Cztery lata po katastrofie pod Smoleńskiem prokuratura wojskowa ma ostateczną fizykochemiczną ekspertyzę. Żadnej eksplozji w prezydenckim TU-154 nie było.
Biegli z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego przy Komendzie Głównej Policji stwierdzają we wnioskach, że w przebadanych próbkach nie znaleźli śladów materiałów wybuchowych ani substancji powstających w wyniku ich degradacji.
To druga i końcowa opinia ekspertów z CLK w tej sprawie
Pierwszą wojskowi śledczy dostali w grudniu zeszłego roku, ale uznali ją "za niepełną i w pewnych fragmentach niejasną". Chodziło m.in. o pokazanie wszystkich badań, które doprowadziły biegłych do wniosku, że na pokładzie tupolewa eksplozji nie było. Brakowało też ekspertyzy jednego z ekshumowanych ciał.
Prokuratura zwróciła się do laboratorium z dodatkowymi pytaniami, ale zapewniała, że nie dotyczą one kluczowej sprawy. Wojskowi śledczy właśnie dostali ostateczną analizę, w sumie kilkaset stron tekstu i wykresów. Wnioski te same co w grudniu: wybuchu nie było. Biegli badali kilka rodzajów próbek: + pobranych podczas sekcji zwłok ekshumowanych ofiar, + z wraku i terenu pobranych w Smoleńsku na przełomie września i października 2012 r., lipca i sierpnia 2013 r. oraz na przełomie lutego i marca 2013 r.
Wcześniej prokuratura informowała, że na żadnym z ekshumowanych ciał biegli nie znaleźli śladów charakterystycznych dla wybuchu, a "obrażenia będące przyczyną śmierci są charakterystyczne dla katastrofy lotniczej". Nie było m.in. uszkodzeń błony bębenkowej, co dowodzi, że nie nastąpiła nagła zmiana ciśnienia atmosferycznego. Gdyby coś na pokładzie eksplodowało, towarzyszyłaby temu fala cieplna o temperaturze ok. 3 tys. st. C. Biegli nie odkryli pozostałości takiego zdarzenia, np. wywinięcia blach poszycia na zewnątrz kadłuba, stopienia metalu czy śladów sadzy.
Przebadali próbki pobrane z 21 ciał ofiar.
Przed tygodniem wojskowi śledczy ogłosili wyniki analiz krakowskich biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych, którzy przeprowadzili badania toksykologiczne "próbek materiału biologicznego pobranych w toku czynności sekcyjnych ofiar katastrofy".
Przebadali próbki pobrane z 21 ciał ofiar. Szukali alkoholu etylowego, środków odurzających i hemoglobiny tlenkowęglowej. Nie znaleźli (wszyscy na pokładzie byli trzeźwi). Wykluczyli też "długotrwałe przebywanie w atmosferze zawierającej znaczne stężenia tlenku węgla, które mogłyby doprowadzić do śmiertelnego zatrucia". To kolejny dowód, że nie było wybuchu.
Dr Maciej Lasek, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, członek rządowej komisji Jerzego Millera, która badała katastrofę, komentuje: - Biegli z CLK potwierdzili nasze ustalenia, to nie eksplozja była przyczyną katastrofy. A doszło do niej, ponieważ samolot leciał za szybko, za nisko, w wyniku czego skrzydłem uderzył w brzozę, obrócił się i spadł.
Ekspertyza CLK ostatecznie zamyka w śledztwie wątek zamachu.
P.S.
Dla ludzi myślących ta ekspertyza nie ma znaczenia, ponieważ ludzie myślący JUŻ DAWNO bez problemu mogli znaleźć dowody jasno pokazujące, że żadnych wybuchów nie było. Już wiosną 2010 roku można było znaleźć w internecie fotografie, pokazujące kilkusetmetrowy ślad połamanych gałęzi drzew i krzewów, wyrąbany przez polski samolot lecący tuż nad ziemią w gęstej mgle - co przeczyło OD SAMEGO POCZĄTKU macierewiczowskim bujdom o "obezwładnianiu" (uważni czytelnicy pamiętają, że tych "obezwładnień" miało być wiele i na różnych wysokościach).
Wystarczyło porównać ślad połamanych drzew ze zdjęciami i mapami okolic lotniska żeby zrozumieć prostą i brutalną prawdę: że pilot polskiego Tu-154 chciał być cwany i wbrew wszelkim przepisom (i wbrew instynktowi samozachowawczemu) postanowił sprawdzić, czy uda mu się wśliznąć POD nisko leżące chmury. Zanurkował więc poprzez chmury (na ślepo! kompletnie NIC przed sobą nie widząc!) - a zorientował się, że się przeliczył dopiero wtedy kiedy usłyszał gałęzie szorujące o kadłub i zobaczył przed sobą drzewa, wyłaniające się z gęstej mgły, zalegającej nad ziemią (o tej mgle był wcześniej kilka razy ostrzegany przez radio). Było już za późno na reakcję, więc rąbnęli o glebę. I tyle.
W regulaminie lotów polskiego lotnictwa wojskowego (RL- 2006) jest napisane jasno, jednoznacznie, po polsku, że pilotom wojskowym NIE WOLNO w ogóle pchać się tam, gdzie jest mgła. W ogóle. I kropka. A gdyby samolot się w strefie mgły znalazł, to należy stamtąd natychmiast uciekać. To wszystko jest napisane w paragrafie 48 regulaminu RL-2006. Pilot i stojący nad nim generał Błasik zignorowali regulamin. Swoją głupią, niepotrzebną śmiercią udowodnili, że 48 punkt regulaminu jest mądry i potrzebny.
Ale macierewiczowskie bujdy o wybuchach i zamachach NIE są kierowane do ludzi myślących inaczej.
Co na to XYZ, U96 i im PODOBNI? Jakaś nowa teoryjka? Nowy prof. Gninienda?
Nigdy nie uwierzę, że raport Anodiny jest rzetelny. Nawet gdyby Put_in we własnej osobie przyszedł do mnie, przeżegnał się i dał mi [I]słowo honoru Czekisty. [/I]
""wyłaniające się z gęstej mgły, zalegającej nad ziemią (o tej mgle był wcześniej kilka razy ostrzegany przez radio). Było już za późno na reakcję, więc rąbnęli o glebę. I tyle.""
skąd te bzdury zaczerpnęłaś czy aby nie od Kublik albo Laska bo cały szkopuł tkwi w tym że na ziemi nie było żadnych śladów rąbnięcia o glebę, a rozrzut szczątków samolotu zgodnie z instrukcją badania wypadków lotniczych wydaną przez IACO
wskazuje na wybuch w powietrzu
[cytat]czy ty aby wiesz o czym piszesz [/cytat]Panie radny skończ z głupimi teoriami,samolot załatwili bałaganiarze,a teraz nikt się do błędów nie przyznaje.Byle co zjesz i siadasz i piszesz byle co Panie Radny.
2. Rozpylono sztuczną mgłę żeby zachęcić pilotów do lądowania
3. Wypalano trawę żeby wywołać sztuczną mgłę
... rozwiń całość4. Ustawiono mobilne fałszywe radiolatarnie na kołach
5. Ktoś siedział w krzakach z fałszywą radiolatarnią
6. Rozstawili APMy przy działce Bodina
7. Anteny markera promieniują tylko do góry
8. Jak się wyłączy autopilota to samolot zaraz spada
9. Samolot był zdalnie sterowany
10. Zablokowano stery
11. Pilot przez 10 sekund naciskał przycisk uchod
12. Zdemontowano system ILS na przylot Tutki z Kaczyńskim
13. Naprowadzano na śmierć, bo pilot nie ma przyrządów w kokpicie
14. Byli zdradzeni o świcie
15. To była zbrodnia niesłychana
16. Niczego nie badano
17. Tusk z Putinem omówili wszystko na molo w Sopocie
18. Samolot przeleciał 20m ponad brzozą
19. Blachy w przełomie brzozy skądś przywędrowały
20. Brzoza stała w innym miejscu
21. Brzozę przesadzono
22. Brzoza została wcześniej złamana
23. Wcześniej złamana brzoza była przykryta białymi plandekami
24. Nie było ciał
25. Nie było foteli
26. To była polanka, a nie zalesiony teren
27. Samolot nie mogł się tak roztrzaskać na polance
28. Wszystkie samoloty rozbijają się tak samo
29. Bomba termobaryczna była w gaśnicy, albo gdzieś indziej
30. Były dwa samoloty, jeden uprowadzono, a drugi rozbito na polance
31. Ten wrak to nie Tutka 101
32. Nie ma kokpitu
33. Kokpit usunięto helikopterem
34. Zwożono jakiś złom helikopterami na polankę
35. Na filmie Koli widać zawiesia od helikopterów
36. Ruscy mają bezszmerowe helikoptery, bo nie słychać ich na filmie Koli
37. Bezszmerowe helikoptery nie wywołują pod sobą turbulencji, bo nie widać tego na fimie Koli
38. Dobijano żyjących, słychać strzały na filmie Koli
39. Ktoś wstaje na filmie Koli
40. Kolę zasztyletowano
41. Widziano jednego z pasażerów Tutki na dworcu kolejowym w Rosji
42. W Smoleńsku nigdy nie pada deszcz, wrak umyto
43. Ślady błota na częściach wraku to "klej montażowy"
44. Miller przykleił trociny błotem do części wraku
45. Jak się pokażą zdjęcia na których brzoza stoi pomiędzy 5 i 10 kwietnia, to zrobili je harcerze
46. Samolot nie wykonał beczki, bo samoloty tak nie latają
47. Samoloty są sterowne po utracie końcówki skrzydła
48. Można skontrować beczkę lotką po rozszelnieniu hydrauliki
49. Samolot ostrzelano rakietami
50. Samolot ostrzelano z karabinu (6 strzałów)
51. Były dwa wybuchy (do trzech, czterech w porywach)
52. Wybuch rozdzielił samolot na dwie części, nos i reszta
53. Po wybuchu nos leciał prosto, tył zrobił beczkę, a CVR w ogonie ciągle nagrywał głosy w kokpicie
54. Kikut musiał orać ziemię
55. Samolot musiał wylecieć spod ziemi żeby uderzyć w brzozę tak nisko i jednocześnie się wznosić
56. Ubłocone koło świadczy o lądowaniu na polance
57. Wybuch był po awaryjnym lądowaniu na polance
58. Amerykanie mają zdjęcia na których widać pasażerów opuszczających samolot po awaryjnym lądowaniu na polance
59. TAWS to rejestrator katastroficzny
60. TAWS nie rejestrował przechylenia, więc beczki nie było
61. Sfałszowano wszystkie czarne skrzynki
62. Ruscy sami nagrali głosy pilotów i podmienili taśmy
63. Taśmy CVR były pocięte i posklejane, a IES analizował inną taśmę
64. Dane z QAR kompletnie nie zgadzają się z danymi w FDR
65. Elektrownia w Smoleńsku to nie elektrownia atomowa, tylko zegar atomowy
66. Każdy ze świadków w Smoleńsku miał na ręce zegarek atomowy, godziny katastrofy się im nie zgadzają, więc oszukują
67. Po katastrofie powinno być wszystko zaraz wiadome, więc stopniowe pojawianie się nowych informacji to matactwo
68. Generał Błasik nie wychylił kielonka, wyniki sekcji to kłamstwo Anodiny, wiemy to lepiej choć nas tam nie było
69. Generał Błasik był przypięty pasami w salonce, więc jego ciało musiano podłożyć przy ciele nawigatora
70. Jak IES nie potwierdził ani nie zaprzeczył obecności gen. Błasika w kokpicie, to znaczy że go tam nie było
71. Wybuchy były kolejno na polance, po brzozie, nad brzozą i ostatnio nawet przed brzozą
72. Samolot lata z zerowym kątem natarcia w/g symulacji komputerowej, która nie kłamie, bo autor kładzie na to swoja reputację
73. Jak samolot już jednak nie lata z zerowym kątem natarcia, to brzoza na symulacji jest z gumy i nawet nie muśnie skrzydła
74. Wytrzymałosć strukturalną skrzydła można dokładnie obliczyć na podstawie bezwymiarowych szkiców poglądowych
75. Renomowane laboratorium amerykańskie badające materiały wybuchowe znajduje się w prywatnym mieszkaniu
76. Renomowane laboratorium amerykańskie nie podpisuje swoich analiz i robi błędy w angielskim
77. W samolocie wybuchł trotyl
78. Piloci wylecieli do Smoleńska, ale nie chcieli tam lądować
79. "Pokład przygotowany do lądowania" nie oznacza gotowości do lądowania, tylko zejście próbne do 100m
80. Drzwi do kokpitu były otwarte, ale nikogo poza załogą tam nie było, słychać było tylko głosy z korytarza i odległej salonki
81. Załoga bezwzględnie wykonywała wszystko zgodnie z procedurami, dlatego trzymała otwarte drzwi do kokpitu
82. Dyr. Kazana nie mówił kap. Protasiukowi "będziemy próbowali do skutku", tylko "będziemy próbowali niezrozumiałe"
83. Samolot w ogóle nie odleciał do Smoleńska, a pasażerów zabito w Warszawie
84. W Smoleńsku była zrobiona inscenizacja katastrofy
85. Ciała transportowano na miejsce inscenizacji z miejsca kaźni
86. To były inne ciała, tamci żyją w sowieckiej niewoli
87. Drzewa przycięto samolotem podwieszonym na zawiesiach na helikopterze i zrzucono go na polankę
88. Uszkodzony kolizją z drzewami wyłącznik krańcowy podwozia nie ma nic wspólnego z "landing event" w TAWS
89. Na kolejnych zdjęciach satelitarnych widać jak części wraku są przenoszone z jednego miejsca na drugie w celu mataczenia
90. Cały wrak powinien był być w jednej sekundzie przetransportowany na płytę lotniska, a nie stopniowo, szczególnie ogon
91. W Google Earth odkryto cień jakiegoś samolotu daleko w głębi Rosji, to pewnie "nasza Tutka"
92. Ster kierunku przy zakręcie wychyla się w przeciwną stronę niż kierunek zakrętu
93. Jak ster kierunku wychyli się jedną stronę, to samolot robi przechył w drugą stronę
94. Radiowysokościomierz nie może mierzyć wysokości do głównego podwozia
95. Radiowysokościomierz mierzy w zakresie 15 stopni od prostopadłej do kadłuba, a dalej już nie mierzy
96. Radiowysokościomierz nie pokaże niczego przy przechyle ponad 90 stopni
97. Samolot był naprowadzany na południe od osi pasa przez Ruskich, a nie przez FMS
98. Tabliczki nie odpadły z trumien podczas transportu, to Ruscy zamienili ciała w trumnach
99. Samoloty nie wysuwają kół do góry, więc jak leciał z kołami w dół nad drogą Kutuzowa, to nie mógł lecieć obrócony
100. Wywinęte na zewnątrz blachy świadczą tylko i wyłącznie o wybuchu
101. Lądowanie dachem samolotu jest bezpieczne
102. Samolot jest jak parówka
103. Samolot jest jak puszka po piwie
104. Najwiarygodniejszy jest ten dokument którego nie pokażemy
105. Kluczowe dowody w sprawie katastrofy można kupić na rynku
106. Szympanse pracują już teraz na wieżach kontrolnych w Smoleńsku (zapewnie zerowe bezrobocie)
107. Pozwolenie na zejście do 100m oznaczało tak naprawdę zejście do 50m (ruski metr jest o połowę krótszy od polskiego)
108. Oprócz sfałszownia wszystkich czarnych skrzynek w "tri miga", Ruscy do kompletu sfałszowali sygnał GPS meaconingiem
109. Tutka nie mogłą lecieć wyżej tak jak się należy, bo IŁ76 nadleciał od góry i taranował dach Tutki swoimi kołami
110. Tutka wpadła w wiry po IŁ76, które urzymywały się przez godzinę nad Smoleńskiem po odlocie IŁa do Moskwy
111. IŁ76 nie odleciał do Moskwy tylko zrobił "zrzut" jakiś kryształków przed Tutką które spowodowały wykroplenie wody i sztuczną mgłę
112. Ił76 nie zrobił sztucznej mgły, tylko komin elektrowni atomowej odległej o 100 km to zrobił
113. Powietrze w Smoleńsku jest tak ciężkie i gęste, że urwana końcówka skrzydła Tutki może przelecieć tylko 12 m
114. Jakby Tutka straciła skrzydło na brzozie, to by w jednej sekundzie zaraz spadła
115. Samolot nie zszedł poniżej 100 m, panie redaktorze...
116. TAWS którego Amerykanie nie sfałszowali pokazuje to samo co sfałszowana przez Ruskich czarna skrzynka
117. Skrzydło nie uderzyło w brzozę, bo slat jest cały, czego dowodem jest zdjęcie nie pokazujące jego całości
118. Oprócz umiejętnego posługiwania się Dyną, umiejętna rekonstrukcja skrzydła w Photoshop przeczy urwaniu skrzydła na brzozie
119. Zdjęcia nie pokazują latających śmieci na działce Bodina pod wpływem gazów z silników Tutki
120. Jak coś wybucha będąc w ruchu, to wybucha tylko do przodu i nie na bok, a już na pewno nie w tył (najnowsze uzupełnienie teorii względności Einsteina)
121. Trzy osoby przeżyły katastrofę, a jedna nawet zadzwonila telefonem komórkowym
122. Kompresja kompresji z kompresji filmu Koli nie powoduje artefaktów, tylko wskazuje na maskirowkę
123. Jak czegoś nie ma w raportach, to znaczy że tego nie badano, bo raport powinien zawierać wszystko co jest w setkach tomów dokumentacji na której został oparty
124. Jeśli kontroler instruuje pilota że "warunków do lądowania nie ma", a pilot podchodzi, to winna temu jest sfałszowana karta podejścia
125. Zdjęcia Amelina i inne są raz prawdziwe, a drugi raz sfałszowane, w zależności od kolejnej wersji zamachu
126. Te fragmenty zapisów z czarnych skrzynek są sfaszowane, które nie pasują do kolejnej wersji zamachu, po czym stają się nie sfałszowane w następnej wersji, po czym stają się…itd. itp. A CIMNY LUD I XYZ TOKUPUJE.
""Co to za cud, że detektory stwierdzają obecność materiałów wybuchowych na blisko kilkuset próbkach, gdy są one w Smoleńsku? Zostają tam pozostawione dla Rosjan. Przetrzymywane są przez ponad pół roku. Przyjeżdżają do Polski i teraz nie ma na żadnej z tych próbek materiałów wybuchowych. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, jaki to proces sprawia, że istnieją materiały wybuchowe na próbkach w Smoleńsku, a nie ma materiałów wybuchowych na tych próbkach w Polsce? W tym czasie wszystko pozostaje w troskliwych rękach pułkownika KGB Władimira Putina – mówił w TVP Info Antoni Macierewicz.""
[cytat]""Co to za cud, że detektory stwierdzają obecność materiałów wybuchowych na blisko kilkuset próbkach, gdy są one w Smoleńsku? Zostają tam pozostawione dla Rosjan. Przetrzymywane są przez ponad pół roku. Przyjeżdżają do Polski i teraz nie ma na żadnej z tych próbek materiałów wybuchowych. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, jaki to proces sprawia, że istnieją materiały wybuchowe na próbkach w Smoleńsku, a nie ma materiałów wybuchowych na tych próbkach w Polsce? W tym czasie wszystko pozostaje w troskliwych rękach pułkownika KGB Władimira Putina – mówił w TVP Info Antoni Macierewicz.""[/cytat] KIEDY Pan Radny Psl zacznie madrze pisać,na katastrofie smoleńskiej możesz nie wjechać do nowej Rady Miasta.
Jeżeli ktokolwiek do tej pory miał jakiekolwiek problemy, kłopoty, ze zrozumieniem, że była to katastrofa lotnicza i dramat setek, tysięcy ludzi w naszym kraju to po konferencji prasowej Prokuratury Wojskowej nie powinien już mieć żadnych złudzeń. Katastrofa, nie zamach. Jeżeli w dalszym ciągu są lansowane tematy o zamachu, to jest to, jedynie obrzydliwa gra polityczna ludzi cynicznych, pozbawionych podstawowych uczuć ludzkich. XYZ jesteś jedną z takich osób? Głosy wyborcze są dla Ciebie ważniejsze niż pamięć po tych ludziach, ważniejsze niż cierpienie setek lub tysięcy bliskich, którzy przez tyle lat są bezczelnie okłamywani przez takich jak Ty i Tobie podobni? Mam nadzieję, że nie jesteś, aż tak zepsuty moralnie!!!. Nawet pełnomocnik Prezesa Jarosława Kaczyńskiego mec. Rafał Rogalski po pewnym czasie przejrzał na oczy, zauważył, że ludzka tragedia jest wykorzystywana do niecnych gier politycznych i wycofał się z tego "projektu politycznego" PIS. Teraz wręcz domaga się poddania A. Macierewicza badaniom psychiatrycznym, a po nim XYZ może będzie Twoja kolej, jeżeli nie zmienisz retoryki swoich wypowiedzi.
Pozdrawiam i zyczę miłego dnia[:-)]
[cytat]wyrwane z kontekstu wyrazy bo nawet nie zdania to mają być ustalenia?[/cytat]
We wojsku nie uczyli co to jest teza? Nie wierzę, byś miał z tym problem. Jak tak, to pokazuje i objaśniam. Przed pojawieniem się tezy o wybuchu, na zespole Trotyla, było ok. 150 tez na zamachy, jak wolisz ustalenia komisji Trotyla Macierewicza. Następnie pojawił się biegły Gninienda, który zrobił badania, że brzoza wytrzyma uderzenie skrzydła o grubości co najmniej 10 mm. Biedak nie wiedział, że skrzydło ma 2,5 mm grubości. Na tych pseudonaukowych badania dr. Gninienda z panią Gniniendową do tej pory trzepie niezłą kasę dla ciemnej polonii amerykańskiej. Nie mam jednak o to do nich pretensji, ponieważ jak ciemnota się daje to ją należy walić po rogach. A Trotyl Macierwicz, jest mistrzem pour nonsensu, albo pensjonariuszem Tworek. Jedno co mnie dziwi to głupota? cynizm? jego wyznawców.
""Biedak nie wiedział, że skrzydło ma 2,5 mm grubości.""
i kto tutaj jest biedakiem 2,5mm grubości skrzydło to może mieć model samolotu i to bardzo mały .
Jakim trzeba być nieukiem by twierdzić że konstrukcja o grubości 2,5mm zdołała by przenieść tony obciążeń , jeszcze ciekawiej wygląda sprawa konstrukcji takiego skrzydła grubość poszycia to zapewne mikrony a ile kropli paliwa pomieszczą zbiorniki takiego skrzydła?
[cite user="xyz" date="08.04.2014 21:27"]""Biedak nie wiedział, że skrzydło ma 2,5 mm grubości.""
i kto tutaj jest biedakiem 2,5mm grubości skrzydło to może mieć model samolotu i to bardzo mały .
Jakim trzeba być nieukiem by twierdzić że konstrukcja o grubości 2,5mm zdołała by przenieść tony obciążeń , jeszcze ciekawiej wygląda sprawa konstrukcji takiego skrzydła grubość poszycia to zapewne mikrony a ile kropli paliwa pomieszczą zbiorniki takiego skrzydła?[/cite] ........ Panie wojskowy.jak Pan pisał,spedził Pan wiele lat w wojsku,ale nie w wojskach lotniczych,skrzydlo ma swoją długość, wysokość i szerokość. Ona miała na myśli szerokość skrzydła i podawała miaręw mb. Błąd pisarski jakich Panu też się zdarza wiele. Po co ta teoria. Był Pan kilkanaście lat w wojsku i jakiego stopnia się Pan dopracował,że usunięto Pana z wojska.
Pan co ten wątek założył, gdyby mógł pisać na forach w latach 50 i 60 aż do 89 roku.
Na pewno wypisywałby że za ludobójstwo w Katyniu Harkowie i Miednoje odpowiadają Niemcy... Bo władza namaszczona przez ZSRR tak właśnie swym sługusom mówić kazała, [B]by ludziom oczy zamydlić[/B]. By naród dzielić, by siać dezinformacje.
Logika i prawda zawsze wyjdą na jaw, choćby i 100 przekupionych, zastraszonych, umoczonych ekspertów, czy prokuratorów, czy śledczych tarabaniło, że wybuchu nie było, kłody poszukującym prawdy rzucało pod nogi.
To prawda jako wartość najwyższa zwycięży.
Tak było z Katyniem.
Tak było z żołnierzami Wyklętymi
Tak będzie i z tą katastrofą.
- Dla zdemaskowania większości smoleńskich oszustw nie trzeba prowadzić złożonych obliczeń. Wystarczy przytoczyć fakty, które każdy może sam zweryfikować - teorie eksperta zespołu Macierewicza komentuje wicenaczelny "Przeglądu Lotniczego".
Przeanalizował pan
model prof. Wiesława Biniendy. W jaki sposób? Przecież on nie opublikował danych wejściowych.
Michał Setlak, wicenaczelny "Przeglądu Lotniczego": Istotnie, profesor nie opublikował danych umożliwiających weryfikację symulacji zderzenia skrzydła tupolewa z brzozą, którą pokazuje na swych prelekcjach.
Profesor, a właściwie dr inż. Wiesław Binienda, absolwent Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej, a obecnie wykładowca Wydziału Inżynierii Cywilnej amerykańskiego Uniwersytetu Akron, jest naczelnym ideologiem zespołu parlamentarnego wiceprezesa PiS Antoniego Macierewicza.
Binienda - powołując się na wyniki modelowania matematycznego za pomocą programu LS Dyna - twierdzi, że skrzydło samolotu Tu-154 przecina gładko brzozę, która uszkadza tylko krawędź natarcia, nie niszcząc nawet pierwszego dźwigara ani pokrycia płata, dzięki czemu samolot może lecieć dalej. Prezentacje są bogato okraszone rysunkami, zdjęciami i tabelami.
O dane wejściowe symulacji prosił Biniendę zespół Laska i prosiła wojskowa prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Mimo wielu zapytań Binienda nie udostępnił tych danych, utrzymując, że są one opublikowane w internecie. O ile mi wiadomo, nikomu nie udało się ich znaleźć.
Okazało się jednak, że sporo o tych symulacjach można się dowiedzieć z pracy Chao Zhanga, studenta dr. inż. Biniendy, zatytułowanej "Application of Numerical Methods for Crashworthiness Investigation of a Large Aircraft Wing Impact with a Tree" ("Zastosowanie metod numerycznych do badania wytrzymałości skrzydła dużego samolotu w zderzeniu z drzewem"). Opublikował ją internetowy magazyn "Mathematical and Computational Forestry & Natural-Resource Sciences", jednak przez długi czas była dostępna wyłącznie dla zaufanych.
W zeszłym roku dostęp został odblokowany. Liczący 13 stron dokument jest najprawdopodobniej pracą semestralną, którą Chao Zhang wykonał przy pomocy swego opiekuna oraz dwóch pozostałych autorów w stopniu doktora - Franka Horvata i Wenzhi Wanga z Akron.
Praca spełnia swoje zadanie, czyli demonstruje wykorzystanie metod matematycznych do badania wytrzymałości konstrukcji lotniczych. Jednak nie udowadnia tezy Biniendy, że skrzydło Tu-154M przecina smoleńską brzozę i pozostaje nieuszkodzone!
Prof. Binienda przekonywał, że brzoza musiałaby być pancerna, żeby przeciąć skrzydło.
- Pancerne jest tutaj skrzydło. Zhang, nie mając danych na temat grubości elementów skrzydła tupolewa, przyjął wartości hipotetyczne, jak się okazuje - mocno przeszacowane. Co prawda, przeprowadził obliczenia dla różnych grubości ścianek dźwigarów (od 5 do 20 mm), ale w rzeczywistości ścianki trzech dźwigarów skrzydła samolotu mają w miejscu zderzenia z brzozą od 2 do 3 mm. W internecie na stronie producenta tupolewa nie można odnaleźć parametrów skrzydła?
- Nie. W sieci dostępne są jedynie bardzo ogólne informacje. Dodatkowy kłopot polega na tym, że grubości elementów skrzydła maleją wzdłuż rozpiętości, a tu potrzebne były dla rejonu 27. i 28. żebra. Zdobycie tych danych zajęło mi sporo czasu i nie byłoby możliwe, gdybym nie znał rosyjskiego. Jednak udało mi się pozyskać dane z dwóch niezależnych źródeł - zwymiarowane szkice od inżyniera z fabryki w Samarze i rysunek techniczny z biura konstrukcyjnego Tupolewa. Różnią się minimalnie, być może pochodzą z sąsiednich przekrojów.
Zhang w swojej pracy określa grubość 10 mm jako krytyczną, przy której zaczyna się niszczenie dźwigara. Przy ściance 5 mm zderzenie rozdziera dźwigar do połowy. Nie muszę chyba mówić, jaki będzie efekt dwukrotnego zmniejszenia grubości...
Nie jest to jedyne fałszywe założenie. We wstępie do pracy Zhang pisze o niszczeniu stalowej konstrukcji wieżowców World Trade Center przez skrzydła boeinga 767 i o słupach telefonicznych przecinanych w crash-testach FAA. W obu przypadkach zbiorniki skrzydłowe były pełne - 767 miał paliwo na transkontynentalny lot, a w testach FAA filmowano rozbryzgiwanie się zabarwionej wody. Zhang przyjął, że w chwili wypadku w skrzydłach tupolewa było równomiernie rozłożone 8 ton paliwa. Tymczasem zgodnie z instrukcją znajdujący się w końcówce zbiornik numer 3 tupolewa był pusty, a skrzydło bardzo lekkie.
Prezentując swe "naukowe" osiągnięcia w dążeniu do "smoleńskiej prawdy", dr inż. Binienda wykazuje selektywne podejście do faktów, a przedstawiana rzeczywistość ewoluuje odpowiednio do sytuacji.
Tak było z symulacją zderzenia z brzozą widzianą od spodu skrzydła. Binienda wyeliminował ją z prezentacji, gdy dr Jan Błaszczyk z WAT wskazał, że rozdarcie pokrycia na dolnej powierzchni skrzydła oznaczałoby otwarcie kesonu i w konsekwencji złamanie skrzydła. Symulację tę pokazano potem przez przypadek na jednej z tzw. konferencji smoleńskich, pozostawiając bez komentarza.
Aby uniknąć pytań o niszczenie dolnego pokrycia skrzydła, Binienda przygotował specjalną animację, w której pień brzozy o grubości ponad 40 cm wygina się jak rozgotowany makaron!
Drugie kuriozum to symulacja zderzenia kadłuba z terenem. Aby wykazać, że ściany kadłuba są przy upadku zgniatane do wewnątrz, Binienda pomija prędkość postępową - około 260 km/godz., która powodowała rozrywanie konstrukcji w tył i na boki. Nie wierzę, żeby inżynier mógł coś takiego przeoczyć!
Według mnie to celowa manipulacja.
Hipoteza prof. Chrisa Cieszewskiego, że brzoza była złamana już przed katastrofą, a zatem skrzydło nie mogło się na niej przełamać, też została obalona, i to przez pomiary tzw. smoleńskich naukowców - profesorów Marka Czachora z Politechniki Gdańskiej i Andrzeja Wiśniewskiego z Instytutu Fizyki PAN.
- O tym, że to humbug, każdy mógł się przekonać osobiście, oglądając zdjęcia satelitarne na mapach Google czy Bing, tam doskonale widać powaloną koronę. Dlaczego nie widział jej Cieszewski, specjalista od analizy satelitarnych zdjęć drzew? Nie potrafił czy może nie chciał?
Nie utrzymały się też obliczenia duńskiego inżyniera Glenna Arthura Jorgenssena. Duńczyk dowodził, że tupolew po zderzeniu z brzozą i utracie fragmentu skrzydła nie powinien się obrócić, czyli wykonać tzw. półbeczki - odwrócić się do góry kołami podczas lotu - i potem runąć na ziemię.
- Szkolne błędy Duńczyka wypunktował jeden z najlepszych polskich specjalistów w dziedzinie mechaniki lotu - prof. dr hab. inż. Grzegorz Kowaleczko, były naukowiec WAT i prorektor ds. naukowych Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Duńczyk, pod wpływem krytyki prof. Kowaleczki, zmienił swoje obliczenia.
Warto jednak zauważyć, że dokładne obliczenie, o jaki kąt przechylił się tupolew, jest po prostu niemożliwe, bo nigdy nie będziemy wiedzieć, jakie zniszczenia powodowały zderzenia z kolejnymi drzewami. Dla obrotu wokół osi podłużnej, prowadzącego do utraty sterowności, nie jest konieczna utrata części skrzydła. Wystarczą uszkodzenia slotów i klap - tak było np. w katastrofach 747 El Al w Amsterdamie, DC-10 American Airlines w Chicago czy DC-9 Southern Airways w Huntington.
Nawet używając wyrafinowanych obliczeń, nie można tego sprawdzić?
- Zwróćmy uwagę, że "dowody" zwolenników teorii zamachu opierają się zwykle na skomplikowanych, pseudonaukowych wywodach lub wyrwanej z kontekstu bądź opartej na fałszywych przesłankach fragmentarycznej argumentacji naukowej. Odrzucają materialne dowody i komplikują proste sprawy, co utrudnia ich ocenę nieprzygotowanym odbiorcom. Mam wrażenie, że ten zamęt powodowany jest celowo.
Jednak dla zdemaskowania większości smoleńskich oszustw nie trzeba prowadzić złożonych obliczeń. Wystarczy przytoczyć fakty, które każdy może sam zweryfikować.
*Artykuł Michała Setlaka o błędach prof. Biniendy ukaże się w najnowszym numerze "Przeglądu Lotniczego"
Tak sobie myślę sierżancie, że najlepiej by o katastrofach dyskutowali fachowcy na argumenty i obliczenia a nie na parówki, puszki po piwie, makarony i zapałki I by pokazywali czarno na białym jak do swych konkluzji dochodzili, czyż nie?
""skrzydlo ma swoją długość, wysokość i szerokość. Ona miała na myśli szerokość skrzydła i podawała miaręw mb. Błąd pisarski""
napisała grubość i podała wymiar nie jest to błąd pisarski
jest to niewiedza zerżnęła dane nie wiedząc o co chodzi ,
podała grubość blachy poszycia , pisze jak większość sekciarzy głupoty
""Michał Setlak, wicenaczelny "Przeglądu Lotniczego": Istotnie, profesor nie opublikował danych umożliwiających weryfikację symulacji zderzenia skrzydła tupolewa z brzozą, którą pokazuje na swych prelekcjach.""
albo redaktorzyna jest przygłuchy albo przygłupi
profesor niejednokrotnie podawał wartości wejściowe na prezentacjach i wykładach
""- Szkolne błędy Duńczyka wypunktował jeden z najlepszych polskich specjalistów w dziedzinie mechaniki lotu - prof. dr hab. inż. Grzegorz Kowaleczko""
to dlaczego nie chciał skonfrontować swych teorii z duńczykiem, publicznie pomimo zapowiedzi, podobnie jak Lasek czy inni para spece z niestety rządowej komisji byli oficjalnie zapraszani na konferencje naukowe nie pojawiali się na nich mogli by wtedy obalić teorie Biniędy i innych naukowców, zamiast publiczne zadać pytanie na konferencji przedstawić swoje teorie zaprezentować obliczenia woleli iść do TV WSI czy Addasiowego szmatławca
Nie trzeba być naukowcem by stwierdzić że samolot o rozpiętości skrzydeł 37,55m lecący nie więcej niż 10m nad ziemią nawet po utracie 3m skrzydła nie może wykonać beczki na tej wysokości bez zaorania skrzydłem w ziemię
[cytat]to dlaczego pyszczysz na Biniędę i innych naukowców, posłów i rodziny ofiar pokazujących pewne niewygodne dla tuskowców fakty[/cytat] Do tego grona naukowców wkrótce powinien dołączyć Pan Komendant uczelni zambrowskiej znający temat wypadkow lotniczych.
[cytat]to dlaczego pyszczysz na Biniędę i innych naukowców, posłów i rodziny ofiar pokazujących pewne niewygodne dla tuskowców fakty[/cytat] Do tego grona naukowców wkrótce powinien dołączyć Pan Komendant uczelni zambrowskiej znający temat wypadkow lotniczych.
[cytat] ........ Panie wojskowy.jak Pan pisał,spedził Pan wiele lat w wojsku,ale nie w wojskach lotniczych,skrzydlo ma swoją długość, wysokość i szerokość. Ona miała na myśli szerokość skrzydła i podawała miaręw mb. Błąd pisarski jakich Panu też się zdarza wiele. Po co ta teoria. Był Pan kilkanaście lat w wojsku i jakiego stopnia się Pan dopracował,że usunięto Pana z wojska.[/cytat]
25 lat we wojsku i Aż sierżant[/cite] Nie możliwe,po 25 latach powinien awansować conajmiej na pułkownika i być ekspertem lotniczym jak Binienda-bidula.
[cytat]według twojej logiki skrzydło samolotu ma 2,5 mm grubości[/cytat]Panie komendancie,skrzydło może mieć 2,5 m szerokości/250 cm/Jak z ta służbą,ostatecznie ile lat i w jakich wojskach,
[cytat]kol. bokser twierdzi że miało 2,5 mm grubości , jeśli pisze to powinna coś o tym wiedzieć [/cytat]Błędy popełniają wszyscy,przeczytaj dzisiejsze swoje wpisy i też byki są. Jest pierwsza w nocy,Czy Pan radny wraca już od dziewczynek,czy jeszcze nie spełniony i sie wybiera,bo to pisanie bzdur daje coś do zrozumienia.
no geniu zlituj się jeśli ktoś pisze że skrzydło miało 2,5mm
grubości to po pierwsze nie zna jednostek miary a po drugie jest pozbawiona jakiejkolwiek wyobraźni i wiedzy, przepisuje byle co od domorosłych ekspertów typu Kublik czy Lasek to nie jest błąd lecz typowe nieuctwo
[cite user="xyz" date="11.04.2014 17:57"]no geniu zlituj się jeśli ktoś pisze że skrzydło miało 2,5mm
grubości to po pierwsze nie zna jednostek miary a po drugie jest pozbawiona jakiejkolwiek wyobraźni i wiedzy, przepisuje byle co od domorosłych ekspertów typu Kublik czy Lasek to nie jest błąd lecz typowe nieuctwo [/cite] Prawda,typowe nieuctwo i brak męskości przejawia się u Ciebie.
El commendante miałem na myśli ścianki dźwigarów, nie npinaj się tak bo ci ostatnia żyłka pęknie i zostaniesz całkiem bez mózgu[/cite]Pawelec jest od dawna pozbawiony odpowiedniego mózgu,bredzi na forum co nie miara.
""Cztery lata po katastrofie pod Smoleńskiem prokuratura wojskowa ma ostateczną fizykochemiczną ekspertyzę. Żadnej eksplozji w prezydenckim TU-154 nie było""
nie jest tak do końca to prawdziwe bo wykluczono tylko wybuch przestrzenny i to tylko zdaje się w części pasażerskiej na dodatek laboratorium było nie certyfikowane
Jak nie certyfikowane, jak certyfikowane! Certyfikował sam Antoś Trotyl, a święcił Jarosław Zbaw Polske, czy może odwrotnie św. Antoni święcił, a certyfikował Jaro, ale na pewno było certyfikowane i poświęcone. Jak zwykle el commendante niedouczony.
Cztery lata po katastrofie pod Smoleńskiem prokuratura wojskowa ma ostateczną fizykochemiczną ekspertyzę. Żadnej eksplozji w prezydenckim TU-154 nie było.
Biegli z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego przy Komendzie Głównej Policji stwierdzają we wnioskach, że w przebadanych próbkach nie znaleźli śladów materiałów wybuchowych ani substancji powstających w wyniku ich degradacji.
To druga i końcowa opinia ekspertów z CLK w tej sprawie
Pierwszą wojskowi śledczy dostali w grudniu zeszłego roku, ale uznali ją "za niepełną i w pewnych fragmentach niejasną". Chodziło m.in. o pokazanie wszystkich badań, które doprowadziły biegłych do wniosku, że na pokładzie tupolewa eksplozji nie było. Brakowało też ekspertyzy jednego z ekshumowanych ciał.
Prokuratura zwróciła się do laboratorium z dodatkowymi pytaniami, ale zapewniała, że nie dotyczą one kluczowej sprawy. Wojskowi śledczy właśnie dostali ostateczną analizę, w sumie kilkaset stron tekstu i wykresów. Wnioski te same co w grudniu: wybuchu nie było. Biegli badali kilka rodzajów próbek: + pobranych podczas sekcji zwłok ekshumowanych ofiar, + z wraku i terenu pobranych w Smoleńsku na przełomie września i października 2012 r., lipca i sierpnia 2013 r. oraz na przełomie lutego i marca 2013 r.
Wcześniej prokuratura informowała, że na żadnym z ekshumowanych ciał biegli nie znaleźli śladów charakterystycznych dla wybuchu, a "obrażenia będące przyczyną śmierci są charakterystyczne dla katastrofy lotniczej". Nie było m.in. uszkodzeń błony bębenkowej, co dowodzi, że nie nastąpiła nagła zmiana ciśnienia atmosferycznego. Gdyby coś na pokładzie eksplodowało, towarzyszyłaby temu fala cieplna o temperaturze ok. 3 tys. st. C. Biegli nie odkryli pozostałości takiego zdarzenia, np. wywinięcia blach poszycia na zewnątrz kadłuba, stopienia metalu czy śladów sadzy.
Przebadali próbki pobrane z 21 ciał ofiar.
Przed tygodniem wojskowi śledczy ogłosili wyniki analiz krakowskich biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych, którzy przeprowadzili badania toksykologiczne "próbek materiału biologicznego pobranych w toku czynności sekcyjnych ofiar katastrofy".
Przebadali próbki pobrane z 21 ciał ofiar. Szukali alkoholu etylowego, środków odurzających i hemoglobiny tlenkowęglowej. Nie znaleźli (wszyscy na pokładzie byli trzeźwi). Wykluczyli też "długotrwałe przebywanie w atmosferze zawierającej znaczne stężenia tlenku węgla, które mogłyby doprowadzić do śmiertelnego zatrucia". To kolejny dowód, że nie było wybuchu.
Dr Maciej Lasek, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, członek rządowej komisji Jerzego Millera, która badała katastrofę, komentuje: - Biegli z CLK potwierdzili nasze ustalenia, to nie eksplozja była przyczyną katastrofy. A doszło do niej, ponieważ samolot leciał za szybko, za nisko, w wyniku czego skrzydłem uderzył w brzozę, obrócił się i spadł.
Ekspertyza CLK ostatecznie zamyka w śledztwie wątek zamachu.
P.S.
Dla ludzi myślących ta ekspertyza nie ma znaczenia, ponieważ ludzie myślący JUŻ DAWNO bez problemu mogli znaleźć dowody jasno pokazujące, że żadnych wybuchów nie było. Już wiosną 2010 roku można było znaleźć w internecie fotografie, pokazujące kilkusetmetrowy ślad połamanych gałęzi drzew i krzewów, wyrąbany przez polski samolot lecący tuż nad ziemią w gęstej mgle - co przeczyło OD SAMEGO POCZĄTKU macierewiczowskim bujdom o "obezwładnianiu" (uważni czytelnicy pamiętają, że tych "obezwładnień" miało być wiele i na różnych wysokościach).
Wystarczyło porównać ślad połamanych drzew ze zdjęciami i mapami okolic lotniska żeby zrozumieć prostą i brutalną prawdę: że pilot polskiego Tu-154 chciał być cwany i wbrew wszelkim przepisom (i wbrew instynktowi samozachowawczemu) postanowił sprawdzić, czy uda mu się wśliznąć POD nisko leżące chmury. Zanurkował więc poprzez chmury (na ślepo! kompletnie NIC przed sobą nie widząc!) - a zorientował się, że się przeliczył dopiero wtedy kiedy usłyszał gałęzie szorujące o kadłub i zobaczył przed sobą drzewa, wyłaniające się z gęstej mgły, zalegającej nad ziemią (o tej mgle był wcześniej kilka razy ostrzegany przez radio). Było już za późno na reakcję, więc rąbnęli o glebę. I tyle.
W regulaminie lotów polskiego lotnictwa wojskowego (RL- 2006) jest napisane jasno, jednoznacznie, po polsku, że pilotom wojskowym NIE WOLNO w ogóle pchać się tam, gdzie jest mgła. W ogóle. I kropka. A gdyby samolot się w strefie mgły znalazł, to należy stamtąd natychmiast uciekać. To wszystko jest napisane w paragrafie 48 regulaminu RL-2006. Pilot i stojący nad nim generał Błasik zignorowali regulamin. Swoją głupią, niepotrzebną śmiercią udowodnili, że 48 punkt regulaminu jest mądry i potrzebny.
Ale macierewiczowskie bujdy o wybuchach i zamachach NIE są kierowane do ludzi myślących inaczej.
Co na to XYZ, U96 i im PODOBNI? Jakaś nowa teoryjka? Nowy prof. Gninienda?
a gdzie np mechanoskopijne badania wraku
Bez ciebie nijak ani komisja Millera, ani prokuratura ni ząb nie da rady
Nigdy nie uwierzę, że raport Anodiny jest rzetelny. Nawet gdyby Put_in we własnej osobie przyszedł do mnie, przeżegnał się i dał mi [I]słowo honoru Czekisty. [/I]
""wyłaniające się z gęstej mgły, zalegającej nad ziemią (o tej mgle był wcześniej kilka razy ostrzegany przez radio). Było już za późno na reakcję, więc rąbnęli o glebę. I tyle.""
skąd te bzdury zaczerpnęłaś czy aby nie od Kublik albo Laska bo cały szkopuł tkwi w tym że na ziemi nie było żadnych śladów rąbnięcia o glebę, a rozrzut szczątków samolotu zgodnie z instrukcją badania wypadków lotniczych wydaną przez IACO
wskazuje na wybuch w powietrzu
Nasi biegli też na usługach Anodiny? Popatrz co się dzieje, trzeba wy.ć z tego Kraju
nasi biegli nie potrafili nawet prawidłowo odczytać kątów na kluczowym dla nich raportu zdjęciu, czy wysokości pancernej brzozy
Jasne, że nie dorastają do pięt biegłym macierewiczowskim. Wyobrażasz sobie, żeby Lasek symulował lot paszczą ...fiuuuuuu, bzzdziuuuuuu.
czy ty aby wiesz o czym piszesz
[cytat]czy ty aby wiesz o czym piszesz [/cytat]Panie radny skończ z głupimi teoriami,samolot załatwili bałaganiarze,a teraz nikt się do błędów nie przyznaje.Byle co zjesz i siadasz i piszesz byle co Panie Radny.
Tezy raportu Trotyl Macierewicza
1. Samolot leciał w oparach helu
2. Rozpylono sztuczną mgłę żeby zachęcić pilotów do lądowania
3. Wypalano trawę żeby wywołać sztuczną mgłę
... rozwiń całość4. Ustawiono mobilne fałszywe radiolatarnie na kołach
5. Ktoś siedział w krzakach z fałszywą radiolatarnią
6. Rozstawili APMy przy działce Bodina
7. Anteny markera promieniują tylko do góry
8. Jak się wyłączy autopilota to samolot zaraz spada
9. Samolot był zdalnie sterowany
10. Zablokowano stery
11. Pilot przez 10 sekund naciskał przycisk uchod
12. Zdemontowano system ILS na przylot Tutki z Kaczyńskim
13. Naprowadzano na śmierć, bo pilot nie ma przyrządów w kokpicie
14. Byli zdradzeni o świcie
15. To była zbrodnia niesłychana
16. Niczego nie badano
17. Tusk z Putinem omówili wszystko na molo w Sopocie
18. Samolot przeleciał 20m ponad brzozą
19. Blachy w przełomie brzozy skądś przywędrowały
20. Brzoza stała w innym miejscu
21. Brzozę przesadzono
22. Brzoza została wcześniej złamana
23. Wcześniej złamana brzoza była przykryta białymi plandekami
24. Nie było ciał
25. Nie było foteli
26. To była polanka, a nie zalesiony teren
27. Samolot nie mogł się tak roztrzaskać na polance
28. Wszystkie samoloty rozbijają się tak samo
29. Bomba termobaryczna była w gaśnicy, albo gdzieś indziej
30. Były dwa samoloty, jeden uprowadzono, a drugi rozbito na polance
31. Ten wrak to nie Tutka 101
32. Nie ma kokpitu
33. Kokpit usunięto helikopterem
34. Zwożono jakiś złom helikopterami na polankę
35. Na filmie Koli widać zawiesia od helikopterów
36. Ruscy mają bezszmerowe helikoptery, bo nie słychać ich na filmie Koli
37. Bezszmerowe helikoptery nie wywołują pod sobą turbulencji, bo nie widać tego na fimie Koli
38. Dobijano żyjących, słychać strzały na filmie Koli
39. Ktoś wstaje na filmie Koli
40. Kolę zasztyletowano
41. Widziano jednego z pasażerów Tutki na dworcu kolejowym w Rosji
42. W Smoleńsku nigdy nie pada deszcz, wrak umyto
43. Ślady błota na częściach wraku to "klej montażowy"
44. Miller przykleił trociny błotem do części wraku
45. Jak się pokażą zdjęcia na których brzoza stoi pomiędzy 5 i 10 kwietnia, to zrobili je harcerze
46. Samolot nie wykonał beczki, bo samoloty tak nie latają
47. Samoloty są sterowne po utracie końcówki skrzydła
48. Można skontrować beczkę lotką po rozszelnieniu hydrauliki
49. Samolot ostrzelano rakietami
50. Samolot ostrzelano z karabinu (6 strzałów)
51. Były dwa wybuchy (do trzech, czterech w porywach)
52. Wybuch rozdzielił samolot na dwie części, nos i reszta
53. Po wybuchu nos leciał prosto, tył zrobił beczkę, a CVR w ogonie ciągle nagrywał głosy w kokpicie
54. Kikut musiał orać ziemię
55. Samolot musiał wylecieć spod ziemi żeby uderzyć w brzozę tak nisko i jednocześnie się wznosić
56. Ubłocone koło świadczy o lądowaniu na polance
57. Wybuch był po awaryjnym lądowaniu na polance
58. Amerykanie mają zdjęcia na których widać pasażerów opuszczających samolot po awaryjnym lądowaniu na polance
59. TAWS to rejestrator katastroficzny
60. TAWS nie rejestrował przechylenia, więc beczki nie było
61. Sfałszowano wszystkie czarne skrzynki
62. Ruscy sami nagrali głosy pilotów i podmienili taśmy
63. Taśmy CVR były pocięte i posklejane, a IES analizował inną taśmę
64. Dane z QAR kompletnie nie zgadzają się z danymi w FDR
65. Elektrownia w Smoleńsku to nie elektrownia atomowa, tylko zegar atomowy
66. Każdy ze świadków w Smoleńsku miał na ręce zegarek atomowy, godziny katastrofy się im nie zgadzają, więc oszukują
67. Po katastrofie powinno być wszystko zaraz wiadome, więc stopniowe pojawianie się nowych informacji to matactwo
68. Generał Błasik nie wychylił kielonka, wyniki sekcji to kłamstwo Anodiny, wiemy to lepiej choć nas tam nie było
69. Generał Błasik był przypięty pasami w salonce, więc jego ciało musiano podłożyć przy ciele nawigatora
70. Jak IES nie potwierdził ani nie zaprzeczył obecności gen. Błasika w kokpicie, to znaczy że go tam nie było
71. Wybuchy były kolejno na polance, po brzozie, nad brzozą i ostatnio nawet przed brzozą
72. Samolot lata z zerowym kątem natarcia w/g symulacji komputerowej, która nie kłamie, bo autor kładzie na to swoja reputację
73. Jak samolot już jednak nie lata z zerowym kątem natarcia, to brzoza na symulacji jest z gumy i nawet nie muśnie skrzydła
74. Wytrzymałosć strukturalną skrzydła można dokładnie obliczyć na podstawie bezwymiarowych szkiców poglądowych
75. Renomowane laboratorium amerykańskie badające materiały wybuchowe znajduje się w prywatnym mieszkaniu
76. Renomowane laboratorium amerykańskie nie podpisuje swoich analiz i robi błędy w angielskim
77. W samolocie wybuchł trotyl
78. Piloci wylecieli do Smoleńska, ale nie chcieli tam lądować
79. "Pokład przygotowany do lądowania" nie oznacza gotowości do lądowania, tylko zejście próbne do 100m
80. Drzwi do kokpitu były otwarte, ale nikogo poza załogą tam nie było, słychać było tylko głosy z korytarza i odległej salonki
81. Załoga bezwzględnie wykonywała wszystko zgodnie z procedurami, dlatego trzymała otwarte drzwi do kokpitu
82. Dyr. Kazana nie mówił kap. Protasiukowi "będziemy próbowali do skutku", tylko "będziemy próbowali niezrozumiałe"
83. Samolot w ogóle nie odleciał do Smoleńska, a pasażerów zabito w Warszawie
84. W Smoleńsku była zrobiona inscenizacja katastrofy
85. Ciała transportowano na miejsce inscenizacji z miejsca kaźni
86. To były inne ciała, tamci żyją w sowieckiej niewoli
87. Drzewa przycięto samolotem podwieszonym na zawiesiach na helikopterze i zrzucono go na polankę
88. Uszkodzony kolizją z drzewami wyłącznik krańcowy podwozia nie ma nic wspólnego z "landing event" w TAWS
89. Na kolejnych zdjęciach satelitarnych widać jak części wraku są przenoszone z jednego miejsca na drugie w celu mataczenia
90. Cały wrak powinien był być w jednej sekundzie przetransportowany na płytę lotniska, a nie stopniowo, szczególnie ogon
91. W Google Earth odkryto cień jakiegoś samolotu daleko w głębi Rosji, to pewnie "nasza Tutka"
92. Ster kierunku przy zakręcie wychyla się w przeciwną stronę niż kierunek zakrętu
93. Jak ster kierunku wychyli się jedną stronę, to samolot robi przechył w drugą stronę
94. Radiowysokościomierz nie może mierzyć wysokości do głównego podwozia
95. Radiowysokościomierz mierzy w zakresie 15 stopni od prostopadłej do kadłuba, a dalej już nie mierzy
96. Radiowysokościomierz nie pokaże niczego przy przechyle ponad 90 stopni
97. Samolot był naprowadzany na południe od osi pasa przez Ruskich, a nie przez FMS
98. Tabliczki nie odpadły z trumien podczas transportu, to Ruscy zamienili ciała w trumnach
99. Samoloty nie wysuwają kół do góry, więc jak leciał z kołami w dół nad drogą Kutuzowa, to nie mógł lecieć obrócony
100. Wywinęte na zewnątrz blachy świadczą tylko i wyłącznie o wybuchu
101. Lądowanie dachem samolotu jest bezpieczne
102. Samolot jest jak parówka
103. Samolot jest jak puszka po piwie
104. Najwiarygodniejszy jest ten dokument którego nie pokażemy
105. Kluczowe dowody w sprawie katastrofy można kupić na rynku
106. Szympanse pracują już teraz na wieżach kontrolnych w Smoleńsku (zapewnie zerowe bezrobocie)
107. Pozwolenie na zejście do 100m oznaczało tak naprawdę zejście do 50m (ruski metr jest o połowę krótszy od polskiego)
108. Oprócz sfałszownia wszystkich czarnych skrzynek w "tri miga", Ruscy do kompletu sfałszowali sygnał GPS meaconingiem
109. Tutka nie mogłą lecieć wyżej tak jak się należy, bo IŁ76 nadleciał od góry i taranował dach Tutki swoimi kołami
110. Tutka wpadła w wiry po IŁ76, które urzymywały się przez godzinę nad Smoleńskiem po odlocie IŁa do Moskwy
111. IŁ76 nie odleciał do Moskwy tylko zrobił "zrzut" jakiś kryształków przed Tutką które spowodowały wykroplenie wody i sztuczną mgłę
112. Ił76 nie zrobił sztucznej mgły, tylko komin elektrowni atomowej odległej o 100 km to zrobił
113. Powietrze w Smoleńsku jest tak ciężkie i gęste, że urwana końcówka skrzydła Tutki może przelecieć tylko 12 m
114. Jakby Tutka straciła skrzydło na brzozie, to by w jednej sekundzie zaraz spadła
115. Samolot nie zszedł poniżej 100 m, panie redaktorze...
116. TAWS którego Amerykanie nie sfałszowali pokazuje to samo co sfałszowana przez Ruskich czarna skrzynka
117. Skrzydło nie uderzyło w brzozę, bo slat jest cały, czego dowodem jest zdjęcie nie pokazujące jego całości
118. Oprócz umiejętnego posługiwania się Dyną, umiejętna rekonstrukcja skrzydła w Photoshop przeczy urwaniu skrzydła na brzozie
119. Zdjęcia nie pokazują latających śmieci na działce Bodina pod wpływem gazów z silników Tutki
120. Jak coś wybucha będąc w ruchu, to wybucha tylko do przodu i nie na bok, a już na pewno nie w tył (najnowsze uzupełnienie teorii względności Einsteina)
121. Trzy osoby przeżyły katastrofę, a jedna nawet zadzwonila telefonem komórkowym
122. Kompresja kompresji z kompresji filmu Koli nie powoduje artefaktów, tylko wskazuje na maskirowkę
123. Jak czegoś nie ma w raportach, to znaczy że tego nie badano, bo raport powinien zawierać wszystko co jest w setkach tomów dokumentacji na której został oparty
124. Jeśli kontroler instruuje pilota że "warunków do lądowania nie ma", a pilot podchodzi, to winna temu jest sfałszowana karta podejścia
125. Zdjęcia Amelina i inne są raz prawdziwe, a drugi raz sfałszowane, w zależności od kolejnej wersji zamachu
126. Te fragmenty zapisów z czarnych skrzynek są sfaszowane, które nie pasują do kolejnej wersji zamachu, po czym stają się nie sfałszowane w następnej wersji, po czym stają się…itd. itp. A CIMNY LUD I XYZ TOKUPUJE.
dawno nie napisałaś więcej i bez sensu
""Co to za cud, że detektory stwierdzają obecność materiałów wybuchowych na blisko kilkuset próbkach, gdy są one w Smoleńsku? Zostają tam pozostawione dla Rosjan. Przetrzymywane są przez ponad pół roku. Przyjeżdżają do Polski i teraz nie ma na żadnej z tych próbek materiałów wybuchowych. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, jaki to proces sprawia, że istnieją materiały wybuchowe na próbkach w Smoleńsku, a nie ma materiałów wybuchowych na tych próbkach w Polsce? W tym czasie wszystko pozostaje w troskliwych rękach pułkownika KGB Władimira Putina – mówił w TVP Info Antoni Macierewicz.""
[cytat]""Co to za cud, że detektory stwierdzają obecność materiałów wybuchowych na blisko kilkuset próbkach, gdy są one w Smoleńsku? Zostają tam pozostawione dla Rosjan. Przetrzymywane są przez ponad pół roku. Przyjeżdżają do Polski i teraz nie ma na żadnej z tych próbek materiałów wybuchowych. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, jaki to proces sprawia, że istnieją materiały wybuchowe na próbkach w Smoleńsku, a nie ma materiałów wybuchowych na tych próbkach w Polsce? W tym czasie wszystko pozostaje w troskliwych rękach pułkownika KGB Władimira Putina – mówił w TVP Info Antoni Macierewicz.""[/cytat] KIEDY Pan Radny Psl zacznie madrze pisać,na katastrofie smoleńskiej możesz nie wjechać do nowej Rady Miasta.
Macierewicz mówił w TVN info, a skąd nadawali z Tworek?
KIEDY Pan Radny Psl zacznie madrze pisać,na katastrofie smoleńskiej możesz nie wjechać do nowej Rady Miasta
ty masz na imię genek czy matołek?
[cytat]dawno nie napisałaś więcej i bez sensu [/cytat]
To nie ja pisałem, to są ustalenia twojego guru Antka Trotyla
wyrwane z kontekstu wyrazy bo nawet nie zdania to mają być ustalenia?
[cite user="xyz" date="05.04.2014 19:47"]KIEDY Pan Radny Psl zacznie madrze pisać,na katastrofie smoleńskiej możesz nie wjechać do nowej Rady Miasta
ty masz na imię genek czy matołek?[/cite] a może to pisze tak sponsor Janka,pawelec.
[cite user="xyz" date="05.04.2014 19:47"]KIEDY Pan Radny Psl zacznie madrze pisać,na katastrofie smoleńskiej możesz nie wjechać do nowej Rady Miasta
ty masz na imię genek czy matołek?[/cite] a może to pisze tak sponsor Janka,pawelec.
Jeżeli ktokolwiek do tej pory miał jakiekolwiek problemy, kłopoty, ze zrozumieniem, że była to katastrofa lotnicza i dramat setek, tysięcy ludzi w naszym kraju to po konferencji prasowej Prokuratury Wojskowej nie powinien już mieć żadnych złudzeń. Katastrofa, nie zamach. Jeżeli w dalszym ciągu są lansowane tematy o zamachu, to jest to, jedynie obrzydliwa gra polityczna ludzi cynicznych, pozbawionych podstawowych uczuć ludzkich. XYZ jesteś jedną z takich osób? Głosy wyborcze są dla Ciebie ważniejsze niż pamięć po tych ludziach, ważniejsze niż cierpienie setek lub tysięcy bliskich, którzy przez tyle lat są bezczelnie okłamywani przez takich jak Ty i Tobie podobni? Mam nadzieję, że nie jesteś, aż tak zepsuty moralnie!!!. Nawet pełnomocnik Prezesa Jarosława Kaczyńskiego mec. Rafał Rogalski po pewnym czasie przejrzał na oczy, zauważył, że ludzka tragedia jest wykorzystywana do niecnych gier politycznych i wycofał się z tego "projektu politycznego" PIS. Teraz wręcz domaga się poddania A. Macierewicza badaniom psychiatrycznym, a po nim XYZ może będzie Twoja kolej, jeżeli nie zmienisz retoryki swoich wypowiedzi.
Pozdrawiam i zyczę miłego dnia[:-)]
[cytat]wyrwane z kontekstu wyrazy bo nawet nie zdania to mają być ustalenia?[/cytat]
We wojsku nie uczyli co to jest teza? Nie wierzę, byś miał z tym problem. Jak tak, to pokazuje i objaśniam. Przed pojawieniem się tezy o wybuchu, na zespole Trotyla, było ok. 150 tez na zamachy, jak wolisz ustalenia komisji Trotyla Macierewicza. Następnie pojawił się biegły Gninienda, który zrobił badania, że brzoza wytrzyma uderzenie skrzydła o grubości co najmniej 10 mm. Biedak nie wiedział, że skrzydło ma 2,5 mm grubości. Na tych pseudonaukowych badania dr. Gninienda z panią Gniniendową do tej pory trzepie niezłą kasę dla ciemnej polonii amerykańskiej. Nie mam jednak o to do nich pretensji, ponieważ jak ciemnota się daje to ją należy walić po rogach. A Trotyl Macierwicz, jest mistrzem pour nonsensu, albo pensjonariuszem Tworek. Jedno co mnie dziwi to głupota? cynizm? jego wyznawców.
""Biedak nie wiedział, że skrzydło ma 2,5 mm grubości.""
i kto tutaj jest biedakiem 2,5mm grubości skrzydło to może mieć model samolotu i to bardzo mały .
Jakim trzeba być nieukiem by twierdzić że konstrukcja o grubości 2,5mm zdołała by przenieść tony obciążeń , jeszcze ciekawiej wygląda sprawa konstrukcji takiego skrzydła grubość poszycia to zapewne mikrony a ile kropli paliwa pomieszczą zbiorniki takiego skrzydła?
[cite user="xyz" date="08.04.2014 21:27"]""Biedak nie wiedział, że skrzydło ma 2,5 mm grubości.""
i kto tutaj jest biedakiem 2,5mm grubości skrzydło to może mieć model samolotu i to bardzo mały .
Jakim trzeba być nieukiem by twierdzić że konstrukcja o grubości 2,5mm zdołała by przenieść tony obciążeń , jeszcze ciekawiej wygląda sprawa konstrukcji takiego skrzydła grubość poszycia to zapewne mikrony a ile kropli paliwa pomieszczą zbiorniki takiego skrzydła?[/cite] ........ Panie wojskowy.jak Pan pisał,spedził Pan wiele lat w wojsku,ale nie w wojskach lotniczych,skrzydlo ma swoją długość, wysokość i szerokość. Ona miała na myśli szerokość skrzydła i podawała miaręw mb. Błąd pisarski jakich Panu też się zdarza wiele. Po co ta teoria. Był Pan kilkanaście lat w wojsku i jakiego stopnia się Pan dopracował,że usunięto Pana z wojska.
Pan co ten wątek założył, gdyby mógł pisać na forach w latach 50 i 60 aż do 89 roku.
Na pewno wypisywałby że za ludobójstwo w Katyniu Harkowie i Miednoje odpowiadają Niemcy... Bo władza namaszczona przez ZSRR tak właśnie swym sługusom mówić kazała, [B]by ludziom oczy zamydlić[/B]. By naród dzielić, by siać dezinformacje.
Logika i prawda zawsze wyjdą na jaw, choćby i 100 przekupionych, zastraszonych, umoczonych ekspertów, czy prokuratorów, czy śledczych tarabaniło, że wybuchu nie było, kłody poszukującym prawdy rzucało pod nogi.
To prawda jako wartość najwyższa zwycięży.
Tak było z Katyniem.
Tak było z żołnierzami Wyklętymi
Tak będzie i z tą katastrofą.
Sierżancie XYZ pokazuję i objaśniam!:
- Dla zdemaskowania większości smoleńskich oszustw nie trzeba prowadzić złożonych obliczeń. Wystarczy przytoczyć fakty, które każdy może sam zweryfikować - teorie eksperta zespołu Macierewicza komentuje wicenaczelny "Przeglądu Lotniczego".
Przeanalizował pan
model prof. Wiesława Biniendy. W jaki sposób? Przecież on nie opublikował danych wejściowych.
Michał Setlak, wicenaczelny "Przeglądu Lotniczego": Istotnie, profesor nie opublikował danych umożliwiających weryfikację symulacji zderzenia skrzydła tupolewa z brzozą, którą pokazuje na swych prelekcjach.
Profesor, a właściwie dr inż. Wiesław Binienda, absolwent Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej, a obecnie wykładowca Wydziału Inżynierii Cywilnej amerykańskiego Uniwersytetu Akron, jest naczelnym ideologiem zespołu parlamentarnego wiceprezesa PiS Antoniego Macierewicza.
Binienda - powołując się na wyniki modelowania matematycznego za pomocą programu LS Dyna - twierdzi, że skrzydło samolotu Tu-154 przecina gładko brzozę, która uszkadza tylko krawędź natarcia, nie niszcząc nawet pierwszego dźwigara ani pokrycia płata, dzięki czemu samolot może lecieć dalej. Prezentacje są bogato okraszone rysunkami, zdjęciami i tabelami.
O dane wejściowe symulacji prosił Biniendę zespół Laska i prosiła wojskowa prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Mimo wielu zapytań Binienda nie udostępnił tych danych, utrzymując, że są one opublikowane w internecie. O ile mi wiadomo, nikomu nie udało się ich znaleźć.
Okazało się jednak, że sporo o tych symulacjach można się dowiedzieć z pracy Chao Zhanga, studenta dr. inż. Biniendy, zatytułowanej "Application of Numerical Methods for Crashworthiness Investigation of a Large Aircraft Wing Impact with a Tree" ("Zastosowanie metod numerycznych do badania wytrzymałości skrzydła dużego samolotu w zderzeniu z drzewem"). Opublikował ją internetowy magazyn "Mathematical and Computational Forestry & Natural-Resource Sciences", jednak przez długi czas była dostępna wyłącznie dla zaufanych.
W zeszłym roku dostęp został odblokowany. Liczący 13 stron dokument jest najprawdopodobniej pracą semestralną, którą Chao Zhang wykonał przy pomocy swego opiekuna oraz dwóch pozostałych autorów w stopniu doktora - Franka Horvata i Wenzhi Wanga z Akron.
Praca spełnia swoje zadanie, czyli demonstruje wykorzystanie metod matematycznych do badania wytrzymałości konstrukcji lotniczych. Jednak nie udowadnia tezy Biniendy, że skrzydło Tu-154M przecina smoleńską brzozę i pozostaje nieuszkodzone!
Prof. Binienda przekonywał, że brzoza musiałaby być pancerna, żeby przeciąć skrzydło.
- Pancerne jest tutaj skrzydło. Zhang, nie mając danych na temat grubości elementów skrzydła tupolewa, przyjął wartości hipotetyczne, jak się okazuje - mocno przeszacowane. Co prawda, przeprowadził obliczenia dla różnych grubości ścianek dźwigarów (od 5 do 20 mm), ale w rzeczywistości ścianki trzech dźwigarów skrzydła samolotu mają w miejscu zderzenia z brzozą od 2 do 3 mm. W internecie na stronie producenta tupolewa nie można odnaleźć parametrów skrzydła?
- Nie. W sieci dostępne są jedynie bardzo ogólne informacje. Dodatkowy kłopot polega na tym, że grubości elementów skrzydła maleją wzdłuż rozpiętości, a tu potrzebne były dla rejonu 27. i 28. żebra. Zdobycie tych danych zajęło mi sporo czasu i nie byłoby możliwe, gdybym nie znał rosyjskiego. Jednak udało mi się pozyskać dane z dwóch niezależnych źródeł - zwymiarowane szkice od inżyniera z fabryki w Samarze i rysunek techniczny z biura konstrukcyjnego Tupolewa. Różnią się minimalnie, być może pochodzą z sąsiednich przekrojów.
Zhang w swojej pracy określa grubość 10 mm jako krytyczną, przy której zaczyna się niszczenie dźwigara. Przy ściance 5 mm zderzenie rozdziera dźwigar do połowy. Nie muszę chyba mówić, jaki będzie efekt dwukrotnego zmniejszenia grubości...
Nie jest to jedyne fałszywe założenie. We wstępie do pracy Zhang pisze o niszczeniu stalowej konstrukcji wieżowców World Trade Center przez skrzydła boeinga 767 i o słupach telefonicznych przecinanych w crash-testach FAA. W obu przypadkach zbiorniki skrzydłowe były pełne - 767 miał paliwo na transkontynentalny lot, a w testach FAA filmowano rozbryzgiwanie się zabarwionej wody. Zhang przyjął, że w chwili wypadku w skrzydłach tupolewa było równomiernie rozłożone 8 ton paliwa. Tymczasem zgodnie z instrukcją znajdujący się w końcówce zbiornik numer 3 tupolewa był pusty, a skrzydło bardzo lekkie.
Prezentując swe "naukowe" osiągnięcia w dążeniu do "smoleńskiej prawdy", dr inż. Binienda wykazuje selektywne podejście do faktów, a przedstawiana rzeczywistość ewoluuje odpowiednio do sytuacji.
Tak było z symulacją zderzenia z brzozą widzianą od spodu skrzydła. Binienda wyeliminował ją z prezentacji, gdy dr Jan Błaszczyk z WAT wskazał, że rozdarcie pokrycia na dolnej powierzchni skrzydła oznaczałoby otwarcie kesonu i w konsekwencji złamanie skrzydła. Symulację tę pokazano potem przez przypadek na jednej z tzw. konferencji smoleńskich, pozostawiając bez komentarza.
Aby uniknąć pytań o niszczenie dolnego pokrycia skrzydła, Binienda przygotował specjalną animację, w której pień brzozy o grubości ponad 40 cm wygina się jak rozgotowany makaron!
Drugie kuriozum to symulacja zderzenia kadłuba z terenem. Aby wykazać, że ściany kadłuba są przy upadku zgniatane do wewnątrz, Binienda pomija prędkość postępową - około 260 km/godz., która powodowała rozrywanie konstrukcji w tył i na boki. Nie wierzę, żeby inżynier mógł coś takiego przeoczyć!
Według mnie to celowa manipulacja.
Hipoteza prof. Chrisa Cieszewskiego, że brzoza była złamana już przed katastrofą, a zatem skrzydło nie mogło się na niej przełamać, też została obalona, i to przez pomiary tzw. smoleńskich naukowców - profesorów Marka Czachora z Politechniki Gdańskiej i Andrzeja Wiśniewskiego z Instytutu Fizyki PAN.
- O tym, że to humbug, każdy mógł się przekonać osobiście, oglądając zdjęcia satelitarne na mapach Google czy Bing, tam doskonale widać powaloną koronę. Dlaczego nie widział jej Cieszewski, specjalista od analizy satelitarnych zdjęć drzew? Nie potrafił czy może nie chciał?
Nie utrzymały się też obliczenia duńskiego inżyniera Glenna Arthura Jorgenssena. Duńczyk dowodził, że tupolew po zderzeniu z brzozą i utracie fragmentu skrzydła nie powinien się obrócić, czyli wykonać tzw. półbeczki - odwrócić się do góry kołami podczas lotu - i potem runąć na ziemię.
- Szkolne błędy Duńczyka wypunktował jeden z najlepszych polskich specjalistów w dziedzinie mechaniki lotu - prof. dr hab. inż. Grzegorz Kowaleczko, były naukowiec WAT i prorektor ds. naukowych Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Duńczyk, pod wpływem krytyki prof. Kowaleczki, zmienił swoje obliczenia.
Warto jednak zauważyć, że dokładne obliczenie, o jaki kąt przechylił się tupolew, jest po prostu niemożliwe, bo nigdy nie będziemy wiedzieć, jakie zniszczenia powodowały zderzenia z kolejnymi drzewami. Dla obrotu wokół osi podłużnej, prowadzącego do utraty sterowności, nie jest konieczna utrata części skrzydła. Wystarczą uszkodzenia slotów i klap - tak było np. w katastrofach 747 El Al w Amsterdamie, DC-10 American Airlines w Chicago czy DC-9 Southern Airways w Huntington.
Nawet używając wyrafinowanych obliczeń, nie można tego sprawdzić?
- Zwróćmy uwagę, że "dowody" zwolenników teorii zamachu opierają się zwykle na skomplikowanych, pseudonaukowych wywodach lub wyrwanej z kontekstu bądź opartej na fałszywych przesłankach fragmentarycznej argumentacji naukowej. Odrzucają materialne dowody i komplikują proste sprawy, co utrudnia ich ocenę nieprzygotowanym odbiorcom. Mam wrażenie, że ten zamęt powodowany jest celowo.
Jednak dla zdemaskowania większości smoleńskich oszustw nie trzeba prowadzić złożonych obliczeń. Wystarczy przytoczyć fakty, które każdy może sam zweryfikować.
*Artykuł Michała Setlaka o błędach prof. Biniendy ukaże się w najnowszym numerze "Przeglądu Lotniczego"
Tak sobie myślę sierżancie, że najlepiej by o katastrofach dyskutowali fachowcy na argumenty i obliczenia a nie na parówki, puszki po piwie, makarony i zapałki I by pokazywali czarno na białym jak do swych konkluzji dochodzili, czyż nie?
""skrzydlo ma swoją długość, wysokość i szerokość. Ona miała na myśli szerokość skrzydła i podawała miaręw mb. Błąd pisarski""
napisała grubość i podała wymiar nie jest to błąd pisarski
jest to niewiedza zerżnęła dane nie wiedząc o co chodzi ,
podała grubość blachy poszycia , pisze jak większość sekciarzy głupoty
""Michał Setlak, wicenaczelny "Przeglądu Lotniczego": Istotnie, profesor nie opublikował danych umożliwiających weryfikację symulacji zderzenia skrzydła tupolewa z brzozą, którą pokazuje na swych prelekcjach.""
albo redaktorzyna jest przygłuchy albo przygłupi
profesor niejednokrotnie podawał wartości wejściowe na prezentacjach i wykładach
""- Szkolne błędy Duńczyka wypunktował jeden z najlepszych polskich specjalistów w dziedzinie mechaniki lotu - prof. dr hab. inż. Grzegorz Kowaleczko""
to dlaczego nie chciał skonfrontować swych teorii z duńczykiem, publicznie pomimo zapowiedzi, podobnie jak Lasek czy inni para spece z niestety rządowej komisji byli oficjalnie zapraszani na konferencje naukowe nie pojawiali się na nich mogli by wtedy obalić teorie Biniędy i innych naukowców, zamiast publiczne zadać pytanie na konferencji przedstawić swoje teorie zaprezentować obliczenia woleli iść do TV WSI czy Addasiowego szmatławca
Nie trzeba być naukowcem by stwierdzić że samolot o rozpiętości skrzydeł 37,55m lecący nie więcej niż 10m nad ziemią nawet po utracie 3m skrzydła nie może wykonać beczki na tej wysokości bez zaorania skrzydłem w ziemię
Sierżancie XYZ pokazuje i objaśniam:
z liczbami bezwzględnymi i faktami się nie dyskutuje
to dlaczego pyszczysz na Biniędę i innych naukowców, posłów i rodziny ofiar pokazujących pewne niewygodne dla tuskowców fakty
[cytat]to dlaczego pyszczysz na Biniędę i innych naukowców, posłów i rodziny ofiar pokazujących pewne niewygodne dla tuskowców fakty[/cytat] Do tego grona naukowców wkrótce powinien dołączyć Pan Komendant uczelni zambrowskiej znający temat wypadkow lotniczych.
[cytat]to dlaczego pyszczysz na Biniędę i innych naukowców, posłów i rodziny ofiar pokazujących pewne niewygodne dla tuskowców fakty[/cytat] Do tego grona naukowców wkrótce powinien dołączyć Pan Komendant uczelni zambrowskiej znający temat wypadkow lotniczych.
[cytat] ........ Panie wojskowy.jak Pan pisał,spedził Pan wiele lat w wojsku,ale nie w wojskach lotniczych,skrzydlo ma swoją długość, wysokość i szerokość. Ona miała na myśli szerokość skrzydła i podawała miaręw mb. Błąd pisarski jakich Panu też się zdarza wiele. Po co ta teoria. Był Pan kilkanaście lat w wojsku i jakiego stopnia się Pan dopracował,że usunięto Pana z wojska.[/cytat]
25 lat we wojsku i Aż sierżant
[cite user="leonek" date="10.04.2014 12:12"]
25 lat we wojsku i Aż sierżant[/cite] Nie możliwe,po 25 latach powinien awansować conajmiej na pułkownika i być ekspertem lotniczym jak Binienda-bidula.
El comendante tak zasłużył się we wojsku, że mu wojo rozwiązali. Nic dziwnego. Z taką odpornością na wiedzę i logiczne myślenie, nie dziwię się.
według twojej logiki skrzydło samolotu ma 2,5 mm grubości
El comendante już dosyć się ośmieszyłeś
[cytat]według twojej logiki skrzydło samolotu ma 2,5 mm grubości[/cytat]Panie komendancie,skrzydło może mieć 2,5 m szerokości/250 cm/Jak z ta służbą,ostatecznie ile lat i w jakich wojskach,
kol. bokser twierdzi że miało 2,5 mm grubości , jeśli pisze to powinna coś o tym wiedzieć
[cytat]kol. bokser twierdzi że miało 2,5 mm grubości , jeśli pisze to powinna coś o tym wiedzieć [/cytat]Błędy popełniają wszyscy,przeczytaj dzisiejsze swoje wpisy i też byki są. Jest pierwsza w nocy,Czy Pan radny wraca już od dziewczynek,czy jeszcze nie spełniony i sie wybiera,bo to pisanie bzdur daje coś do zrozumienia.
no geniu zlituj się jeśli ktoś pisze że skrzydło miało 2,5mm
grubości to po pierwsze nie zna jednostek miary a po drugie jest pozbawiona jakiejkolwiek wyobraźni i wiedzy, przepisuje byle co od domorosłych ekspertów typu Kublik czy Lasek to nie jest błąd lecz typowe nieuctwo
[cite user="xyz" date="11.04.2014 17:57"]no geniu zlituj się jeśli ktoś pisze że skrzydło miało 2,5mm
grubości to po pierwsze nie zna jednostek miary a po drugie jest pozbawiona jakiejkolwiek wyobraźni i wiedzy, przepisuje byle co od domorosłych ekspertów typu Kublik czy Lasek to nie jest błąd lecz typowe nieuctwo [/cite] Prawda,typowe nieuctwo i brak męskości przejawia się u Ciebie.
[cytat]kol. bokser twierdzi że miało 2,5 mm grubości , jeśli pisze to powinna coś o tym wiedzieć [/cytat]
El commendante miałem na myśli ścianki dźwigarów, nie npinaj się tak bo ci ostatnia żyłka pęknie i zostaniesz całkiem bez mózgu
i znowu babol
[cite user="bokser" date="11.04.2014 19:03"]
El commendante miałem na myśli ścianki dźwigarów, nie npinaj się tak bo ci ostatnia żyłka pęknie i zostaniesz całkiem bez mózgu[/cite]Pawelec jest od dawna pozbawiony odpowiedniego mózgu,bredzi na forum co nie miara.
""Cztery lata po katastrofie pod Smoleńskiem prokuratura wojskowa ma ostateczną fizykochemiczną ekspertyzę. Żadnej eksplozji w prezydenckim TU-154 nie było""
nie jest tak do końca to prawdziwe bo wykluczono tylko wybuch przestrzenny i to tylko zdaje się w części pasażerskiej na dodatek laboratorium było nie certyfikowane
Jak nie certyfikowane, jak certyfikowane! Certyfikował sam Antoś Trotyl, a święcił Jarosław Zbaw Polske, czy może odwrotnie św. Antoni święcił, a certyfikował Jaro, ale na pewno było certyfikowane i poświęcone. Jak zwykle el commendante niedouczony.
obejrzyj sobie ostatnie posiedzenie zespołu parlamentarnego to się wszystkiego dowiesz