Jazda samochodem na dwóch kołach, skoki przez płonące obręcze, skoki samochodem, quadem i motorem nad samochodami, w końcu „zrównanie z murawą” monster truckiem dwóch samochodów osobowych – to tylko część z zapierających dech w piersiach ewolucji, jakie pokazali podczas niedzielnego występu kaskaderzy z grupy „Flott Cascaders Team” w Zambrowie
Profesjonalna grupa kaskaderów z Czech, działająca już od niemal 40-u lat, znana z chociażby z udziału w takich produkcjach światowego kina, jak TAXI III, w niedzielę, 22 czerwca dała niesamowity pokaz umiejętności w Zambrowie. Było co podziwiać. Niech żałują Ci, którzy nie przyszli.
Przejażdżki samochodem jadącym na dwóch kołach miały okazję posmakować trzy Zambrowianki. Później było tylko lepiej: „surfowanie” na masce samochodu za pędzącym autem po bieżni boiska, przeskoki kaskadera jadącego na dachu samochodu przez trzy płonące obręcze, skoki samochodem, quadem i motorem nad 5 stojącymi między rampami samochodami. Do tego wystrzały, wybuchy, race i odpowiednia muzyka – wszystko wprowadziło publiczność w klimat prawdziwego kina akcji – na żywo!
Kaskaderzy w trakcie pokazu zwiększali odstęp między rampami, parkując coraz większą ilość samochodów do przeskoczenia. Ostatecznie motocyklista przeskoczył aż 11 samochodów zaparkowanych między rampami. Ulubieńcem publiczności natychmiast został Antoni Śmida – 10-letni syn Alfreda Śmida - szefa grupy. Dziesięciolatek z quadem potrafi zrobić niemal wszystko.
Spektakl uświetniły pirotechniczne aranżacje Marka Petrika. Na zakończenie widzowie mieli okazję zobaczyć w akcji prawdziwego monster trucka, który niemal wgniótł w murawę stadionu dwa samochody osobowe.
Grupa kaskaderów „Flott Cascaders Team” pod kierownictwem Alfreda Śmida na co dzień zajmuje się profesjonalnym dublowaniem aktorów w produkcjach kinowych, telewizyjnych i reklamowych. Od 18 maja rozpoczęła tegoroczne pokazy plenerowe w Polsce.
Podczas niedzielnego występu w Zambrowie na trybunach stadionu zasiadło niespełna 300-400 osób. Jednak sądząc po ilości gapiów zgromadzonych na dachach garaży za stadionem, czy uciśniętych niczym sardynki w puszcze na tarasie nad „Zachodniakiem”, można wnioskować, że zainteresowanie było bardzo duże. Szkoda, że tak niewielu Zambrowian zdecydowało się na zakup biletu, aby z trybun stadionu obejrzeć zapierające dech w piersiach ewolucje kaskaderów.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze