Po wyborach pieniądze popłynęły szerokim strumieniem do fundacji i stowarzyszeń bliskich PiS. A zatem zapowiadając oczyszczenie sektora organizacji pozarządowych z polityki, pani premier powinna zacząć od własnego podwórka. Kwoty, które trafiły do organizacji związanych z ojcem Tadeuszem Rydzykiem trudno zliczyć.
Pani premier zapowiedziała wzięcie pod lupę organizacji pozarządowych
Rząd chce przyjrzeć się organizacjom pozarządowym, które uważa za związane z opozycją
Taka centralizacja skończy się pewnie dzieleniem pieniędzy wedle ściśle politycznego klucza
Ale: PiS powinien zacząć od swego obejścia
Resort sprawiedliwości zapłacił za szkolenia medialne dla prokuratorów i sędziów w uczelni redemptorysty 3 mln, dotacje z MSZ dla szkoły ojca Rydzyka to łącznie ponad 1 mln zł, do tego kilkaset tysięcy z innych źródeł publicznych.
Liczone w setkach tysięcy złotych dotacje rządowe przyznało także bliskim PiS stowarzyszeniom Ruch Kontroli Wyborów i Solidarni 2010.
REKLAMA
W tej sytuacji zapowiedź pani premier, złożoną w sympatyzującym z PiS „Tygodniku Solidarność” brzmi zaskakująco: "Rząd jest ciągle oskarżany o to, że nie budujemy społeczeństwa obywatelskiego, a przecież na ten cel przeznaczane są miliardy złotych. Tyle że często okazuje się, iż są to fundacje, które były podporządkowane politykom poprzedniego układu rządzącego" stwierdziła szefowa rządu.
I zapowiedziała wzięcie pod lupę organizacji pozarządowych: "Przygotowany już został projekt ustawy, która ma powołać Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego".
Zajęłoby się ono przygotowywaniem projektów współpracy z NGO-sami i - jak mówi Beata Szydło - "uporządkowaniem całej tej sfery". Centrum miałoby gromadzić wszystkie pieniądze, które znajdują się w tej chwili w poszczególnych resortach i wydawane są na różne cele. Taka centralizacja zapewnić ma - wedle pani premier - większą transparentność funkcjonowania organizacji pozarządowych i wydawania publicznych pieniędzy.
Biorąc pod uwagę wypłacane w tym samym czasie pieniądze dla ojca dyrektora, Ruchu Kontroli Wyborów czy Solidarnych, wniosek nasuwa się sam — rząd chce wziąć pod lupę organizacje pozarządowe, które uważa za związane z opozycją.
Preludium dała wspierająca władzę TVP, prowadząc kilkudniowy, intensywny ostrzał organizacji, w których działają Zofia Komorowska, córka byłego prezydenta oraz Róża Rzeplińska, córka prezesa Trybunału Konstytucyjnego.
Oczywiście, TVP zapomniała podkreślić, że w tych samych organizacjach działa Renata Koźlicka-Glińska, żona wicepremiera Piotra Glińskiego.
W tej chwili organizacje pozarządowe dostają pieniądze od rządu, startując w resortowych konkursach. Z mocy prawa składają sprawozdania finansowe ze swej działalności do odpowiednich do ministerstw, a jeśli wydają publiczny grosz to podlegają pełnej kontroli.
Rząd chce to ujednolicić — zrobić jeden kurek, z którego będzie wydzielał pieniądze. Pokrętło będzie się znajdować w Kancelarii Premiera, czyli z definicji jednym z najbardziej politycznych urzędów w kraju.
Taka centralizacja skończy się pewnie dzieleniem pieniędzy wedle ściśle politycznego klucza — czego dotacje dla uczelni ojca Rydzyka najlepszym przykładem.
Rząd byłoby bardziej wiarygodny, gdyby zaczął od swego podwórka i uczynił konkursy dla pozarządowców bardziej przejrzystymi. Zamiast tego — jeszcze dołożył polityki do trzeciego sektora, dzieląc publiczną kasę wedle ściśle partyjnego klucza.
[B]Przecież PIS jest Prawy i Sprawiedliwy tylko dla siebie. Sprawę Misiewicza też zamietli pod dywan. Upychają swoich gdzie tylko mogą.Zawłaszczyli cały kraj.[/B][U][/U][:-b]
Andrzej Stankiewicz Dziennikarz Onetu
Po wyborach pieniądze popłynęły szerokim strumieniem do fundacji i stowarzyszeń bliskich PiS. A zatem zapowiadając oczyszczenie sektora organizacji pozarządowych z polityki, pani premier powinna zacząć od własnego podwórka. Kwoty, które trafiły do organizacji związanych z ojcem Tadeuszem Rydzykiem trudno zliczyć.
Pani premier zapowiedziała wzięcie pod lupę organizacji pozarządowych
Rząd chce przyjrzeć się organizacjom pozarządowym, które uważa za związane z opozycją
Taka centralizacja skończy się pewnie dzieleniem pieniędzy wedle ściśle politycznego klucza
Ale: PiS powinien zacząć od swego obejścia
Resort sprawiedliwości zapłacił za szkolenia medialne dla prokuratorów i sędziów w uczelni redemptorysty 3 mln, dotacje z MSZ dla szkoły ojca Rydzyka to łącznie ponad 1 mln zł, do tego kilkaset tysięcy z innych źródeł publicznych.
Liczone w setkach tysięcy złotych dotacje rządowe przyznało także bliskim PiS stowarzyszeniom Ruch Kontroli Wyborów i Solidarni 2010.
REKLAMA
W tej sytuacji zapowiedź pani premier, złożoną w sympatyzującym z PiS „Tygodniku Solidarność” brzmi zaskakująco: "Rząd jest ciągle oskarżany o to, że nie budujemy społeczeństwa obywatelskiego, a przecież na ten cel przeznaczane są miliardy złotych. Tyle że często okazuje się, iż są to fundacje, które były podporządkowane politykom poprzedniego układu rządzącego" stwierdziła szefowa rządu.
I zapowiedziała wzięcie pod lupę organizacji pozarządowych: "Przygotowany już został projekt ustawy, która ma powołać Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego".
Zajęłoby się ono przygotowywaniem projektów współpracy z NGO-sami i - jak mówi Beata Szydło - "uporządkowaniem całej tej sfery". Centrum miałoby gromadzić wszystkie pieniądze, które znajdują się w tej chwili w poszczególnych resortach i wydawane są na różne cele. Taka centralizacja zapewnić ma - wedle pani premier - większą transparentność funkcjonowania organizacji pozarządowych i wydawania publicznych pieniędzy.
Biorąc pod uwagę wypłacane w tym samym czasie pieniądze dla ojca dyrektora, Ruchu Kontroli Wyborów czy Solidarnych, wniosek nasuwa się sam — rząd chce wziąć pod lupę organizacje pozarządowe, które uważa za związane z opozycją.
Preludium dała wspierająca władzę TVP, prowadząc kilkudniowy, intensywny ostrzał organizacji, w których działają Zofia Komorowska, córka byłego prezydenta oraz Róża Rzeplińska, córka prezesa Trybunału Konstytucyjnego.
Oczywiście, TVP zapomniała podkreślić, że w tych samych organizacjach działa Renata Koźlicka-Glińska, żona wicepremiera Piotra Glińskiego.
W tej chwili organizacje pozarządowe dostają pieniądze od rządu, startując w resortowych konkursach. Z mocy prawa składają sprawozdania finansowe ze swej działalności do odpowiednich do ministerstw, a jeśli wydają publiczny grosz to podlegają pełnej kontroli.
Rząd chce to ujednolicić — zrobić jeden kurek, z którego będzie wydzielał pieniądze. Pokrętło będzie się znajdować w Kancelarii Premiera, czyli z definicji jednym z najbardziej politycznych urzędów w kraju.
Taka centralizacja skończy się pewnie dzieleniem pieniędzy wedle ściśle politycznego klucza — czego dotacje dla uczelni ojca Rydzyka najlepszym przykładem.
Rząd byłoby bardziej wiarygodny, gdyby zaczął od swego podwórka i uczynił konkursy dla pozarządowców bardziej przejrzystymi. Zamiast tego — jeszcze dołożył polityki do trzeciego sektora, dzieląc publiczną kasę wedle ściśle partyjnego klucza.
[B]Przecież PIS jest Prawy i Sprawiedliwy tylko dla siebie. Sprawę Misiewicza też zamietli pod dywan. Upychają swoich gdzie tylko mogą.Zawłaszczyli cały kraj.[/B][U][/U][:-b]