Od wieków w Wielką Sobotę od rana przygotowywano „święcone”. Gospodynie zarabiały już o świcie ciasto na wielkanocne baby i kołacze. Dziewczęta krasiły jajka listkami żyta, łupinami cebuli lub korą dębu.
W koszu niesionym do święcenia musiały być: chleb, sól, pisanki, kołacze, mazurki, baby lukrowane, szynka, masło, ser, kiełbasa, chrzan, strucla - słowem świąteczne jadło, którego ilość zależała od zamożności gospodarzy. Ważne było także to, aby wszystko leżało na białym obrusie lub serwetce, ubrane było barwinkiem zielonym czy bukszpanem.
Obok pokarmów w Wielką Sobotę święci się również wodę i ogień. Święconkę odstawia się do jutra. Dopiero po rezurekcji domownicy zasiądą do uroczystego wielkanocnego śniadania.
Staropolskie święcone, zwłaszcza w dworach, było bardzo sute. Ksiądz objeżdżał pałace i dwory, zaścianki i wsie i święcił ogromne ilości mięs, ciast i wszelkiego jadła. Przed dworem zaś ustawiały się wieśniaczki, które przynosiły w kobiałkach swoje święconki.
Dziś, każda gospodyni przygotowująca świąteczne śniadanie przygotowuje na sobotę święconkę. W koszyku musi się znaleźć: chleb, sól, jajko, kiełbasa, wędliny. Szczegóły zależą od tradycji rodzinnych. Koszyczek niesiony do kościoła przyozdabiany jest białą serwetką i borówkami. Od rana księża z Zambrowskich parafii objeżdżają wsie, a osoby mieszkające w Zambrowie niosą koszyki z pokarmem do poświęcenia do kościołów.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze