Niewinny, cyfrowy "lajk" urósł do rangi wydarzenia państwowego, a o naszym samorządzie zrobiło się głośno. Czy to jeszcze polityczne przepychanki czy już cenzura wyrażania osobistych opinii?
- Stefan Krajewski - minister rolnictwa do natychmiastowej dymisji, bo ta ballada rodzinna widać nie ma końca i to wam gwarantuję, dlatego że będą kolejne odcinki, bo jak widać Stefan Krajewski „Rodzina na swoim” wziął dosłownie. Tym razem chodzi o 250.000 zł, które otrzymała jego żona w ramach instytucji podmiotów podległych nadzorowanych bądź rozliczanych przez Ministerstwo rolnictwa i Rozwoju Wsi. (…) To powinna być odpowiedzialność polityczna i prawna. Zero tolerancji na tego typu zachowania. To jest skandal i dymisja powinna być natychmiastowa! – mówił w swojej rolce łomżyński radny Piotr Modzelewski.
Na filmie widać dokumenty, z których wynika, że żona ministra Krajewskiego miała być beneficjentką środków z Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie (50 tys. zł z przeznaczeniem na usługi doradczo-szkoleniowe) oraz 199.900 zł ze środków unijnych z PROW za pośrednictwem LGD Brama na Podlasie.
Post radnego zalajkowała Starosta Zambrowski Edyta Marchelska-Groszfeld, co miało się nie spodobać ministrowi, który zatelefonował do starosty i, jak stwierdziła w rozmowie z portalem wPolityce.pl, odniósł się do tego, jakie treści popiera w mediach społecznościowych oraz sugerował, żeby dobrze się zastanowiła się, co i kogo „lajkuje", a także grozić jej oraz jej rodzinie.
Telefon zadzwonił podczas posiedzenia Zarządu Powiatu Zambrowskiego, a starosta - spodziewając się rozmowy służbowej - włączyła tryb głośnomówiący.
- Wszyscy, którzy byliśmy obecni na posiedzeniu słyszeliśmy jego słowa, a wszystko zostało zatwierdzone i ujęte w protokole. A wszystko przez jednego laika na Facebooku pod postem Piotr Modzelewski- radny. I tu pojawia się pytanie - czy to nie trochę dziwne, że ów minister, pełniąc tak odpowiedzialną funkcję państwową, znajduje czas na sprawdzanie, kto lubi posty nieprzychylne jego osobie lub działaniom? Ministrowi chyba przydałoby się więcej czasu na sprawy ważne dla ludzi a przede wszystkim rolników, a mniej na Facebooka… - skomentował sytuację na swoim profilu Fb członek zarządu Sebastian Mrówka.
Reklama
W rozmowie z portalem wPolityce.pl minister zaprzeczył, że groził staroście lub ją zastraszał, a jedynie prosił, aby nie ruszała jego żony, bo ona nie jest osobą publiczną.
Czy jeden „lajk” i reakcja na niego stanowią aż tak ważną sprawę, aby ją roztrząsać, czy to już może próba cenzury wyrażania osobistych opinii? Czy żona ministra może aplikować o środki unijne, czy ze względów moralnych powinna tego nie robić? Jakie jest wasze - wyborców zdanie?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I tutaj powinna być pociągnięta Pani co przyznaje te fundusze
Tak. Ze starostwa są wydawane olbrzymie kwoty ( nasze publiczne pieniądze) na wciąż zadłużający się szpital przez koleżkę który nie potrafi zarządzać placówką. Chyba ta kasa jest wyprowadzana. Po drugie ludzie zatrudnieni bez żadnych kwalifikacji po znajomościach.
Czy to nie dziwne, panie pisowski radny, że pisowska pani starostka nie ma co robić, tylko bryluje na wszystkich możliwych imprezach w powiecie wdzięcząc się do zdjęć i to często w czasie służbowym i w dodatku zajmuje się lajkowaniem zakłamanych postów opluwających zambrowskiego ministra, tylko dlatego że jest z PSL nie z PISlamu.
Czep się swojej Baby [jak ją masz
Na Stefana strach coś powiedziec lub napisać, bo zaraz Cie pozwą do sądu jak tych rolników , ktorzy postawili kwiaty pod jego biurem. Czy my zyjemy w wolnym kraju?
Po co siać kłamstwa, gdybyś chciał znać fakty, to na wniosek policji te postępowanie.
Pani starosta nie jest święta, gdybyś wiedział co ona nie wyprawia to byś się wziął za głowę. Ale jej można bo zna posłanki z Pis-u i Sasin jej obiecał że bedzie posłanką dlatego wzięła do siebie młodego na prezesa szpitala
„Celebrytka powiatowa” ma chyba dużo czasu na klikania na Facebooku, bo z relacji pracowników starostwa wynika, że trudno ją zastać w godzinach urzędowania starostwa. Więc pytamy, czy to prawda, że wszyscy pracownicy starostwa odbijają swój czas pracy w czytnikach elektronicznych, ale ta zasada nie dotyczy starosty i wicestarosty? Czy na tych stanowiskach obowiązuje 8-godzinna norma czasu pracy? Prosimy szanowną Redakcję o zapytanie w imieniu mieszkańców. Ponadto, to już chyba nie pierwszy raz, jak starosta wyraża „solidarność” z kobietami. Zaczęła od zwolnienia trzech kobiet w starostwie, a teraz jak widać jej się żona ministra nie spodobała. Zambrowianka - Zambrowiance, wstyd.
Piękne samozaoranie. Sasin uważaj!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ilu politycznych frajerów w komentarzach. Ten gnojarz z krajewa to sie doigra za swoje machloje i telefony. Cwaniaczek pompuje publiczną kase na swoje chlewy, a jak ktoś uwage zwraca to sie żonką zasłania i dziećmi. Dobry cwaniaczek. Nikt z nich nie jest święty, ale te wasze wojenki PO-PISOWSKIE to już zbiorowa psychoza, jestescie zdrajcami narodu
I tutaj powinna być pociągnięta Pani co przyznaje te fundusze
Tak. Ze starostwa są wydawane olbrzymie kwoty ( nasze publiczne pieniądze) na wciąż zadłużający się szpital przez koleżkę który nie potrafi zarządzać placówką. Chyba ta kasa jest wyprowadzana. Po drugie ludzie zatrudnieni bez żadnych kwalifikacji po znajomościach.
Czy to nie dziwne, panie pisowski radny, że pisowska pani starostka nie ma co robić, tylko bryluje na wszystkich możliwych imprezach w powiecie wdzięcząc się do zdjęć i to często w czasie służbowym i w dodatku zajmuje się lajkowaniem zakłamanych postów opluwających zambrowskiego ministra, tylko dlatego że jest z PSL nie z PISlamu.