Skarb Państwa uznał, że nie ma możliwości wyciągnięcia Zamtexu „na prostą”. Udziałowcy jedynego zakładu produkującego przędzę w kraju postanowili postawić spółkę w stan likwidacji.
W miniony poniedziałek, 27 czerwca w czasie walnego zgromadzenia, właściciele spółki Zamtex, czyli w 52% Skarb Państwa i prywatne osoby, zdecydowali o postawieniu spółki do likwidacji.
- „Największy udziałowiec firmy Zamtex, Skarb Państywa, uznał że pomoc nie jest nam potrzebna żeby wyprowadzić przedsiębiorstwo do normalnego funkcjonowania i wymyślono, że trzeba nas jak najszybciej się pozbyć, więc likwidację przegłosowali wszyscy udziałowcy.” - mówi dotychczasowy prezes spółki Zamtex, a obecnie jej likwidator, Krzysztof Zaręba - „Likwidacja ma prowadzić do tego aby zamknąć przedsiębiorstwo i wykreślić je z rejestru.” – dodaje.
Cała procedura likwidacji jednak trochę potrwa. Warto przy tym podkreślić, że „likwidacja” to nie jest to samo co „upadłość”. Przedsiębiorstwo łatwiej jest rozwiązać w przypadku uznania przez sąd upadłości, dlatego likwidator zamierza w najbliższym czasie ponowić wniosek do sądu o upadłość.
Najpierw jednak musi zgromadzić fundusze niezbędne do przeprowadzenia upadłości, czyli środki na zatrudnienie syndyka, opłacenie pracy 3-4 osób administracyjnych i pokrycie kosztów biurowych itp. W tym celu będzie negocjował z wierzycielami, którym Zamtex winien jest pieniądze, takimi jak Urząd Skarbowy, czy ZUS. Krzysztof Zaręba chce, aby wierzyciele zwolnili część majątku zadłużonej spółki z możliwością sprzedania. Już zwrócił się z wnioskiem do Urzędu Skarbowego, aby 70% ze sprzedaży maszyn przeznaczyć na spłatę części zadłużenia, a 30% przekazać na działalność likwidacyjną.
Jak podkreślał w rozmowie z nami Krzysztof Zaręba – zależy mu na tym, aby przeprowadzić upadłość, a nie likwidację. Np. jako likwidator nie mam możliwości podzielenia budynku na mniejsze części i podjęcia próby sprzedaży. W stanie likwidacji odsetki od zadłużenia cały czas rosną, a w stanie upadłości spółki – już nie.
- „Upadłość byłaby bardziej sensowną formą ze względu na to, że pozwoli na rozwiązanie tego przedsiębiorstwa.” – mówi Krzysztof Zaręba.
Przypomnijmy, pod koniec stycznia sąd w Łomży zdecydował, że Zamtex nie może przejść w stan upadłości. Powodem takiej decyzji sądu był brak pieniędzy na syndyka.
Po tej decyzji zarząd Zamtexu na koniec stycznia dał wszystkim pracownikom wypowiedzenia umów o pracę. 28 lutego pracę w Zamtexsie skończyło ponad 190 osób, czyli prawie wszyscy. Jak zapewniał nas wczoraj Krzysztof Zaręba, wszyscy zwolnieni 28 lutego pracownicy, w marcu otrzymali 3 zaległe pensje, 3-miesięczną odprawę i 2-krotność miesięcznych poborów jako ekwiwalent za skrócenie czasu wypowiedzenia umowy z 3 do 1 miesiąca. W sumie z pożyczki Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych każdy pracownik otrzymał równowartość 8-miesięcznej pensji.
Od 1 marca Zamtex nie prowadzi już produkcji bawełnianej. Obecnie w Zamtexsie zatrudnionych jest tylko 4 osoby: likwidator, kadrowa, handlowiec wyprzedający resztki towaru i na umowę zlecenie – konserwator.
Nie oznaczało to jednak, że przędza nie jest produkowana w Zambrowie. Jeden z dotychczasowych kontrahentów, któremu Zamtex winien był pieniądze, zdecydował się na wynajęcie od Zakładu części hal i maszyn. Firma Akarda zatrudniła około 45 byłych pracowników Zamteksu i prowadzi produkcję bawełny.
Poniedziałkowa decyzja właścicieli Zamtexu oznacza jednak definitywny koniec produkcji bawełnianej w Zambrowie. Jak ocenia były prezes – upadek ostatniego w Polsce zakładu produkcji bawełnianej, jakim był Zamtex, odbić się może na całym rynku tekstylnym w naszym kraju. Jak mówi Zaręba - dopóki istniał przynajmniej jeden producent krajowy, producenci zagraniczni i importerzy tkanin z Chin musieli pilnować jakości i ceny, bo w przypadku pogorszenia jakości produktu importowanego zawsze była alternatywa. Obecnie likwidator Zamtexu uważa, że zarówno jakość jak i ceny wyrobów bawełnianych w Polsce dyktować będą już tylko chińscy importerzy.
Likwidacja Zamtexu jest przełomowym momentem w historii Zambrowa. Miasta, które jak twierdzą historycy z IPN, swoją dzisiejszą wielkość i kształt zawdzięcza wybudowaniu w latach 50-tych Zambrowskich Zakładów Przemysłu Bawełnianego. To za czasu świetności tego zakładu w latach 1950-1985 liczba ludności Zambrowa zwiększyła się z 3,7 tys. do 20,1 tys. Dziś po Zamtexsie pozostały wspomnienia i ... długi.
Polecamy: :: Zarząd Nieruchomościami nagrodzony :: Nie ma pieniędzy na „pogrzeb”. Zamtex musi żyć dalej :: Pracownicy Zamtexu nie chcieli, więc radni nie przyznali pomocy materialnej :: Co dalej z Zamtexem? :: 100 tys. złotych z budżetu miasta na pomoc pracownikom Zamtexu? :: Czy to już definitywny koniec Zamtexu? :: Przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski z wizytą w Zambrowie :: Zamtex liczy na pomoc ministerstwa :: To miasto stworzył „Kombinat” :: Kłopoty Zamtex-u :: Hale znowu tętnią życiem :: Zambrowski Park Przemysłowy – część II :: Zambrowski Park Przemysłowy – część I
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze