddawać. Zostali zapomniany... teraz tylko bandyci są w cenie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mazur - niezalogowany 2019-12-05 09:15:37

    Sąsiad na sąsiada donosił. Ci tak zwani " WYKLĘCI" sami donosili do UB na niewygodnych dla siebie świadków swoich ZBRODNI na ludności ! By pozbyć się kłopotów HISTORYCZNYCH. Kraj w 1949 roku podnosił się z pożogi wojennej. A Ci zamiast uczestniczyć w odbudowie Kraju UPRAWIALI BANDYTERKĘ !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Zambrow.org




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama