W Ostrożnym w remizie strażackiej spotkali się byli nauczyciele i uczniowie Szkoły Podstawowej w Ostrożnym. Niektórzy nie widzieli się nawet 40 lat.
Piec kaflowy zastąpiono centralnym ogrzewaniem, później pojawiła się energia elektryczna. W kolejnych latach dobudowano nowe skrzydło budynku. Było miejsce na grę w piłkę dzięki wykupionej po sąsiedzku działce. Przez 40 lat Szkoła Podstawowa w Ostrożnem wychowała kilka pokoleń mieszkańców Ostrożnego i okolicznych miejscowości. W sumie ukończyło ją około 800 osób. Jeszcze w ubiegłym roku szkolonym w Ostrożnem odbywały się lekcje. Od 1 września 2012 r. budynek stoi jednak już pusty.
W sobotę, 20 października odbył się pierwszy „zjazd absolwentów” zlikwidowanej w tym roku szkoły. Na pomysł zorganizowania spotkania z nauczycielami i kolegami ze szkolnej ławy wpadli już kilka lat temu: Jarosław Cukierman i Halina Dmochowska. Jak mówią - nigdy nie było jednak okazji i czasu do podjęcia w tym kierunku konkretnych kroków. Ostatecznie bodźcem, który zadecydował o organizacji spotkania, była decyzja o likwidacji szkoły.
- "Pomyśleliśmy o zorganizowaniu ostatniej lekcji w tej szkole. Nie ukrywam, że nie wiedzieliśmy czy to się uda i temat zostanie przyjęty. Ciężko było dotrzeć do wszystkich osób. Wielu z nas jest rozsianych po całej Polsce. Dzisiaj z nami jest może 10 procent społeczności szkolnej. Udało się jednak, dzięki wzajemnym kontaktom. Najtrudniej było dotrzeć do nauczyli." - opowiada Jarosław Cukierman, pomysłodawca i organizator spotkania po latach.
Pomimo początkowych problemów, ostatecznie „zjazd absolwentów” udało się zorganizować. Na spotkanie, niekiedy nawet po 40 latach od zakończenia nauki w szkole podstawowej, przyjechało w sumie około 80 osób, w tym 8 nauczycieli.
Pan Mariusz Gawkowski, syn ówczesnego dyrektora, VIII klasę ukończyli 35 lat temu. Do dziś pamięta karę jaką otrzymał za grę w karty z kolegami w szatni. Szkołę w Ostrożnym pan Mariusz znał doskonale od dzieciństwa, ponieważ z rodzicami mieszkał przy szkole od trzeciego roku życia.
- "Bardzo duży sentyment, aż głos się łamie. ... To jednak 35 lat minęło, jak tutaj na tym terenie jestem. Patrzę po twarzach i ciężko poznać osoby po tylu latach, mimo że te dziecinne lata razem tutaj spędziliśmy, biegaliśmy, graliśmy w piłkę. Najbardziej nie pozmieniały się głosy i oczy. Jest to bardzo miłe, sympatyczne." - opisuje swoje przeżycia Mariusz Gawkowski.
Podobne wspomnienia ma Halina Dmochowska, która z rozrzewnieniem opowiadała nam o tradycji organizowania w szkole „choinki” dla dzieci.
- "Budowana była scena z desek, na której odbywały się liczne występy. Ja brałam udział w jednym z takich występów. Moja mama uczyła nas krakowiaka, mój brat, jak był w młodszych klasach, też tańczył. Na te występy przychodzili wszyscy nauczyciele i rodzice. Te choinki było naprawdę przesympatyczne, ja do tej pory je pamiętam." – opowiada Halina Dmochowska.
Z nieukrywanym żalem w związku z likwidacją placówki w Ostrożnem, budynek pustej już szkoły oglądał Lucjan Gawkowski, kierownik szkoły w latach 1965 - 1977. Jak mówi - budynek bardzo się zmienił. W latach piastowania przez niego stanowiska dyrektora w szkole nie było centralnego ogrzewania, w korytarzu natomiast stał piec kaflowy. Prąd w szkole podłączony został w pierwszym roku urzędowania Gawkowskiego.
- "Szkoda, że to tak szybko musi się skończyć. Pracowało nam się tutaj wspaniale. Z uczniami, jak to z uczniami, jedni chwalili, drudzy ganili, ale z rodzicami pracowało się super. Nawet w karnawale trochę się wypiło i dyskusja była o tym kiedy ten komunizm się skończy." - wspomina Lucjan Gawkowski.
Wczorajsze spotkanie było wielkim przeżyciem dla wszystkich, którzy zdołali dotrzeć na zjazd.
Dla pani Jadwigi Zawistowskiej, nauczycielki matematyki, fizyki, języka rosyjskiego i wiedzy o społeczeństwie, etat w Szkole Podstawowej w Ostrożnym, był pierwszą pracą w szkolnictwie. Okres ten emerytowana nauczycielka wspomina z niekrytym wzruszeniem. Najbardziej w pamięci zapadła Jej pierwsze lekcja, chociaż miała miejsce ponad 40 lat temu.
- "Najsympatyczniejsze jest to, że poznaliśmy się po tych 40 latach. Uczniowie wyrośli z małych chłopców i dziewcząt na dorosłych ludzi. Pamiętam w klasie VIII, kiedy tłumaczyłam pojęcie Pitagorasa, zauważyłam, że jeden z uczniów pod ławką robi coś z wielkim zainteresowaniem. Okazało się, że grał w karty. Ja wtedy jeszcze nie rozumiałam, że bez twierdzenia Pitagorasa też można żyć. Wydawało mi się, że jest to niemożliwe. Właśnie to mi najbardziej zapadło w pamięć. Niestety tego ucznia dzisiaj z nami nie ma, a miałam wielką nadzieję na to spotkanie." - opowiada Jadwiga Zawistowska.
Druga część spotkania odbyła się w remizie strażackiej w Ostrożnem, gdzie po wspólnym toaście i powitaniu wszyscy zasiedli do stołów. Przy uroczystym obiedzie każdy opowiadał o swojej rodzinie, a zwłaszcza o dzieciach i wnukach. Był czas na wspólne zdjęcia. Wspomnień młodzieńczych lat szkolnych nie było końca.
Polecamy: :: Absolwenci LO 1986 – zaproszenie na zjazd 25 lat po maturze :: Spotkali się po 30-u latach :: Chcą się spotkać „40 lat po podstawówce” :: 30 lat po maturze :: Spotkali się po 32 latach ... :: 35 lat po maturze w Zambrowskim Liceum Ogólnokształcącym :: 20 lat minęło... spotkanie po latach
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze