Młody jeleń, leżakując, czeka spokojnie na swoją kolej karmienia, często nawet wiele godzin. To, że jego matki (łani) nie ma w pobliżu, nie oznacza, że został on porzucony. Służby leśne apelują, aby nie dotykać takiego zwierzaka.
Jeżeli podczas spaceru po lesie spotkacie się z widokiem słodkiej, maleńkiej, nakrapianej sarenki lub innego młodego zwierzęcia ukrytego w trawie lub leśnym gąszczu, to pod żadnym pozorem nie podchodźcie, nie dotykajcie i nie zabierajcie go z lasu. Najlepiej przejdźcie obok spokojnie, tak, aby go nie spłoszyć. Nieopodal na pewno znajduje się jego mama.
- „Zupełnie naturalnym jest, że samica sama musi intensywnie żerować, aby mieć czym nakarmić młode, przez co często oddala się w poszukiwaniu pożywienia.” - informuje Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku.
Najlepszą ochroną młodych zwierząt jest kamuflaż: barwa futerka, nie wydzielanie zapachu i ciche, skryte zachowanie. Dopiero co urodzona sarenka przechodzi chwiejnie kilka kroków żeby odejść od miejsca porodu, w którym pozostał zapach matki i kładzie się na ziemi. Koza – samica sarny odwiedza ją jedynie dwa razy dziennie, w porze karmienia. Wszystko po to, żeby nie przekazać młodym swojego, doskonale wyczuwalnego przez drapieżniki zapachu i bezsensownie nie narażać osesków na niebezpieczeństwo. Wśród gałązek, w plamach światła barwa futerka, nakrapianego brązowymi i żółtymi łatkami idealnie zlewa się z otoczeniem, kamuflując przed drapieżnikami bezbronną sarnę.
Niestety, człowiek jest wzrokowcem i często zauważa ukryte młode zwierzęta. Wielu ludzi zabiera je i po kilku godzinach „zabawy” albo zanosi je leśniczemu, albo oddaje do ogrodu zoologicznego. Tego typu pomysły bardzo źle kończą się dla zwierząt. Dlatego trzeba pamiętać, że małe sarny, jelenie, zające leżące sobie cicho są zadbane, nakarmione i czekają na przyjście matki.
Dlatego zanim w odruchu serca będziemy chcieli wziąć na ręce bezbronnego malucha, chwilę się zastanówmy!
Polecamy: :: Nie dotykaj brunatnego krążka!
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze