Dziś (wtorek, 24 lutego) ostatki, czyli ostatni dzień karnawału. W Kościele Katolickim jest to przeddzień "środy popielcowej" rozpoczynającej Wielki Post, który będzie trwał przez 40 dni, aż do Wielkanocy. W ostatki jak każe zwyczaj, dzieci i młodzież przebierają się za "cyganów" i wędrują po domach śpiewając piosenki. Gospodarz nie powinien chować się za zamkniętymi drzwiami, lecz zaprosić "cyganów" i poczęstować pączkiem, faworkiem lub cukierkiem. Jeśli w domu zabraknie jednak jednego z powyższych, to młodzi przebierańcy na pewno nie pogardzą "pieniążkiem na szczęście". Niegdyś ostatni wtorek przed Wielkim Postem nazywano także "Zagowinami" lub "Zagowkami". Był to czas biesiad i hucznych zabaw kończący okres karnawałowy (zapusty). Tego dnia, podobnie jak w Tłusty Czwartek, gotowano lepsze i bardziej obfite jedzenie: barszcz, kapustę, wieprzowinę, kiełbasę, smażono "pampuchy" i "racuchy". Jako ostatnią potrawę podawano gotowane na twardo jaja. W czasie Ostatków obchodzono wieś z maszkarami: chłopcy przebierali się za babę z dzieckiem i dziada, cygana, cygankę, żyda, diabła, śmierć, a także kozę lub kozła, niedźwiedzia, bociana, konia. Taki orszak częstowano suto jadłem. Zwyczaj ten praktykowany był zarówno przez mieszkańców wsi, jak i miast oraz dwory. W Wielkopolsce i na Kujawach w czasie zabawy zwanej podkoziołek dziewczęta zobowiązane były płacić za muzykę do tańca rzucając pieniądze pod wyobrażenie kozła lub nagiego człowieka.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze