Wczoraj (czwartek, 29 sierpnia) około godziny 3.30 nad ranem w okolicach wsi Sędziwuje na trasie Warszawa - Białystok doszło do tragicznego wypadku karetki zambrowskiego Pogotowia Ratunkowego.
Załoga karetki wracała z wezwania. Pogotowie najechało na tył naczepy stojącej na drodze. Kilkanaście minut wcześniej na tej drodze doszło do kolizji dwóch innych samochodów: terenowego Mitsubishi i TIR`a Renault. Białoruskie Mitsubishi stało na poboczu drogi ponieważ zabrakło mu paliwa, a przejeżdżający w tym samym kierunku TIR zahaczył o stojącego jeepa. W tej kolizji nikomu nic się nie stało.
Tuż po całym zdarzeniu nadjechał TIR Volkswagen, który widząc unieruchomione pojazdy zatrzymał się, chcąc prawdopodobnie przepuścić nadjeżdżające z przeciwka samochody. W tym momencie na stojącego na jezdni ciężarowego Volkswagena wpadł od tyłu rozpędzony ambulans. Najprawdopodobniej karetka zahaczyła o tył ciężarówki i uderzyła o TIR`a burtą, poczym się przewróciła na bok. Karetka chciała wyprzedzić stojące na prawym pasie pojazdy, gdy jednak kierowca zobaczył nadjeżdżające z przeciwka samochody gwałtownie zaczął hamować i wrócił na prawy pas, na którym stał ciężarowy Volkswagen, kierowca karetki nie zdołał wyhamować pojazdu.
W akcji ratunkowej uczestniczył siły policji i straży pożarnej. Poszkodowanych przewieziono do zambrowskiego szpitala. Najciężej ranna była pielęgniarka - 35-o letnia Ewa J. Przywieziono ją do szpitala w stanie krytycznym, niestety mimo wysiłków lekarzy nie udało się uratować jej życia. Osierociła dwójkę dzieci.
Poważnie ranny jest również 38-o letni lekarz anestezjolog Jerzy M., którego ze zmiażdżoną ręką, po opatrzeniu w zambrowskim szpitalu, przewieziono do Państwowego Szpitala klinicznego w Białymstoku. Wczoraj na stole operacyjnym cały dzień próbowano uratować odciętą niemalże rękę i potłuczone przedramię. Z tego co wiemy ręka została doszyta, jednak na efekty operacji trzeba poczekać. Mamy nadzieję, że skomplikowana operacja okaże się udana.
Życiu 46-o letniego kierowcy - Mirosława G. nie zagraża niebezpieczeństwo. Przebywa w Szpitalu Miejskim w Zambrowie na obserwacji. Jest bardziej w szoku psychicznym niż fizycznym.
Podobny wypadek w historii łomżyńskiego pogotowia ratunkowego miał miejsce 28 lat temu.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze