W dniu dzisiejszym Pomoc Drogowa SOS Assistance otrzymała zgłoszenie o ciągniku siodłowym z naczepą, który wpadł do rowu. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie wiek kierowcy. W kabinie wielotonowej ciężarówki siedział wystraszony 12-letni chłopiec.
Do zdarzenia doszło w dniu dzisiejszym około godziny 6.00 rano na drodze krajowej nr 8 w okolicy miejscowości Wyszomierz. Ciągnik siodłowy Renault Magnum z naczepą załadowaną towarem jechał z Białegostoku w kierunku Warszawy. Nagle z nieznanych przyczyn pojazd skręcił w prawo i wjechał do głębokiego przydrożnego rowu. To cud że kilkudziesięciotonowy pojazd nie przewrócił się na bok.
Jakie jednak zdziwienie przeżyli funkcjonariusze uczestniczący w zdarzeniu, kiedy okazało się, że wielotonową ciężarówkę z naczepą prowadził 12-letni chłopiec. Nastolatek wykorzystał moment, gdy jego ojciec (kierowca Tira) spał w przedziale sypialnym na parkingu, odpalił samochód i postanowił skrócić ojcu godziny pracy przez podjechanie za niego kilkudziesięciu kilometrów. O dziwo chłopiec bez problemu uruchomił pojazd i przejechał ponad 30 km. Niestety w pewnym momencie brak doświadczenia zrobił swoje i po kilkudziesięciominutowym wysiłku, nastolatek popełnił błąd. Tir z naczepą wyładowaną towarem znalazł się w rowie. Chłopiec i jego ojciec mogą mówić o wielkim szczęściu, po pierwsze dlatego, że nikomu nic się nie stało, a po drugie, że samochód nie został przewrócony na bok.
Załadowanego TIRa z rowu wyciągał ciężki holownik drogowy Pomocy Drogowej SOS Assistance Marka Rytelewskiego z Długoborza II. Akcja trwała kilkadziesiąt minut. Obyło się bez blokowania „ósemki”.
Zdarzenie przypomina sytuację do której doszło przed tygodniem w Grajewie. Tam 12-latek prowadził terenowego Opla Frontiera, podczas gdy jego pijany ojciec siedział z boku. W tym jednak przypadku ojciec był trzeźwy i spał, a pojazd był kilkakrotnie potężniejszy.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze