Reklama
  • biba522021-03-04 13:49:52

    „Mój syn nie wymagał takiej opieki jak on. Uczyłem go, jak się ubierać, jak się zachowywać. Przecież on nie umiał nic” – mówi Roman Lis, wuj prezesa Orlenu. Opowiada, że uważał go za zaangażowanego w pracę, dlatego mu doradzał we wszystkim. Dziś czuje się pokrzywdzony. „To był młody, zagubiony chłopak. Nie miał co robić, więc zatrudniłem go do pracy”. Tymczasem Obajtek miał już problemy w szkole. Jak pisała w 1994 r. Rzeczpospolita, dyrektor szkoły zarzucał mu „destabilizację samorządu, szkalowanie dobrego imienia wychowawcy, szantażowanie rady pedagogicznej… notoryczne kłamstwa i arogancję w stosunku do nauczycieli”. Nic dodać, nic ująć, obraz typowego PISDZIELCA.

  • biba52 2021-03-04 16:46:25

    Teraz, rzecznik prezydenta próbuje tłumaczyć, że Lisowie to nie była bliska rodzina Obajtka. Tymczasem relacje z jego rodziną były dla Romana Lisa silniejsze niż z własnymi braćmi: „Odwiedzaliśmy się wzajemnie, pomagałem im. Jego ojciec, jako malarz, malował nasze domy. Żyliśmy w bardzo przyjaznych stosunkach”. Te stosunki były jeszcze dobre, gdy Obajtek został wójtem Pcimia. Ochłodziły się, gdy wójt oferował wujowi zlecenia bez przetargu i namawiał na zmianę specjalizacji firmy. Dopiero, gdy opuścił ich firmę, pracownicy przestali się go bać i zaczęli przynosić na jego temat złe wiadomości. „Kiedy dowiedziałem się, co on robił, próbowałem ostrzec innych ludzi, że jest to człowiek nieuczciwy. Bo ja uczestniczyłem wcześniej w jego kampanii wyborczej, cały swój autorytet postawiłem na jego osobę”.

  • AndrejDomi 2021-03-05 15:33:10

    No i Omajtek teraz  wujowi sie odpłacił,chciał zlikwidować wuja firmę,bo była jego konkurencją.

  • kaczynski123 2021-03-09 14:41:57

    Nic nadzwyczajnego,działacze PIS tak już mają na dodatek  mają  mściwość w genach.

  • Reklama


Reklama
Reklama