Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Zambrów najwięcej emocji wywołał spór wokół kontroli finansów miejskich przedszkoli i wniosków o udostępnienie dokumentów kierowanych przez radną do dyrektorek placówek. Radni spierali się o granice uprawnień radnego, ochronę danych osobowych oraz to, czy działania kontrolne dezorganizują pracę przedszkoli. Oprócz gorącej dyskusji przyjęto zmiany w budżecie, przygotowano „poduszkę bezpieczeństwa” dla systemu śmieciowego i omówiono problem rosnącej ilości odpadów w mieście.
Najmocniejszym punktem wczorajszej sesji Rady Miasta Zambrów było odczytanie pisma podpisanego przez dyrektorki wszystkich miejskich przedszkoli, które skarżyły się na powtarzające się zapytania radnej Doroty Gosk o dokumenty finansowe z lat 2023–2025. W piśmie określiły tę sytuację jako „uporczywe nękanie”, podkreślając, że odpowiadały już na wcześniejsze wnioski, a kolejne żądania obejmują m.in. setki faktur, wydruki z systemów księgowych i dane osobowe pracowników. Dyrektorki przekonywały, że przygotowanie tak szerokiej dokumentacji w krótkim czasie dezorganizuje codzienną pracę placówek i odciąga uwagę od dzieci.
- Zwracamy uwagę na fakt, że nasze działania są jawne przez składanie co miesiąc sprawozdań finansowych. Kolejne powtarzające się pisma powodują utrudnienie pracy i zakłócają prawidłowe funkcjonowanie placówek. Z powodu tego rodzaju praktyk efektywność pracy naszych jednostek ulega znacznemu pogorszeniu, a czas odpowiedzi na inne ważne sprawy zgodnie z priorytetami i podstawowymi zadaniami wydłużają się - napisały dyrektorki miejskich przedszkoli.
Reklama
Podkreślały też, że część żądanych informacji – jak szczegółowe składniki wynagrodzeń czy dane z funduszu socjalnego – ich zdaniem wprost zahacza o przepisy RODO i dobra osobiste pracowników, a przy jednoosobowych etatach anonimizacja danych w praktyce nic nie daje, bo łatwo ustalić, kogo dotyczą.
Dyskusja wokół przedszkoli trwała blisko godzinę i wyraźnie podzieliła jej uczestników. Radna Dorota Gosk, przewodnicząca Komisji Budżetowej, stanowczo broniła swoich działań, powołując się na ustawę o samorządzie gminnym i ustawę o dostępie do informacji publicznej. Podkreślała, że radny ma prawo do szerokiej informacji o gospodarowaniu majątkiem publicznym, a jej wnioski dotyczą klasycznych danych finansowych: wynagrodzeń, nagród, funduszu socjalnego, wydatków z konkretnych paragrafów, a także środków Rad Rodziców przekazywanych do przedszkoli.
Gosk tłumaczyła, że ponawia pisma, bo – jej zdaniem – nie otrzymuje pełnych odpowiedzi, a powodem kontroli jest troska o transparentność wydatków i równe traktowanie pracowników, np. przy korzystaniu ze środków socjalnych. Zaznaczała, że w jej pismach nie ma ocen, są wyłącznie prośby o dane, a obowiązkiem dyrektorek jest ich udostępnienie w granicach prawa, także jeśli chodzi o składniki wynagrodzeń, które są jawne.
W dyskusję włączyli się burmistrz Kazimierz Dąbrowski oraz kilku radnych, wskazując, że prawo do informacji nie powinno paraliżować pracy jednostek. Burmistrz podkreślał, że przedszkola podlegają wielopoziomowej kontroli (RIO, NIK, kuratorium, audyty), a jeśli radna ma poważne podejrzenia co do konkretnej jednostki, powinna zgłosić się do niego i wnioskować o audyt, zamiast wysyłać rozległe żądania do wszystkich placówek i spółek komunalnych. Jednocześnie zaproponował dyrektorkom rozważenie złożenia formalnej skargi do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji oraz jasno zaznaczył, że o wysokości wynagrodzeń dyrektorów decyduje burmistrz, a nie radna.
Inną perspektywę przedstawiła radna Barbara Danuta Laszuk, która przyznała, że rozumie trud pracy dyrektorek, ale ostrzegła przed „samosądem” nad radną na forum Rady. Jej zdaniem radny ma prawo pytać – także szczegółowo – i odpowiada przede wszystkim przed mieszkańcami, a do oceny czy żądania są zasadne, potrzebny byłby pełen przegląd całej korespondencji, a nie tylko jedno pismo dyrektorek.
Część radnych zwracała uwagę, że problem mógł narastać również przez brak szybkich, precyzyjnych odpowiedzi na pierwsze pytania – jak wskazał radny Ryszard Kaźmierczak, gdyby na pierwsze pismo radnej udzielono konkretnych wyjaśnień, „temat mógłby się zamknąć”, zamiast przerodzić się w wielomiesięczną wymianę pism. Ostatecznie strony pozostały przy swoich stanowiskach, a przewodniczący Rady zaapelował, by wszelkie działania radnych wobec jednostek miejskich były celowe i nie zaburzały ich codziennego funkcjonowania.
Radni przyjęli zmiany w wieloletniej prognozie finansowej oraz budżecie na 2025 rok, które bezpośrednio dotkną m.in. szkół, przedszkoli i inwestycji drogowych. W wieloletniej prognozie przesunięto na 2026 rok realizację dokumentacji projektowej inwestycji na działce przy ul. Kolejowej oraz wprowadzono zadanie budowy oświetlenia ulicznego przy ul. Andersa z rozliczeniem w kolejnym roku.
W samym budżecie zwiększono o 1,448 mln zł środki na wynagrodzenia, energię i pochodne w szkołach oraz w Miejskim Przedszkolu nr 5, uzupełniając braki zgłaszane przez placówki. Jednocześnie obniżono plan wydatków m.in. na zakup gruntów (o ponad 673 tys. zł) i dokumentację części inwestycji drogowych, a na infrastrukturę przy ul. Andersa przesunięto wydatki w związku z wydłużeniem realizacji do 2026 roku.
Radni przyjęli Miejski Program Wspierania Uzdolnionych Dzieci i Młodzieży oraz szczegółowe warunki wspierania ich edukacji w formie stypendium Burmistrza Miasta Zambrów. Celem programu jest motywowanie i rozwijanie kreatywności uczniów oraz udzielanie im wsparcia finansowego w rozwijaniu szczególnych zainteresowań i umiejętności. Więcej informacji o programie zamieściliśmy w oddzielnym artykule: Uzdolnieni uczniowie z Zambrowa otrzymają stypendia.
Jedną z kluczowych informacji dla mieszkańców Zambrowa była analiza funkcjonowania systemu gospodarki odpadami. Miasto liczyło, że przy obecnych stawkach opłata „śmieciowa” w pełni pokryje koszty odbioru i zagospodarowania odpadów, jednak w połowie roku obniżono stawki dla części przedsiębiorców z branży usługowej, co zmniejszyło wpływy do systemu. Według wyliczeń urzędu, planowane wpływy w 2025 r. to ok. 8,045 mln zł wobec pierwotnie zakładanych 8,1 mln zł, a ostateczny wynik zależeć będzie od wysokości faktury za listopad – jeżeli nie przekroczy ona ok. 660 tys. zł, system powinien się zbilansować. W bardziej pesymistycznym wariancie miastu może zabraknąć ok. 50–65 tys. zł, dlatego radni przyjęli uchwałę pozwalającą pokryć brakującą część kosztów z innych dochodów miasta, bez podnoszenia opłat mieszkańcom.
Radnych zaniepokoił fakt, że choć liczba mieszkańców Zambrowa spada, ilość odpadów rośnie – zwłaszcza w niektórych miesiącach, jak wrzesień, kiedy faktura za gospodarkę odpadami sięgnęła prawie 800 tys. zł. Podczas dyskusji pojawiła się sugestia, że część śmieci może pochodzić spoza miasta, np. z ościennych gmin, co rodzi pytania o kontrolę nad tym, kto i co wyrzuca do miejskich pojemników.
Naczelnik odpowiedzialna za gospodarkę komunalną wskazała, że kluczowym problemem jest nie tylko ilość, ale jakość odpadów – zbyt dużo odpadów zmieszanych i zanieczyszczonych frakcji, co zwiększa koszty zagospodarowania. Jednocześnie zapowiedziała dalszą analizę danych i monitorowanie faktur, bo w 2026 r. przy tych samych kosztach system może mieć „na starcie” lukę rzędu 300 tys. zł, jeśli wpływy nie wzrosną.
Podczas wczorajszej sesji poruszono również kluczowy dla mieszkańców naszego miasta temat bezpieczeństwa. W ostatnim czasie miasto przeznaczyło ponad 1,4 mln zł na obronę cywilną, kupując m.in. trzy mobilne stacje uzdatniania wody, paczkowarkę do wody i agregaty. Niestety, przetarg na cysterny do wody pitnej zakończył się fiaskiem – zwycięska firma wycofała się z powodu braku towaru na rynku, który został "wymieciony" przez inne gminy.
Najbardziej niepokojąca informacja padła jednak z ust naczelnika Wydziału Spraw Obywatelskich: „Na terenie miasta nie ma ani jednego obiektu, który miałby parametry schronu bądź ukrycia". Obecnie trwają przeglądy piwnic w szkołach i blokach (m.in. przy ul. Łomżyńskiej i Wilsona, Pileckiego), by zakwalifikować je chociaż jako "miejsca doraźnego schronienia", ale większość z nich na razie nie spełnia wymogów.
Całą wczorajszą sesję można wysłuchać tutaj:
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A co ma radna do funduszu socjalnego w przedszkolu? To chyba dyrektor tworzy regulamin funduszu, nie radna.
A jakie pani radna ma kompetencje do kontrolowania tych wszystkich jednostek? Jakie ma wykształcenie czy uprawnienia kontrolerskie? Pan burmistrz dobrze mówi, że jeśli pani radna ma zastrzeżenia to niech zgłosi sprawę do audytu. Zajmą się tym fachowcy. Śmieszne to jest rzeczywiście. Takich rzeczy jeszcze w radzie nie widziałem. O co chodzi tej radnej???
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Pieniądze na edukację ida z samorządu czyli wszystkich podatników podległej jednostki, radny ma prawo do składania pytań tak jak poseł ma prawo do kontroli poselskiej i takie utrudnianie jest karalne bo wszyscy maja prawo do przejrzystości wydatków z pieniędzy publicznych. Przypominam że miasto bierze kredyty na edukację bo sa to tak duże pieniądze czyli zadłuza też nas - nie siebie z imienia i nazwiska. Wielkie zdziwienie mnie bierze gdy na tak proste pytania jest taki problem aby odpowiedzieć i tu rodza sie kolejne pytania co chca ukryć dyrektorzy tych placówek skoro taki jest w tym problem. Burmistrz broni dyretorów z wiadomych względów (dobrze że to ostatnia kadencja) ale żeby sprawdzic czy cos jest nie tak trzeba pierw te dane uzyskać więc ja proponuje dalej sprawdzic wszystkie placówki edukacji które podlegaja pod miasto bo o tych wiecieczkach i naduzyciach np w funduszu socjalnym to legendy krążą warto je uciąć ale nie tak jak chce pan burmistrz pod dywan ale transparetnie. Jak ktos jest czysty to nie ma sie czego bać
To teraz radni miasta będą decydować o tym jakie paczki na choinkę kupi rada rodziców? A co rada miasta ma do pieniędzy rady rodziców?
A co ma radna do funduszu socjalnego w przedszkolu? To chyba dyrektor tworzy regulamin funduszu, nie radna.
A jakie pani radna ma kompetencje do kontrolowania tych wszystkich jednostek? Jakie ma wykształcenie czy uprawnienia kontrolerskie? Pan burmistrz dobrze mówi, że jeśli pani radna ma zastrzeżenia to niech zgłosi sprawę do audytu. Zajmą się tym fachowcy. Śmieszne to jest rzeczywiście. Takich rzeczy jeszcze w radzie nie widziałem. O co chodzi tej radnej???
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.