Publikujemy dziś piętnastą część zbioru opowiadań „Zapach mojego domu” autorstwa Janusza Kuleszy.
Rok 1920
Za oknami domu Rudnickich zaczęło z wolna szarzeć, aż mrok obudził uliczne latarnie. Od strony podwórka dało się słyszeć głośne ujadanie psa Kacpra. Ciepło bijące z pieca wypełniło całkowicie pokój, wprowadzając pewne rozleniwienie i chęć do refleksji wśród domowników. Leopold Rudnicki, usiadłszy w fotelu, najwidoczniej poddał się całkowicie tej chwili, bowiem niespodziewanie dla wszystkich zaczął opowiadać. Tak, jak by przedstawiał fabułę filmu, który oglądał dawno temu, w swojej młodości.
- Ten dom wiele pamięta. Mój ojciec, Stefan, często opowiadał mi jak sowieci w roku 1920 szli na Warszawę. Krzyczeli głośno „Kuda na Warszawu! Kuda na Warszawu!” Stalin obiecał im, że jak zdobędą Warszawę, będą do woli mogli gwałcić, zabijać i kraść. A kto tylko nosił zieloną koszulę i miał włosy krótko obcięte, był podejrzany o to, że służył w polskim wojsku. Takich rozstrzeliwali bez sądu. Złapali w Zambrowie czterech. Wśród nich był Paweł Liżewski z ulicy Poświątnej. Chłop jak niedźwiedź, o niezwykłej sile. Grał w orkiestrze strażackiej na basie. Pod lufami karabinów zaprowadzili mężczyzn do lasu w okolicach wsi Nagórki, gdzie im kazali wykopać dół, po czym rozstrzelali. Nie wiedzieli, że Liżewski przeżył egzekucję, bowiem kula przeszyła go na wylot. Wygrzebał się w nocy i przyszedł do swoich. Stracił dużo krwi, osłabł. Po pewnym czasie oślepł i zmarł.
Zapadło krótkie milczenie, tylko z pieca dobiegał trzask palącego się drzewa. Po chwili pan Leopold kontynuował swoją opowieść:
- Wracała potem ta sowiecka zaraza spod Warszawy, jakby ich sam diabeł gonił. Niektórzy krzyczeli z przerażeniem, że Najświętszą Panienkę widzieli. Ojciec, Stefan, stał w jednych drzwiach z siekierą w ręku, stryj, Feliks, w drugich z widłami, żeby nie ograbili, nie podpalili domu. Dzisiaj są inne czasy.
Z ulicy do pokoju zaczął się wdzierać odgłos ciężarówek, które dzień w dzień obok domu przejeżdżają. Przyszłość się wdziera wszędzie, a co z przeszłością? Czy ma pozostać tylko w pamięci? Ta myśl uporczywie zaprzątnęła moją głowę po powrocie do domu.
W przyszłym tygodniu – c.d. tomiku – „Święta Barbara”. Zapraszamy.
Polecamy również artykuły: Zapach mojego domu - Opowieść Tadeusza Andrzeja Klimaszewskiego z dn. 28.12.2006 r. Zapach mojego domu - O tym, jak zginęła trybuna w Zambrowie z dn. 18.12.2006 r. Zapach mojego domu - O tym, jak kobyła Baśka trafiła na bal weterynarzy z dn. 11.12.2006 r. Zapach mojego domu – O Tadeuszu Horochu z dn. 04.12.2006 r. Zapach mojego domu – O Jankielu Manesie z dn. 27.11.2006 r. Zapach mojego domu – O Henryku Chęcińskim z dn. 20.11.2006 r. Zapach mojego domu – Krajobraz po zamachu z dn. 13.11.2006 r. Zapach mojego domu – Kara z dn. 06.11.2006 r. Zapach mojego domu – Kaplica na cmentarzu z dn. 30.10.2006 r. Zapach mojego domu – Ambasada z dn. 23.10.2006 r. Zapach mojego domu – O dzikiej świni w Zambrowie z dn. 16.10.2006 r. Zapach mojego domu – Legenda o Pysznym Janku z dn. 09.10.2006 r. Zapach mojego domu – O tym, jak powstała nazwa Czerwony Bór z dn. 02.10.2006 r. Zapach mojego domu – O tym jak powstało Miasto Zambrów z dn. 25.09.2006 r. Nowe tomiki Janusza Kuleszy i wernisaż wystawy fotograficznej Zambrów Czasy PRL-u z dn. 11.09.2006 r. Most do przeszłości – powrót do przyszłości z dn. 17.10.2005 r.
”Most do przeszłości”: Kiedy umiera człowiek, ginie biblioteka Epizod O wieżach z kościoła pod wezwaniem Świętej Trójcy Ślub Raisy Jabłonki W letni poranek Włoski ślad w Zambrowie Wacław von Horoch August Kaüfman Kino "Modern" Kino "Słońce" Gordon Na zambrowskim rynku Z historii 71 Pułku Piechoty Spółdzielnia Mleczarska „Zambrowianka” w Zambrowie
Most do przeszłości – promocja zbioru opowiadań z dn. 02.06.2005 r.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze