Do zambrowskiej policji zgłosiła się mieszkanka miasta, informując o przywłaszczeniu telefonu komórkowego jej córki. Mężczyzna, który znalazł urządzenie, domagał się pieniędzy za jego oddanie, a gdy spotkał się z odmową, urwał kontakt. Dzięki działaniom funkcjonariuszy sprawca został już ustalony.
Zdarzenie miało miejsce, gdy córka zgłaszającej zgubiła telefon podczas powrotu ze szkoły do domu. Matka dziewczynki próbowała odzyskać sprzęt, dzwoniąc na numer córki. Połączenie odebrał nieznany mężczyzna, który potwierdził, że znalazł telefon na terenie Zambrowa.
Znalazca nie zamierzał jednak oddać zguby bezinteresownie. Za zwrot urządzenia zażądał 100 złotych "znaleźnego". Gdy kobieta nie zgodziła się na takie warunki, mężczyzna rozłączył się, a dalsze próby kontaktu z nim okazały się bezskuteczne. Poszkodowana oszacowała wartość telefonu na 600 złotych.
W namierzeniu sprawcy pomogła technologia. Kobieta, korzystając z aplikacji połączonej z telefonem córki, zauważyła, że znalazca kontaktował się z nieznanym jej numerem telefonu. Informację tę przekazała zambrowskim policjantom podczas składania zawiadomienia o przywłaszczeniu.
Funkcjonariusze w wyniku podjętych czynności ustalili, że za sprawą stoi 38-letni mieszkaniec powiatu zambrowskiego. Mężczyzna zwrócił przywłaszczony telefon, który został zabezpieczony przez policję i wkrótce trafi z powrotem do rąk właścicielki.
38-latek usłyszał zarzut przywłaszczenia cudzej rzeczy ruchomej. Za popełnione wykroczenie odpowie przed sądem. Grozi mu kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gdyby nie urwał kontaktu, oddał znalezioną rzecz, to według prawa mógł zażądać znaleźnego o wartości 1/10 przedmiotu.
Chciał zarobić 100zł teraz zarobi grzywne + koszty sądowe interes życia.
Pomyślcie jakim trzeba być dziadem, żeby nawet takiego znaleźnego nie dać dla gościa. Typ znalazł telefon i normalnie chce go oddać, ale dziadostwo górą. Sam kiedyś znalazłem telefon, odebrałem, babka przyjechała do mieszkania, dzieńdobry, wzieła telefon z ręki do ręki i ani dziękuje ani spie*dalaj. Powiedziałem sobie, że kolejnym razem już sie tak w wuja nie dam zrobić. Stan rzeczy obowiązuje, ale telefonu do tej pory kolejmy raz nie znalazłem
Dlatego najlepiej znalezioną rzecz oddać do jakiegoś Urzędu, na Policję, z zastrzeżeniem że będziesz żądać znaleźnego. Wtedy może właściciel rzeczy, będzie się wstydził postąpić tak po "dziadosku". Dz.U.2023.501 t.j. Art. 10. [Znaleźne] 1. Znalazca przechowujący rzecz, który uczynił zadość swoim obowiązkom, może żądać znaleźnego w wysokości jednej dziesiątej wartości rzeczy, jeżeli zgłosił swoje roszczenie najpóźniej w chwili wydania rzeczy osobie uprawnionej do jej odbioru. 2. W przypadku gdy rzecz nie jest przechowywana przez znalazcę, znalazca może zastrzec wobec przechowującego, że będzie żądał znaleźnego. W takim przypadku przechowujący zawiadamia znalazcę o wydaniu rzeczy osobie uprawnionej do jej odbioru oraz o jej adresie zamieszkania albo siedziby, a znalazca może zgłosić żądanie znaleźnego w terminie miesiąca od dnia zawiadomienia go o wydaniu rzeczy. Przechowujący informuje o tym osobę uprawnioną do odbioru rzeczy.
"Mi się należy znaleźne bo jak nie to nie oddam" Gość za taką gadkę powinien dostać w mordę a nie 100zł bo w tym momencie to jest przywłaszczenie i złodziejstwo.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ale dlaczego ma mieć problemy... Przecież znaleźne i tak się należy?
Nie twoje...nie ruszaj...po co podnosc...chciwosc
Gdyby nie urwał kontaktu, oddał znalezioną rzecz, to według prawa mógł zażądać znaleźnego o wartości 1/10 przedmiotu.
Chciał zarobić 100zł teraz zarobi grzywne + koszty sądowe interes życia.
Pomyślcie jakim trzeba być dziadem, żeby nawet takiego znaleźnego nie dać dla gościa. Typ znalazł telefon i normalnie chce go oddać, ale dziadostwo górą. Sam kiedyś znalazłem telefon, odebrałem, babka przyjechała do mieszkania, dzieńdobry, wzieła telefon z ręki do ręki i ani dziękuje ani spie*dalaj. Powiedziałem sobie, że kolejnym razem już sie tak w wuja nie dam zrobić. Stan rzeczy obowiązuje, ale telefonu do tej pory kolejmy raz nie znalazłem