„Drogi Panie Jarosławie! Z niepokojem wyczytałem, że szybkimi krokami zbliżają się do Pana poważne kłopoty. Ktoś z Pana rodziny złożył na Pana doniesienie i zdaje się, że ma rację. Oj, ciężko, ciężko siedzi się w kryminale, gdy ktoś jest winny”Nigdy nie był pan modnisiem. W kolorze zielonym lub szarym będzie panu do twarzy” – napisał i podzielił się z politykiem swoimi wrażeniami z pobytu. Doradził, by nie zapomniał zabrać ze sobą szczoteczki do zębów, ciepłego ubrania, trochę pieniędzy i dobrej książki. Inna życzliwa rada: „myśleć pozytywnie” – napisał Gawłowski. Przy okazji trochę prezesa postraszył opisując w detalach więzienny klimat: „Otoczenie kompletnie niesprzyjające, kraty, druty, stoły, dźwięk prętów z metalu, w które uderza drewnianym młotkiem strażnik więzienny sprawdzając, czy nie szykuje się pan do ucieczki. Ponoć można tego dokonać piłując kraty lub robiąc jakoś dziurę w podłodze lub ścianie. Ale nie radzę próbować” – dodał.
czerwony kondomito xyz.To były rady dla KIM Dzwon Jarek.Kmbinezonek jest twarzowy- ładnie napisane.Kaczyński wybiera drogę oligarchów moskiewskich.Czyli kazamaty.
Minął rok od czasu, gdy samochód wiozący Antoniego Macierewicza, w Lubiczu Dolnym k. Torunia, brał udział w wypadku. Ówczesny szef MON wracał z sympozjum Tadeusza Rydzyka i gnał do Warszawy, bo musiał zdążyć na uroczystość wręczenia nagrody Jarosławowi Kaczyńskiemu przez jedno z pism prawicowych. Miał szczęście, bo nie ucierpiał w tym wypadku. Spokojnie przesiadł się do innego samochodu i pojechał dalej. Gorzej z pasażerami pozostałych aut, z których jeden doznał pęknięcia kręgosłupa. Oczywiście, było śledztwo, prokuratura dokładnie sprawdziła okoliczności wypadku i na celowniku znalazł się kierowca Macierewicza, który nie miał zezwolenia na kierowanie pojazdem uprzywilejowanym. Wprawdzie wszystko wskazywało na to, że doszło do złamania art. 179, czyli „kto wbrew szczególnemu obowiązkowi (…) dopuszcza do prowadzenia pojazdu mechanicznego na drodze publicznej przez osobę nie posiadającą wymaganych uprawnień, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”, a tu nagle niespodzianka… Śledztwo zostało umorzone Ot, kolejna sprawa szybciutko, cichutko zamieciona pod dywan, zgodnie ze standardami partii rządzącej. Dla mnie to też kolejny dowód na to, dlaczego PiS-owi tak bardzo zależało na przejęciu sądownictwa i prokuratury.Ziobro niech też się przymierza do zielonego garniturku, bedzie pasował jak ulał.
„Drogi Panie Jarosławie! Z niepokojem wyczytałem, że szybkimi krokami zbliżają się do Pana poważne kłopoty. Ktoś z Pana rodziny złożył na Pana doniesienie i zdaje się, że ma rację. Oj, ciężko, ciężko siedzi się w kryminale, gdy ktoś jest winny”Nigdy nie był pan modnisiem. W kolorze zielonym lub szarym będzie panu do twarzy” – napisał i podzielił się z politykiem swoimi wrażeniami z pobytu. Doradził, by nie zapomniał zabrać ze sobą szczoteczki do zębów, ciepłego ubrania, trochę pieniędzy i dobrej książki. Inna życzliwa rada: „myśleć pozytywnie” – napisał Gawłowski. Przy okazji trochę prezesa postraszył opisując w detalach więzienny klimat: „Otoczenie kompletnie niesprzyjające, kraty, druty, stoły, dźwięk prętów z metalu, w które uderza drewnianym młotkiem strażnik więzienny sprawdzając, czy nie szykuje się pan do ucieczki. Ponoć można tego dokonać piłując kraty lub robiąc jakoś dziurę w podłodze lub ścianie. Ale nie radzę próbować” – dodał.
to raczej poradnik dla Tuska
Kamiński tam trafi, juda andrzej i jeszcze kilku ,
a Kamiński za co?
Więzięnny poradnik Gawłowskiego skierowany był tylko i wyłącznie do Kim Dzon Kacza.
to autor powinien napisać podobny dla Tuska choć jemu by się mało przydał bo sam oświadczył że jest mało czytający bo nie przeczytał własnej biografii
czerwony kondomito xyz.To były rady dla KIM Dzwon Jarek.Kmbinezonek jest twarzowy- ładnie napisane.Kaczyński wybiera drogę oligarchów
moskiewskich.Czyli kazamaty.
to autor powinien napisać podobny dla Tuska choć jemu by się mało przydał bo sam oświadczył że jest mało czytający bo nie przeczytał własnej biografii
Minął rok od czasu, gdy samochód wiozący Antoniego Macierewicza, w Lubiczu Dolnym k. Torunia, brał udział w wypadku. Ówczesny szef MON wracał z sympozjum Tadeusza Rydzyka i gnał do Warszawy, bo musiał zdążyć na uroczystość wręczenia nagrody Jarosławowi Kaczyńskiemu przez jedno z pism prawicowych. Miał szczęście, bo nie ucierpiał w tym wypadku. Spokojnie przesiadł się do innego samochodu i pojechał dalej. Gorzej z pasażerami pozostałych aut, z których jeden doznał pęknięcia kręgosłupa. Oczywiście, było śledztwo, prokuratura dokładnie sprawdziła okoliczności wypadku i na celowniku znalazł się kierowca Macierewicza, który nie miał zezwolenia na kierowanie pojazdem uprzywilejowanym. Wprawdzie wszystko wskazywało na to, że doszło do złamania art. 179, czyli „kto wbrew szczególnemu obowiązkowi (…) dopuszcza do prowadzenia pojazdu mechanicznego na drodze publicznej przez osobę nie posiadającą wymaganych uprawnień, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”, a tu nagle niespodzianka… Śledztwo zostało umorzone Ot, kolejna sprawa szybciutko, cichutko zamieciona pod dywan, zgodnie ze standardami partii rządzącej. Dla mnie to też kolejny dowód na to, dlaczego PiS-owi tak bardzo zależało na przejęciu sądownictwa i prokuratury.Ziobro niech też się przymierza do zielonego garniturku, bedzie pasował jak ulał.
ty nie wiesz co to pojazd uprzywilejowany i kiedy nim się staje
Pojazdy uprzywielowane to co porzwalała Beatka i Antek.
ty nie wiesz co to pojazd uprzywilejowany i kiedy nim się staje i długo tego nie zrozumiesz
Kierowców mają od pługa oderwanych, 15 bor-u wypadków w 2018 to rekord europy ;
ty też nie jesteś zbyt kumaty a wręcz matołowaty
nie ma doświadczenia jak gnidy z pzpr co ty niestety