Mirek Rękorajski i Andrzej Ciszewski po raz kolejny odwiedzili Zakład Karny w Czerwony Borze.
Adresatami ich muzycznych podróży są osadzeni zakładów karnych i młodzież z domów poprawczych. Muzycy opowiadają o swojej niełatwej drodze życiowej i na tej podstawie niosą przesłanie miłości bliźniego.
Ambitny projekt - odwiedzenia wszystkich ze 186 zakładów karnych w Polsce z muzycznym i słownym przesłaniem, przyświecał muzykom w trakcie ich koncertu w Czerwonym Borze.
- „Byłem lumpem, łobuzem, bandytą. Okradałem ludzi w autobusach i w pociągach. Nocowałem na dworcach, strychach i w piwnicach. Ze śmietników wygrzebywałem chleb i obgryzałem kości. Piłem wszystko, oprócz smoły i lepiku: od jaboli przez denaturat po perfumy. Wąchałem kleje, rozpuszczalniki, paliłem marihuanę. Od dziewiętnastu lat nie piję i nie palę. Jestem biznesmenem, właścicielem szkoły języków obcych.” - o tym, jak można wyjść z bezdomności opowiadał 53-letni Mirosław Rękorajski. Jego świadectwo ilustrowane było piosenkami o treściach religijnych .
O drogach wyjścia z patowych sytuacji w życiu opowiadał również Andrzej Ciszewski. Pieśniarzom towarzyszyła Joanna Czauderna opowiadająca historie z własnego życia.
Koncert odbył się na holu jednego z pawilonów półotwartych w Zakładzie Karnym w Czerwonym Borze w minionym tygodniu. Uczestniczyli w nim wszyscy zamieszkujący tam osadzeni. Koncert zarejestrowała więzienna telewizja, za pośrednictwem której artystów będą mogli podziwiać wszyscy osadzeni.
Polecamy: :: Nauki Arystotelesa w Czerwonym Borze :: Osadzeni propagują honorowe krwiodawstwo :: Ćwiczenia na terenie Zakładu Karnego :: Więźniowie sprzątali las :: MMA w ZK w Czerwonym Borze :: Hip hop i beaty o ewangelii :: „Łyżeczka czekolady” dla osadzonych
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze