Wśród ratowników, którzy polecieli na Haiti jest Zambrowianin. Jarosław Wojtkowski, bo o nim mowa jest aspirantem pożarnictwa. W 2002 roku ukończył Szkołę Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie.
Od lipca 2002 roku pracuje w Jednostce Ratowniczo - Gaśniczej nr 1 Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie. W grupie ratowniczo-poszukiwawczej działa od początku pracy. Jak udało nam się dowiedzieć asp. Jarosław Wojtkowski bywał już na ćwiczeniach za granicą i brał udział w wielu akcjach poszukiwawczych na terenie kraju. Grupa, w której działa posiada certyfikat ONZ. Wszyscy ratownicy są szczepieni od różnych chorób z uwagi na możliwość niesienia pomocy w różnych krajach całego świata. Do celu razem z grupą dotarł w miniony weekend.
Jest żonaty. Na co dzień, razem z żoną przebywa w Warszawie. Pozostała w kraju żona i matka pana Jarosława bardzo przeżywają wyjazd męża i syna: - „Żona cierpi i matka, ale z drugiej strony cieszę się, że mój syn pojechał ratować innych, bo żeby nie takie osoby jak on, to może nie byłoby komu nieść pomocy potrzebującym” – roztrzęsionym głosem mówi matka ratownika, Zofia Wojtkowska – „Człowiek martwi się, bo w przypadku takich akcji nic nie wiadomo: jak dojedzie do celu, gdzie będzie przebywał, czym się będzie zajmował, czy nic mu się nie stanie oraz jak wróci do domu. Najbardziej ciężko jest nam, najbliższym.” – dodaj pani Zofia.
Przypomnijmy, że do tragicznego trzęsienia ziemi na Haiti doszło w miniony wtorek. Szacuje się, że pochłonęło ono kilkaset tysięcy ofiar śmiertelnych. Co najmniej 250 tys. osób jest rannych a 1,5 mln nie ma dachu nad głową. W minioną niedzielę Rząd Haiti wprowadził stan wyjątkowy, który obowiązywać ma do końca stycznia oraz miesięczną żałobę.
Na miejscu tragedii wciąż panuje chaos. Dochodzi do aktów grabieży i rozbojów. W niedzielę policja otworzyła ogień do złodziei plądrujących ruiny zabijając przynajmniej jednego z nich.
Największym niebezpieczeństwem jest jednak groźba wybuchu epidemii z powodu braku wody i podstawowej infrastruktury sanitarnej. Bezdomni koczują na rozległych Polach Marsowych, w tym bezpośrednio przed zniszczonym pałacem prezydenckim. Cały teren przekształcił się w olbrzymi obóz uchodźców. W mieście Leogane, które znajdowało się najbliżej epicentrum trzęsienia ziemi, wg informacji ONZ, nawet 90 % budynków legło w gruzach.
Dotychczas w mogiłach zbiorowych pochowano ok. 70 tys. ofiar kataklizmu.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze