Wieczorem w Wielki Czwartek rozpoczynała się niezwykła liturgia ustanowiona na pamiątkę brzemiennych w skutki wydarzeń: ustanowienia sakramentu Eucharystii i kapłaństwa. Jest w Polsce zwyczaj obnażania ołtarza na pamiątkę odarcia z szat Jezusa i obmycia Jego ciała. Zdejmuje się z ołtarza wszystko, nawet krzyże i lichtarze. Milkną dzwony i dzwonki, a ich miejsce zajmują klaskające głucho kołatki. Chrystus wydany na mękę krzyżową cierpi, a cały Kościół pogrąża się w smutku i żałobie. Od Wielkiego Czwartku do Wielkiej Soboty, gdy zamilkły kościelne dzwony, rozlegał się głos kołatek i klekotek (na Podlasiu zwanych "chrząszczami"). Chłopcy biegali po wsi lub mieście z kołatkami, mocno hałasując i strasząc przechodniów. W domach zasłaniano lustra, nie przeglądano się w nich, bo można było zobaczyć diabła. Nie wolno było w tym dniu czyścić obuwia, czesać się grzebieniem, a nawet myć twarzy. Rzemieślnicy nie pracowali w swoich warsztatach, a chłopi w polu. Wieczorem spożywano postną kolację tzw. "tajnię" na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy. W kościołach przygotowywano ciemnicę, do której w procesji przenoszono Najświętszy Sakrament. W czasie ceremonii wielkoczwartkowych niektórzy magnaci i biskupi na znak pokory obmywali nogi dwunastu wybranym starcom i suto obdarowywali ich podarkami.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze