Dziś publikujemy jedenastą już część zbioru opowiadań „Zapach mojego domu” autorstwa Janusza Kuleszy.
O Tadeuszu Horochu
Był synem Janiny i Wacława Horochów. Wysoki, przystojny, podobał się kobietom. Szczególnie został zapamiętany przez zambrowiaków po tym, jak we wrześniu 1939 roku rekwirował ludności cywilnej rowery na potrzeby armii niemieckiej. Podczas okupacji sowieckiej piastował funkcję pracownika gospodarczego. Pracował w nieistniejącym już dzisiaj budynku na rogu ulicy Mazowieckiej i Alei Wojska Polskiego („Modna pani”). Z racji tego, że miał konia i furmankę, trudnił się przemytem przez granicę zarówno ludzi jak i towarów. Podczas jednej z wypraw wpadł w ręce NKWD. Za to, że podjął się współpracy, darowano mu życie, na co się zgodził. Już wtedy w Zambrowie wiązano zniknięcie tej i owej osoby z Tadeuszem Horochem. Traf chciał, że zdarzyło mu się przemycić przez granicę żonę niemieckiego oficera. Postąpił w podobny sposób, oddając ją w ręce NKWD. Kiedy Niemcy napadli na Związek Radziecki, ów oficer znalazł się w Zambrowie. Zaczął dociekać losów swojej żony. Szybkie śledztwo naprowadziło go na osobę Tadeusza Horocha. Znaleziono go w Tykocinie, skąd przywieziono go do Zambrowa. Świadkowie mówią, że miał ręce i nogi związane drutem kolczastym. Pewnego lipcowego ranka roku 1941, kiedy jeszcze Zambrów spał, załadowano na furmankę Tadeusza Horocha, niejakiego Gołaszewskiego, podejrzanego o współpracę z komunistami i Rosjanina, członka NKWD. Tuż za nimi na bryczce usadowili się uzbrojeni Niemcy, po czym wszyscy ruszyli w stronę żydowskiego cmentarza. Tam Niemcy dokonali egzekucji, pozostawiając ciała. Dosyć długo leżały, stąd mieszkańcy Zambrowa chodzili je oglądać. Tadeusza Horocha kula trafiła prosto w głowę. Miał wykręcone, opuchnięte ręce i głowę, co świadczyło, że przed śmiercią był bity i torturowany. Jego ciało zostało pochowane na zambrowskim cmentarzu katolickim w rodzinnym grobowcu. Co niektórzy długo się zastanawiali, dlaczego Niemcy zabili swojego. Cała prawda z czasem wyszła na jaw.
W przyszłym tygodniu – c.d. tomiku – „O tym, jak kobyła Baśka trafiła na bal weterynarzy”. Zapraszamy.
Polecamy również artykuły: Zapach mojego domu – O Jankielu Manesie z dn. 27.11.2006 r. Zapach mojego domu – O Henryku Chęcińskim z dn. 20.11.2006 r. Zapach mojego domu – Krajobraz po zamachu z dn. 13.11.2006 r. Zapach mojego domu – Kara z dn. 06.11.2006 r. Zapach mojego domu – Kaplica na cmentarzu z dn. 30.10.2006 r. Zapach mojego domu – Ambasada z dn. 23.10.2006 r. Zapach mojego domu – O dzikiej świni w Zambrowie z dn. 16.10.2006 r. Zapach mojego domu – Legenda o Pysznym Janku z dn. 09.10.2006 r. Zapach mojego domu – O tym, jak powstała nazwa Czerwony Bór z dn. 02.10.2006 r. Zapach mojego domu – O tym jak powstało Miasto Zambrów z dn. 25.09.2006 r. Nowe tomiki Janusza Kuleszy i wernisaż wystawy fotograficznej Zambrów Czasy PRL-u z dn. 11.09.2006 r. Most do przeszłości – powrót do przyszłości z dn. 17.10.2005 r.
”Most do przeszłości”: Kiedy umiera człowiek, ginie biblioteka Epizod O wieżach z kościoła pod wezwaniem Świętej Trójcy Ślub Raisy Jabłonki W letni poranek Włoski ślad w Zambrowie Wacław von Horoch August Kaüfman Kino "Modern" Kino "Słońce" Gordon Na zambrowskim rynku Z historii 71 Pułku Piechoty Spółdzielnia Mleczarska „Zambrowianka” w Zambrowie
Most do przeszłości – promocja zbioru opowiadań z dn. 02.06.2005 r.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze