Łoś w środku osiedla. To widok, który przestraszył z rana niejedną osobę w Zambrowie. Wypłoszone, nienaturalnym środowiskiem zwierze było agresywne, stwarzało realne zagrożenie dla mieszkańców. Po kilku godzinach łoś został uśpiony i przewieziony do lasu. Niestety, jak się okazało później - łoś padł.
W dniu dzisiejszym, piątek, 11 września, około godziny 6.00 w okolicach bloku przy ul. Legionowej 4, zabłąkał się łoś. Duże zwierze przyszło tu w nocy prawdopodobnie z kompleksu leśnego w Grabówce.
O nietypowym gościu, mieszkańcy powiadomili policję. Łoś okazał się bardzo dużym problemem, ponieważ w mieście nie ma odpowiednich służb, które miałby zająć się uśpieniem zwierzęcia i przewiezieniem do naturalnego środowiska. Mimo, że osobnik był jeszcze młody, to było to bardzo duże i silne zwierze, a wypłoszone nienaturalną sytuacją, w każdej chwili mogło zaatakować.
Od samego rana policjanci pilnowali więc, by nikt nie przepłoszył łosia, który stał pomiędzy ogrodzeniem a stróżówką, tuż przy wejściu do szczytowej klatki bloku przy ul. Legionowej 4. Później do policjantów dołączyli strażacy, pracownicy Urzędu Miasta, Starostwa Powiatowego i weterynarz.
Między godziną 8.00 a 9.00 weterynarz dostarczył środki, za pomocą których można było uspokoić i uśpić zwierzę. Łoś był mocno wystraszony, dlatego strzelano do niego środkiem usypiającym kilkakrotnie. Dopiero około godz. 10.30 udało się uśpić łosia, którego następnie przetransportowano do lasu w Grabówce.
Niestety, jak się później okazało łoś nie wybudził się. Zwierzę padło. Nieoficjalnie mówi się, że przyczyną śmierci łosia mogła być zbyt duża dawka środka usypiającego.
Komentarze