Antoni Pikul uważa, że nie może być tak, że człowiek, który był w aparacie represji, dziś ustala normy moralne. - To jest mój gest rozpaczy. Ciężko mi się o tym mówi - przyznał były działacz "Solidarności" na antenie TVN24 w programie "Fakty po Faktach". Wiceburmistrz Jasła powiedział, że otrzymuje wiele słów wsparcia w związku z ostatnimi wydarzeniami, także od sympatyków PiS.
Stanisław Piotrowicz, który był w czasach PRL prokuratorem, podpisał się pod aktem oskarżenia wobec Antoniego Pikuły. Na jego podstawie działacz "Solidarności" został zatrzymany i aresztowany. - Pamiętam ten dzień doskonale. Zatrzymano mnie w pracy i dostałem sankcję. Potem areszt na trzy miesiące - opowiadał Pikul. Przyznał, że bał się wówczas o swoją rodzinę i małe dzieci.
Grzegorz Schetyna surowo o zamieszaniu wokół Stanisława Piotrowicza
Zobacz więcej
Obecny poseł PiS tłumaczył, że był osobą, która broniła Antoniego Pikułę. On sam zdecydowanie to dementuje. - Piotrowicz nigdy mi nie pomagał. Jedyną działalność, jaką w ten czas wykonywał to stworzenie aktu oskarżenia. Notabene w sytuacji, gdy materiał dowodowy był kiepski i sąd wojskowy umorzył sprawę z powodu braku winy. Akt oskarżenia był pisany na zlecenie - stwierdził działacz "Solidarności".
- To jest rechot historii. Ciężko mi się o tym mówi. Mieliśmy tylko kontakt raz w areszcie. Ale nie może być tak, że człowiek, który był w aparacie represji, dziś ustala normy moralne i poucza wszystkich. Oczekuje ode mnie jeszcze potwierdzenia faktu, że miałby się dla mnie poświęcać i ratować przed tym aparatem - powiedział Antoni Pikul na antenie TVN24.
Wiceprezydent Jasła zapewnił, że nie chcę nic od posła PiS. - Nie chcę nic od pana Piotrowicza, po prostu nie chcę być pouczany, że moim obowiązkiem w tamtych czasach było rzucanie ulotek. Nie tylko rzucałem ulotki, ale prowadziłem również poważniejszą działalność. Piotrowicz nie wykonał żadnego gestu pomocy. O innych przypadkach ratowania od więzienia opozycjonistów nie słyszałem. Moi koledzy również takiego przypadku nie potwierdzają - przypomniał Pikul.
Antoni Pikul został także zapytany, czy nie obawia się utraty pracy w związku z ostatnimi jego wypowiedziami o Stanisławie Piotrowiczu. - Mam duże zaufanie do mojego szefa. Znamy się bardzo długo. Z jego strony nie obawiam się żadnych kroków negatywnych. Jednak kiedy zdecydowałem się występować przed kamerami, to brałem wszystkie warianty pod uwagę. Nie można jednak w interesikach politycznych wykorzystywać opinii człowieka, który ma za sobą pewne życie. Nie pozwolę na to - stwierdził działacz "Solidarności" w czasach PRL.
Wiceprezydent Jasła przyznał, że od wczoraj dostaje bardzo dużą ilość telefonów i wiadomości z wyrazami wsparcia. - Większość tych ludzi jest mi obcych, z całej Polski. Oficjalnie mówią, że są sympatykami PiS albo i członkami tej partii i dziękują za moją postawę - powiedział.
Opozycja oskarża Stanisława Piotrowicza
Na początku grudnia przed głosowaniami ws. projektu PiS przepisów wprowadzających ustawy: o organizacji i trybie postępowania przed TK oraz ustawę o statusie sędziów TK, posłowie opozycji pytali Piotrowicza, który był sprawozdawcą projektu, o opozycjonistę z czasów PRL, działacza "Solidarności" Antoniego Pikula.
REKLAMA
Poseł Krzysztof Brejza (PO) pokazał fotokopię fragmentu maszynopisu z - jak mówił - podpisem Piotrowicza, jako prokuratora, pod aktem oskarżenia przeciwko Pikulowi. Wcześniej Piotrowicz zapewniał, że nigdy nie oskarżał przed sądem działaczy opozycyjnych.
Piotrowicza bronił wówczas poseł Rzońca. Jak mówił, rozmawiał z Pikulem, który jest jego sąsiadem, a obecnie także wiceburmistrzem Jasła. - Ze słów Pikula wynika, że postawa pana posła Piotrowicza, wtedy prokuratora, była jedynym sposobem na uchronienie go przed więzieniem - mówił Rzońca.
Pikul zaprzeczył temu. - To jest absolutna nieprawda, ponieważ pan Piotrowicz żadnej pomocy tak mnie, jak i innym osobom związanym z Solidarnością, w tym czasie, nie udzielał. Posłużył się moją osobą (Rzońca) w niecnej sprawie. Stosować kłamstwa w takim przypadku nie wolno. Nie wiem co nim (Rzońcą) kierowało. Pewnie poczucie dobrze wykonanej pracy. Normalnie, po ludzki jest mi przykro. Tak nie powinno być - mówił Pikul w TVN24.
TVN24 podał, że dotarł do akt IPN, z których wynika, że Piotrowicz podpisał się pod aktem oskarżenia przeciwko Pikulowi - działaczowi "S" oskarżonemu w stanie wojennym o nielegalne rozprowadzanie ulotek
[B]Takiego rozpasania jeszcze w polityce polskiej nie było.Wszyscy członkowie PISU są prawi tylko o sprawiedliwości i prawdomówności zapomnieli. Przykład Piotrowicza, który twierdzi, że nie prześladował nikogo z opozycji, teraz już nie pamięta. Jak można skazać kolegę Misiewicza ,gdy władza jest w naszych rękach. Nóż się w kieszeni otwiera jak słucha się TWP lub czyta artykuły na temat arogancji i buty obecnego rządu. Nie spotkałam się jak żyje z takim zawłaszczaniem państwa.[/B][U][/U][I][/I][>D]
Nie wszystkich stać się przyznać do błędów.chorągiewka polityczna.był w PZPR,teraz w PIS. Legitymacja i akta spalone.Prokurator za komuny to aktywista partyjny dziś śmieć jak brak mu odwagi przyznania się do grzechu.Zobaczmy co napisze nasz specjalista polityczny xyz,doradca A.Macierewicza
Pr.Piotrowicz opisał swoja pracę zawodowa od chwili podjęcia jej do obecnej .Nie widać tam był aby ktokolwiek miał jakieś zastrzeżenia .Podejrzeń o nieprawdziwość nie było .Kto widzi zastrzeżenia to może wystąpić jawnie o wyjaśnienie .
[cite user="kąkol" date="11.12.2016 23:02"]Pr.Piotrowicz opisał swoja pracę zawodowa od chwili podjęcia jej do obecnej .Nie widać tam był aby ktokolwiek miał jakieś zastrzeżenia .Podejrzeń o nieprawdziwość nie było .Kto widzi zastrzeżenia to może wystąpić jawnie o wyjaśnienie .[/ ]Piotra zostawmy w ciemnościach . W platformie były czarne owce i. w PiS sa też są czarne barany.
Antoni Pikul: to jest mój gest rozpaczy
Antoni Pikul uważa, że nie może być tak, że człowiek, który był w aparacie represji, dziś ustala normy moralne. - To jest mój gest rozpaczy. Ciężko mi się o tym mówi - przyznał były działacz "Solidarności" na antenie TVN24 w programie "Fakty po Faktach". Wiceburmistrz Jasła powiedział, że otrzymuje wiele słów wsparcia w związku z ostatnimi wydarzeniami, także od sympatyków PiS.
Stanisław Piotrowicz, który był w czasach PRL prokuratorem, podpisał się pod aktem oskarżenia wobec Antoniego Pikuły. Na jego podstawie działacz "Solidarności" został zatrzymany i aresztowany. - Pamiętam ten dzień doskonale. Zatrzymano mnie w pracy i dostałem sankcję. Potem areszt na trzy miesiące - opowiadał Pikul. Przyznał, że bał się wówczas o swoją rodzinę i małe dzieci.
Grzegorz Schetyna surowo o zamieszaniu wokół Stanisława Piotrowicza
Zobacz więcej
Obecny poseł PiS tłumaczył, że był osobą, która broniła Antoniego Pikułę. On sam zdecydowanie to dementuje. - Piotrowicz nigdy mi nie pomagał. Jedyną działalność, jaką w ten czas wykonywał to stworzenie aktu oskarżenia. Notabene w sytuacji, gdy materiał dowodowy był kiepski i sąd wojskowy umorzył sprawę z powodu braku winy. Akt oskarżenia był pisany na zlecenie - stwierdził działacz "Solidarności".
- To jest rechot historii. Ciężko mi się o tym mówi. Mieliśmy tylko kontakt raz w areszcie. Ale nie może być tak, że człowiek, który był w aparacie represji, dziś ustala normy moralne i poucza wszystkich. Oczekuje ode mnie jeszcze potwierdzenia faktu, że miałby się dla mnie poświęcać i ratować przed tym aparatem - powiedział Antoni Pikul na antenie TVN24.
Wiceprezydent Jasła zapewnił, że nie chcę nic od posła PiS. - Nie chcę nic od pana Piotrowicza, po prostu nie chcę być pouczany, że moim obowiązkiem w tamtych czasach było rzucanie ulotek. Nie tylko rzucałem ulotki, ale prowadziłem również poważniejszą działalność. Piotrowicz nie wykonał żadnego gestu pomocy. O innych przypadkach ratowania od więzienia opozycjonistów nie słyszałem. Moi koledzy również takiego przypadku nie potwierdzają - przypomniał Pikul.
Antoni Pikul został także zapytany, czy nie obawia się utraty pracy w związku z ostatnimi jego wypowiedziami o Stanisławie Piotrowiczu. - Mam duże zaufanie do mojego szefa. Znamy się bardzo długo. Z jego strony nie obawiam się żadnych kroków negatywnych. Jednak kiedy zdecydowałem się występować przed kamerami, to brałem wszystkie warianty pod uwagę. Nie można jednak w interesikach politycznych wykorzystywać opinii człowieka, który ma za sobą pewne życie. Nie pozwolę na to - stwierdził działacz "Solidarności" w czasach PRL.
Wiceprezydent Jasła przyznał, że od wczoraj dostaje bardzo dużą ilość telefonów i wiadomości z wyrazami wsparcia. - Większość tych ludzi jest mi obcych, z całej Polski. Oficjalnie mówią, że są sympatykami PiS albo i członkami tej partii i dziękują za moją postawę - powiedział.
Opozycja oskarża Stanisława Piotrowicza
Na początku grudnia przed głosowaniami ws. projektu PiS przepisów wprowadzających ustawy: o organizacji i trybie postępowania przed TK oraz ustawę o statusie sędziów TK, posłowie opozycji pytali Piotrowicza, który był sprawozdawcą projektu, o opozycjonistę z czasów PRL, działacza "Solidarności" Antoniego Pikula.
REKLAMA
Poseł Krzysztof Brejza (PO) pokazał fotokopię fragmentu maszynopisu z - jak mówił - podpisem Piotrowicza, jako prokuratora, pod aktem oskarżenia przeciwko Pikulowi. Wcześniej Piotrowicz zapewniał, że nigdy nie oskarżał przed sądem działaczy opozycyjnych.
Piotrowicza bronił wówczas poseł Rzońca. Jak mówił, rozmawiał z Pikulem, który jest jego sąsiadem, a obecnie także wiceburmistrzem Jasła. - Ze słów Pikula wynika, że postawa pana posła Piotrowicza, wtedy prokuratora, była jedynym sposobem na uchronienie go przed więzieniem - mówił Rzońca.
Pikul zaprzeczył temu. - To jest absolutna nieprawda, ponieważ pan Piotrowicz żadnej pomocy tak mnie, jak i innym osobom związanym z Solidarnością, w tym czasie, nie udzielał. Posłużył się moją osobą (Rzońca) w niecnej sprawie. Stosować kłamstwa w takim przypadku nie wolno. Nie wiem co nim (Rzońcą) kierowało. Pewnie poczucie dobrze wykonanej pracy. Normalnie, po ludzki jest mi przykro. Tak nie powinno być - mówił Pikul w TVN24.
TVN24 podał, że dotarł do akt IPN, z których wynika, że Piotrowicz podpisał się pod aktem oskarżenia przeciwko Pikulowi - działaczowi "S" oskarżonemu w stanie wojennym o nielegalne rozprowadzanie ulotek
[B]Takiego rozpasania jeszcze w polityce polskiej nie było.Wszyscy członkowie PISU są prawi tylko o sprawiedliwości i prawdomówności zapomnieli. Przykład Piotrowicza, który twierdzi, że nie prześladował nikogo z opozycji, teraz już nie pamięta. Jak można skazać kolegę Misiewicza ,gdy władza jest w naszych rękach. Nóż się w kieszeni otwiera jak słucha się TWP lub czyta artykuły na temat arogancji i buty obecnego rządu. Nie spotkałam się jak żyje z takim zawłaszczaniem państwa.[/B][U][/U][I][/I][>D]
Nie wszystkich stać się przyznać do błędów.chorągiewka polityczna.był w PZPR,teraz w PIS. Legitymacja i akta spalone.Prokurator za komuny to aktywista partyjny dziś śmieć jak brak mu odwagi przyznania się do grzechu.Zobaczmy co napisze nasz specjalista polityczny xyz,doradca A.Macierewicza
Poseł Krzysztof Brejza to ten poseł specjalnej troski?
kiedyś Palikot zebrał ciekawy skład ale ten jest jeszcze lepszy
Pr.Piotrowicz opisał swoja pracę zawodowa od chwili podjęcia jej do obecnej .Nie widać tam był aby ktokolwiek miał jakieś zastrzeżenia .Podejrzeń o nieprawdziwość nie było .Kto widzi zastrzeżenia to może wystąpić jawnie o wyjaśnienie .
[cite user="kąkol" date="11.12.2016 23:02"]Pr.Piotrowicz opisał swoja pracę zawodowa od chwili podjęcia jej do obecnej .Nie widać tam był aby ktokolwiek miał jakieś zastrzeżenia .Podejrzeń o nieprawdziwość nie było .Kto widzi zastrzeżenia to może wystąpić jawnie o wyjaśnienie .[/ ]Piotra zostawmy w ciemnościach . W platformie były czarne owce i. w PiS sa też są czarne barany.
Może sprzedawczyki naturalną droga się wykruszą z PIS--