Zapewne niewielu mieszkańców Zambrowa wie, że od 1 maja istnieje możliwość załatwiania większości urzędowych spraw za pośrednictwem Internetu. Każdy urząd ma bowiem obowiązek przyjmowania dokumentów i wniosków opatrzonych podpisem elektronicznym. Jak sprawa wygląda w praktyce w Zambrowie?
Kierując elektroniczny wniosek do Urzędu Miasta Zambrów, odpowiedzi opatrzonej elektronicznym podpisem kwalifikowanym możemy się spodziewać od jednej z czterech osób: Burmistrza, Zastępcy, Przewodniczącego Rady Miasta lub Skarbnika. Pani Sekretarz Miasta Zambrów Anna Wiśniewska powiedziała nam, że w Urzędzie Miasta podpis funkcjonuje prawidłowo i przy jego pomocy można załatwić wiele spraw, jednak do tej pory żaden z petentów nie skorzystał z tej możliwości.
Podobnie jest w Starostwie Powiatowym w Zambrowie i Gminie Zambrów. W obydwu urzędach od 1 maja funkcjonują elektroniczne skrzynki podawcze. W Starostwie podpisem kwalifikowanym dysponuje Starosta, Vice Starosta, Skarbnik, Przewodniczący Rady i Sekretarz. W gminie: Wójt, jego zastępca oraz również Skarbnik, Przewodniczący i Sekretarz, czyli najważniejsze osoby w każdym urzędzie. Jednak we wszystkich odwiedzonych przez nas zambrowskich urzędach, mimo że podpis elektroniczny zgodnie z ustawą funkcjonuje co najmniej od 1 maja, przynajmniej do dnia gromadzenia informacji do tego artykułu, nie wpłynęła żadna sprawa za pośrednictwem elektronicznej skrzynki podawczej.
Dlaczego ta forma kontaktu nie cieszy się zainteresowaniem? W tej chwili są co najmniej dwa powody: po pierwsze zbyt mała świadomość społeczeństwa - nie każdy słyszał o wprowadzeniu od 1 maja obowiązku umożliwienia petentom załatwiania spraw we wszystkich urzędach, bez konieczności odwiedzania okienka w urzędzie. Po drugie – koszty! Aby bowiem skorzystać z tej formy komunikacji z urzędem, wymagane jest posiadanie certyfikatu kwalifikowanego, czyli podpisu elektronicznego potwierdzającego zgodność danych, osoby wysyłającej dokument. Posiadanie takiego certyfikatu kosztuje i to nie mało, bo kilkaset zł rocznie. Osoba zainteresowane certyfikatem kwalifikowanym na początku musi zakupić czytnik do komputera i kartę, na którą certyfikat jest wgrywany, a później raz do roku płacić za odnawianie certyfikatu.
Z tego właśnie powodu urzędnicy, przynajmniej w najbliższym czasie, nie muszą obawiać się nawału elektronicznych wniosków od mieszkańców. Nikt nie będzie przecież kupował certyfikatu za kilkaset złotych, aby wysłać do urzędu dwa, czy trzy dokumenty rocznie. Z e-podpisu korzystać natomiast będą instytucje oraz duże firmy, dla których posiadanie certyfikatu nie jest dużym obciążeniem.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze