Zatrzymane prawo jazdy, 15 punktów i mandat w wysokości 5000 złotych. Tak swoją podróż zakończył 47-letni mieszkaniec Warszawy, który w obszarze zabudowanym jechał motocyklem z prędkością 121 km/h.
O surowych konsekwencjach notorycznego łamania przepisów drogowych przekonał się 47-letni mieszkaniec Warszawy. Mężczyzna, kierując motocyklem, został zatrzymany do kontroli na alei Wojska Polskiego w Zambrowie. Jechał z prędkością 121 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h.
Kierowca nie próbował nawet tłumaczyć swojego zachowania. Po sprawdzeniu w policyjnych systemach okazało się, że w ciągu ostatnich 2 lat ponownie dopuścił się przekroczenia prędkości. W związku z recydywą został ukarany dwukrotnie wyższym mandatem w wysokości 5 tysięcy złotych. Dodatkowo otrzymał 15 punktów karnych i stracił prawo jazdy na 3 miesiące.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Super, więcej takich interwencji. Ulice to nie tor wyścigowy, to miejsce nie tylko dla pojazdów ale i dla pieszych. Szkoda, że nigdy nie widać patroli policji kontrolującej prędkość na wysokości Stadionu Miejskiego, gdzie stoi pulsujący znak z ograniczeniem prędkości do 40 km ale nikt tego egzekwuje, więc część kierowców, szczególnie małolatów, co dostaje od rodziców samochód na weekendowe przejażdżki, a także motocyklistów, pędzi nie zważając na ograniczenia, rozwijając duże prędkości na niedługim, prostym odcinku ul. Wyszyńskiego i stwarzając duże zagrożenie.
Super, więcej takich interwencji. Ulice to nie tor wyścigowy, to miejsce nie tylko dla pojazdów ale i dla pieszych. Szkoda, że nigdy nie widać patroli policji kontrolującej prędkość na wysokości Stadionu Miejskiego, gdzie stoi pulsujący znak z ograniczeniem prędkości do 40 km ale nikt tego egzekwuje, więc część kierowców, szczególnie małolatów, co dostaje od rodziców samochód na weekendowe przejażdżki, a także motocyklistów, pędzi nie zważając na ograniczenia, rozwijając duże prędkości na niedługim, prostym odcinku ul. Wyszyńskiego i stwarzając duże zagrożenie.
Super, więcej takich interwencji. Ulice to nie tor wyścigowy, to miejsce nie tylko dla pojazdów ale i dla pieszych. Szkoda, że nigdy nie widać patroli policji kontrolującej prędkość na wysokości Stadionu Miejskiego, gdzie stoi pulsujący znak z ograniczeniem prędkości do 40 km ale nikt tego egzekwuje, więc część kierowców, szczególnie małolatów, co dostaje od rodziców samochód na weekendowe przejażdżki, a także motocyklistów, pędzi nie zważając na ograniczenia, rozwijając duże prędkości na niedługim, prostym odcinku ul. Wyszyńskiego i stwarzając duże zagrożenie.
Super, więcej takich interwencji. Ulice to nie tor wyścigowy, to miejsce nie tylko dla pojazdów ale i dla pieszych. Szkoda, że nigdy nie widać patroli policji kontrolującej prędkość na wysokości Stadionu Miejskiego, gdzie stoi pulsujący znak z ograniczeniem prędkości do 40 km ale nikt tego egzekwuje, więc część kierowców, szczególnie małolatów, co dostaje od rodziców samochód na weekendowe przejażdżki, a także motocyklistów, pędzi nie zważając na ograniczenia, rozwijając duże prędkości na niedługim, prostym odcinku ul. Wyszyńskiego i stwarzając duże zagrożenie.