Pracownicy mają już dość oczekiwania na zaległe pensje. Chcą ich wypłaty, nawet kosztem utraty miejsc pracy.
O problemach finansowych Zamtexu wiedzą wszyscy. Zadłużenie spółki na początku tego roku sięgało 26 mln złotych. Pracownicy od kilku miesięcy nie mają płaconych pełnych wynagrodzeń. Jakiś czas temu w porozumieniu ze związkami zawodowymi przedstawili więc zarządowi spółki żądania bezwzględnej wypłaty wszystkich zaległych płac.
Jak mówił nam jeszcze miesiąc temu prezes Krzysztof Zaręba - są to warunki na tą chwilę nie do spełnienia przez spółkę. Mówił jednocześnie, że rozumie żądania pracowników i jest im wdzięczny za dotychczasową cierpliwość, ale prosił jeszcze o wyrozumiałość, ponieważ widział nadzieję wyjścia zakładu na prostą. Co prawda potrzebne do tego byłoby spełnienie szeregu warunków, w tym najważniejszych - zniesienia zadłużenia w stosunku do ZUS i Urzędu Skarbowego. W sprawie zadłużenia za podatki od nieruchomości dla miasta, miał już wstępną deklarację burmistrza o takiej możliwości.
Niestety pracownikom spółki w międzyczasie zabrakło już cierpliwości. Mają dość wysłuchiwania ciągle tych samych argumentów i pracy za niepełne pensje. Podtrzymują więc swoje żądanie o wypłacie 100% zaległych poborów, nawet kosztem utraty miejsc pracy i chcą ogłoszenia upadłości spółki.
W listopadzie do sądu gospodarczego w Łomży został złożony wniosek o upadłość spółki. Jednak dokładnie tydzień temu łomżyński sąd wydał postanowienie o odrzuceniu z przyczyn formalnych wniosku i nakazał jego uzupełnienie. Chodziło o nieprawidłowo podane we wniosku podstawy prawne (stara ustawa), jednak pozostałe kryteria zostały spełnione i ogłoszenie upadłości zakładu wydaje się więc tylko kwestią czasu.
Zarząd ma czas do dziś na poprawienie wniosku o upadłość.
Jeżeli wniosek zostanie uzupełniony i sąd gospodarczy ogłosi upadłość, pracownicy będą mogli rozliczać się z syndykiem upadłościowym. Trzymiesięczną pensję, odprawę na okres 3 miesięcy i odprawę za czas wypowiedzenia, czyli 6-9 pełnych pensji dostaną z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Jednak, jeśli tak się stanie, pracy w Zamteksie nie będzie już miał nikt.
Największe niegdyś przedsiębiorstwo w Zambrowie i jeden z największych pracodawców w województwie, któremu nasze miasto zawdzięcza rozwój od lat 50-tych XX w. i dzisiejszy kształt, zatrudnia obecnie zaledwie około 150 pracowników.
Problemy Zamteksu rozpoczęły się w roku 1989, gdy nastąpił kryzys w branży spowodowany napływem tanich tkanin z Chin. Wówczas największy partner Zamtexu – Fasty w Białymstoku, który wykańczał surową tkaninę produkowaną w Zambrowie (w Zamteksie nigdy nie było wykańczalni) odmówił współpracy. To był prawdziwy cios, ponieważ z dnia na dzień olbrzymia fabryka, produkująca setki kilometrów surowej tkaniny, nie miała żadnych specjalistów, handlowców, ani kontrahentów, którzy mogliby zająć się problemem wykończenia. Nie było kontrahentów, którzy byliby w stanie wykończyć zambrowską tkaninę, ani ludzi którzy mieliby kontakty i wiedzę na temat, jak zorganizować rynek zbytu na materiały niewykończone.
Zanim Zamtex nauczył się funkcjonować w nowych realiach, zanim nawiązano kontakty handlowe, podpisano umowy, upływał cenny czas. Zaczęło brakować na wypłaty, podatki, opłaty ZUSu. Właśnie wówczas pojawiło się największe zadłużenie. Od tej pory zadłużenie nieubłaganie rosło. Z czasem do tego doszły również odsetki.
Ostatecznie, przynajmniej do dziś zambrowski Zamtex utrzymał się na rynku. Kilkakrotnie zmniejszał obszar działania, ograniczając produkcję, zwalniając pracowników i opuszczając kolejne hale produkcyjne. Zamtex jest obecnie jedynym producentem tkaniny niewykończonej w kraju.
W związku z zadłużeniami od lat konto bankowe spółki blokuje trzech komorników: dwóch skarbowych i jeden sądowy. Zakład na tym koncie jest w stanie jedynie zbierać środki na wypłaty, zapłatę ZUS-u i podatku skarbowego. Jakiekolwiek nadwyżki natychmiast przejmują komornicy. Poza tym komornik zajął również należności od kontrahentów Zamtexu. Chodzi o firmy, które kiedyś kupowały towar w Zamteksie i mają za niego zapłacić.
Cała ta sytuacja znacznie ogranicza możliwość produkcyjne zakładu, który dysponuje 320 krosnami, jednak pracuje w nim zaledwie niewiele ponad 100 maszyn. Zamteksu po prostu nie stać na obłożenie surowcem wszystkich krosien. Dlatego, mimo że Zakład dysponując obecnym sprzętem i załogą, jest w stanie technicznie wykonać do 1 mln 300 tys. metrów bieżących materiału miesięcznie, to w najlepszych miesiącach produkuje zaledwie 700 tys. mb tkaniny. Gdyby zakład produkował 900 tys. mb tkaniny miesięcznie, wówczas wychodziłby w skali miesiąca na „zero”, tzn. starczałoby na wszystkie opłaty, pensje, ZUS, podatki, zakup surowców i opłaty za energię. Wszystko co udałoby się wyprodukować ponad ten stan byłoby czystym zyskiem przedsiębiorstwa.
Jeszcze niedawno prezes Zaręba widział szansę na powolne wyjście z dołka. Liczył jednak na pomoc ze strony państwa w kwestii oddłużenia.W końcu Zamtex jest spółką należącą do Skarbu Państwa, który mógłby umorzyć część długów, tak jak to robił w przypadku kopalń, czy hut. Niestety wszystkie te procedury zbyt długo trwają, a pracownicy chcą mieć na utrzymanie rodzin.
Polecamy: :: Przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski z wizytą w Zambrowie :: Zamtex liczy na pomoc ministerstwa :: To miasto stworzył „Kombinat” :: Kłopoty Zamtex-u :: Przez nieustępliwość ZUS-u może nie powstać II część Zambrowskiego Parku Przemysłowego :: Hale znowu tętnią życiem :: Zambrowski Park Przemysłowy – część II :: Zambrowski Park Przemysłowy – część I
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze