Reklama
  • bokser2020-05-08 14:05:30

    Amerykanie zaczynają znowu pytać, ilu polskich ministrów jest potrzebnych, żeby wrzucić list do skrzynki. Niesławne „Polish jokes” już dawno temu wyszły w Ameryce z mody. Bo „Solidarność”, bo sukces transformacji, bo wreszcie „My Naród” z porywającego przemówienia Lecha Wałęsy w Kongresie. Ale z modą jest trochę tak, jak z historią. Lubi się powtarzać. Z tym, że zazwyczaj jako farsa. Tak jest i tym razem. Amerykanie zaczynają znowu pytać, ilu polskich ministrów jest potrzebnych, żeby wrzucić list do skrzynki.

  • adm 2020-05-08 16:36:31

    A co ich to obchodzi ? to żydki i złodzieje ot cała hameryka kombinatorów.

  • bokser 2020-05-08 20:27:27

    Co prawda, to prawada, ale u nich póki co wyborów nie przeprowadzają ministrowie z prezydentem. Dlatego ten dowcip ilu ministrów trzeba, by w Polsce przeprowadzili wybory jest dla nich śmieszny, a dla nas tragiczny. Notabene do wkrecenia żarówki podobno potrzeba dwóch policjantów. Jeden trzyma żarówkę, drugi kręci stołem. Zatem przeprowadzenie wyborów, jako czynność wg. pisdzielców, prostsza wymagała tylko Sasina.



Reklama
Reklama