Premier Mateusz Morawiecki próbuje uwikłać szefa Narodowego Banku Polskiego Glapińskiego w aferę KNF. Szef rządu stwierdził, że to Narodowy Bank Polski - kierowany przez prof. Adama Glapińskiego - pomagał w zatrudnianiu Grzegorza Kowalczyka. Chodzi o słynnego już prawnika, którego Marek Chrzanowski, były już szef Komisji Nadzoru Finansowego, polecał do pracy miliarderowi Leszkowi Czarneckiemu. Z pensją - jak twierdzi Czarnecki - na poziomie 40 milionów złotych. Czy postawa Mateusza Morawieckiego w tej sprawie oznacza wojnę między premierem a szefem NBP - totumfackim posła Jarosława Kaczyńskiego?Oj będzie się działo!!!
Premier Mateusz Morawiecki próbuje uwikłać szefa Narodowego Banku Polskiego Glapińskiego w aferę KNF. Szef rządu stwierdził, że to Narodowy Bank Polski - kierowany przez prof. Adama Glapińskiego - pomagał w zatrudnianiu Grzegorza Kowalczyka. Chodzi o słynnego już prawnika, którego Marek Chrzanowski, były już szef Komisji Nadzoru Finansowego, polecał do pracy miliarderowi Leszkowi Czarneckiemu. Z pensją - jak twierdzi Czarnecki - na poziomie 40 milionów złotych. Czy postawa Mateusza Morawieckiego w tej sprawie oznacza wojnę między premierem a szefem NBP - totumfackim posła Jarosława Kaczyńskiego?Oj będzie się działo!!!