Dwa tygodnie temu, w poniedziałek opublikowaliśmy wywiad z panią Zefiryną Dobrożańską- osobą, która w wieku 4 lat wraz z całą rodziną została wywieziona na Syberię. Dziś, pragniemy przedstawić państwu wywiad z kolejną sybiraczką mieszkającą w naszym mieście- panią Alicją Soczyńską, osobą, która również została zesłana, gdy była małą dziewczynką. Miała nieco więcej szczęścia niż nasza poprzednia rozmówczyni, ponieważ mogła wrócić do Polski wraz z matką i bratem 18.06.1946 r. Osiedlili się w Czyżewie.
Wywiad na potrzeby naszego portalu przeprowadził absolwent Szkoły Podstawowej Nr 5 Marcin Sadowski.
Marcin Sadowski: Pani Alicjo, w jakich okolicznościach była Pani wywieziona z matką i bratem przez NKWD, jakie było przypuszczalne podłoże wywózki i w jakie strony Syberii nastąpiło zesłanie? Alicja Soczyńska: 21 czerwca 1941 r. został aresztowany mój tata - Feliks, wywieziony do Czerwonego Boru, o północy zjawiło się NKWD, które deportowało moją mamę Apolonię, brata Bogdana i mnie. Pozwolono nam zabrać najbardziej potrzebne rzeczy codziennego użytku, chociaż jedna osoba z NKWD namawiała mamę, aby też zabrała maszynę do szycia, mówił to stanowczym głosem. Domyślamy się, że padliśmy ofiarą wywózki tylko dlatego, że rodzina należała do zamożnych, określanych w czasie okupacji "Kułaki", a mama Apolonia miała na te czasy wykształcenie. Światła nauczycielka- to była przyczyna naszego zesłania. Ze stacji Czerwony Bór przetransportowano nas do Czyżewa, a potem potwornie długą drogą w wagonach bydlęcych z długimi postojami do Obwodu Omskiego. Tam musieliśmy sami szukać schronienia, tułaliśmy się jak nieproszeni goście, przyjęła nas Rosjanka, która miała na utrzymaniu pięciu synów, mąż był na froncie.
M.S.: Skradziono Pani dzieciństwo. Czym zajmowała się Pani jako najmłodsza latorośl rodziny? A.S.: Przyjaciele naszej Rosjanki udzielali nam dobrych rad, jak można przeżyć, rad tych udzielali w cztery oczy. Mama Apolonia pracowała w Kołchozie, dostawała przydział produktów do przeżycia, brat Bogdan stróżował w suszarni ziarna nocami, więc ja mu w tych nocach towarzyszyłam, później mama nauczyła mnie dziać na drutach, sama szyła na maszynie, którą zabrała z domu rodzinnego i o dziwo po trasie się nie zawieruszyła. Maszyna ta była źródłem naszego utrzymania. Czasami za usługę dostało się 3 ziemniaki, czasem - ustrzeloną kuropatwę. Niekiedy w butach z suszarni wynosiło się trochę ziarna. Zdarzało się też, że brat i jego rosyjscy koledzy upolowali coś w tajdze.
M.S.: Jaki doszło i jak wyglądał powrót w strony rodzinne? A.S.: W lata 1945-1946 nastąpiła odwilż polityczna, władze Rosji pozwoliły na powrót. Moja rodzina nie miała możliwości wcześniejszego powrotu ponieważ do stacji w Omsku nie było żadnych środków lokomocji. Majowe słońce roztopiło lody Irtysza i rozpoczęły się rejsy statków. Moja zbiedzona i wyczerpana oczekiwaniem mama oznajmiła nam, że wyruszamy w trudną podróż do Polski. Do Moskwy dotarliśmy szczęśliwie, zapowiedziano tam długi postój. Wielu podróżujących postanowiło opuścić wagony i rozprostować obolałe nogi, zaczerpnąć świeżego powietrza, zobaczyć ten słynny Plac Czerwony, Kreml. Moja mama i brat Bogdan zdecydowali się ruszyć jak turyści, ja zostałam w wagonie pilnować bagażu, byłam bardzo zmęczona. Ku zaskoczeniu po godzinie lokomotywa pociągu ruszyła w dalszą drogę. Z duszą na ramieniu podróżowałam sama do granicy, bez najbliższych. Wielka radość nastąpiła, gdy brat i mama mnie odnaleźli. Okazało się, że załapali się nocnym pociągiem i dopędzili mnie na granicy, gdzie był długi postój. Już razem dotarliśmy do stacji Czyżew, tu spotkaliśmy ludzi ze Związku Patriotów Polskich, którzy agitowali powracających z Syberii, aby pozostawiali swoje dobra materialne w Polsce i kierowali się do krajów zachodnich, bo tu nie zaznają spokoju, wolności i będą prześladowani politycznie. Moja rodzina wróciła do ziemi ojczystej - mieszkaliśmy w państwie o ograniczonej suwerenności - milczeliśmy. W imię miłości bliźniego trzeba przebaczać doznane krzywdy ale pamiętać należy, aby zbrodnie nie powtórzyły się w następnych pokoleniach.
M.S.: Dziękuję Pani bardzo za rozmowę. A.S.: Dziękuję. Do widzenia.
Polecamy: :: Przeżyła „piekło na ziemi” :: 218. rocznica uchwalenia Konstytucji 3. Maja :: Wywiad z Marią Rutkowską, finalistką konkursu historycznego IPN-u :: Wyjątkowa lekcja historii w ZSA :: Obchody rocznic wrześniowych w Zambrowie :: W Czarnowie Undach odsłonięto pomnik pomordowanych :: Pięciu Sybiraków w Zambrowa odznaczono Krzyżem Zesłańców Sybiru
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze