Dziś, w ramach naszego cyklu „Starszy Brat” publikujemy dziewiątą część opowieści Janusza Kuleszy o losach Żydów z Zambrowa.
Od autora. Żydzi są naszymi starszymi braćmi w wierze. Do Polski przybyli już w średniowieczu. Zaadaptowali się tu bardzo szybko, znajdując dogodne miejsce dla swojej egzystencji. Polska była bowiem „państwem bez stosów”. W niedługim czasie okazało się, że kasa królewska „stoi” na żydowskich pieniądzach. Do Zambrowa przybyli z pobliskiej Jabłonki w latach 60-tych XVII w. Zasiedlenia ich dokonała tamtejsza gmina żydowska, tam też chowano pierwszych Żydów z Zambrowa. Jacy byli? Co po nich zostało? Dzisiaj jedynie zdewastowany kirkut i wspomnienia. Oto kilka z nich, spisanych na podstawie wspomnień Zambrowiaków.
Janusz Kulesza
Miłość i okupacja
Czajnik znajomo zagwizdał. Pan Antoni Lisiecki, lat 78, szybko do niego podbiegł, po czym, napełniwszy dwie szklanki wrzątkiem, postawił je na blacie stołu. Kiedy usadowił się przy nim na dobre, rzucił mi tak mimochodem - To pyta pan jak zapamiętałem sobie zambrowskich Żydów?
Chwilę się zamyślił, po czym kontynuował: - Smutno, bardzo smutno. Ona był piękną, zgrabną Żydówką. Niepodobna wcale do żydowskich kobiet. Miała blond włosy, ładne nogi i 20 lat. Nazywała się Łejka Smurkizer. Mieszkała z rodzicami przy ul. Legionowej. Pamiętam, że miała brata o imieniu Osier, który, ku uciesze całego zambrowskiego getta, wziął ślub. Zakochał się w niej jeden z zambrowskich gospodarzy. Nie wiadomo, czy była to miłość z wzajemnością, czy Łejka bała się losu, jaki czekał Żydów. Dość, że nie słuchała rodziców i opuściła dla niego rodzinny dom. Przyjęła chrzest, na którym dano jej imię Lucyna i wszystkie inne sakramenty. Młodzi się pobrali. Wszystko było dobrze do czasu, aż ktoś ich wydał. Wiadomo, co groziło za ukrywanie Żyda. Mąż musiał odprowadzić żonę do getta. Co ten zakochany młody człowiek czuł w tym momencie, tego nie wiem, ale to jest chyba trudne do opowiedzenia. Młodzi mieli jednak wyjście z tej sytuacji. Tacy jak oni, sami, dobrowolnie, zgłaszali się na roboty do Prus. Wracali potem i było wszystko w porządku. Dlaczego tak nie postąpili, tego nie wiem.
Poruszony historią Łejki zapytałem: - Jak się nazywał ten zambrowski gospodarz? - Tego panu nie powiem! Co by na to powiedziała jego rodzina?
Kiedy pożegnałem się już ze swoim rozmówcą i znalazłem się na ulicy, przyszła mi do głowy następująca myśl. Miłość to kwiat, który zakwitł na nieprzyjaznym gruncie okupacji.
Poniżej zamieszczamy zbiór linków do poprzednich części cyklu opowiadań o losach Żydów z Zambrowa „Starszy Brat” oraz linki do wszystkich części wcześniej publikowanych cykli: „Zapach Mojego Domu” i „Most do Przeszłości”.
ZAPACH MOJEGO DOMU: O tym jak powstało Miasto Zambrów O tym, jak powstała nazwa Czerwony Bór Legenda o Pysznym Janku O dzikiej świni w Zambrowie Ambasada Kaplica na cmentarzu Kara Krajobraz po zamachu O Henryku Chęcińskim O Jankielu Manesie O Tadeuszu Horochu O tym, jak kobyła Baśka trafiła na bal weterynarzy O tym, jak zginęła trybuna w Zambrowie Opowieść Tadeusza Andrzeja Klimaszewskiego Rok 1920 Święta Barbara
MOST DO PRZESZŁOŚCI Kiedy umiera człowiek, ginie biblioteka Epizod O wieżach z kościoła pod wezwaniem Świętej Trójcy Ślub Raisy Jabłonki W letni poranek Włoski ślad w Zambrowie Wacław von Horoch August Kaüfman Kino "Modern" Kino "Słońce" Gordon Na zambrowskim rynku Z historii 71 Pułku Piechoty Spółdzielnia Mleczarska „Zambrowianka” w Zambrowie
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze