Nieodpowiednie przewożenie broni stało się przyczyną postrzelenia kierowcy pojazdu. Mężczyzna, który nieumyślnie postrzelił przyjaciela udzielił mu pomocy przedlekarskiej i odwiózł do szpitala. Tam jednak zorientował się, że na miejscu zdarzenia została broń i postanowił po nią wrócić. Nie dojechał do celu, ponieważ w padł w poślizg.
Do zdarzenia doszło w minioną niedzielę, 17 lutego około południa, na polnej drodze w rejonie Grąd Woniecko. Trzech myśliwych z Warszawy wracało z polowania z Małego Płocka. Wszyscy jechali jednym samochodem i podziwiali tereny łowieckie nad Narwią. Gdy terenówka zatrzymała się i pasażer siedzący obok kierowcy chciał wyjść, broń którą trzymał w ręku pasażer – wystrzeliła raniąc kierowcę. Koledzy natychmiast udzielili pierwszej pomocy przedlekarskiej poszkodowanemu i odwieźli go z raną postrzałową lewej ręki do szpitala w Łomży. Tam mężczyzna przeszedł operację. Na szczęście postrzał w rękę nie zagroził życiu poszkodowanego.
W szpitalu myśliwi, którzy przywieźli postrzelonego kolegę zorientowali się, że na miejscu wypadku zostawili strzelbę. Postanowili po nią wrócić. Nie dojechali jednak do miejsca zdarzenia, ponieważ po drodze samochód wpadł w poślizg i zatrzymał się w rowie. Na miejsce przyjechała łomżyńska policja, która stwierdziła, że mężczyzna w chwili spowodowania kolizji w wydychanym powietrzu miał 0,4 promila alkoholu.
Strzelba, z której raniony został myśliwy, znaleziona została przez właściciela i policjantów kilkadziesiąt minut później.
Myśliwy, który postrzelił kolegę, a następnie spowodował kolizję, za złamanie zasad przewożenia broni w samochodzie odpowie przed sądem. Grozi mu za to kara pozbawienia wolności do lat 5, ponieważ broń w samochodzie nie może być przewożona nabita oraz powinna być przewożona w futerale.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze