REKLAMA:

O marzeniach, planach na przyszłość i kryzysie małżeńskim opowiada Krzysztof Krawczyk

kultura
28.08.2003 r., godz. 06.05
24.08.2003r, był gwiazdą pożegnania lata w Zambrowie...
Jest jednym z najpopularniejszych artystów swojego pokolenia, jego ostatnia płyta w kilka miesięcy osiągnęła status platynowej, a piosenkę "Bo marzę i śnię" nuci cała Polska.
Tomasz Zaręba: Czy zgodzi się Pan z moją tezą, że to właśnie Goran Bregović obudził w Panu drugie życie artystyczne?
Krzysztof Krawczyk: Tak w pewnym sensie zgadzam się z tym, ponieważ byłem na takim rozdrożu, że żadna z głównych firm fonograficznych w Polsce typu: BMG, POMATON EMI, nie była specjalnie zainteresowana współpracą ze mną, a gdy Goran Bregović zwrócił się do wytwórni płytowej, że chce nagrać z Krawczykiem płytę, było to dla nich wielkim zaskoczeniem. Myślę, że gdyby szefem BMG był jakiś Polak czy Polka to pewnie do kontraktu by nie doszło, ponieważ by stanowczo zaprotestowano, że Krawczyk to może być obciach bo występował w "Disco- Relaxsie", naśladuje Presleya i takie różne gówniane argumenty, które nie mają żadnego znaczenia, a na tamte czasy mogły mieć. Na szczęście szefem BMG okazała się osoba z poza granic Polski, która mając moje płyty nie kierowała się jakimiś animozjami z przeszłości tylko powiedziała, że jest to facet o którego nam chodzi, Bregović chce, więc nie ma na co czekać tylko zabierać się do pracy. I rzeczywiście gdyby nie Goran nagranie płyty byłoby o wiele trudniejsze.

T.Z: Komu dedykowany jest Pana wielki przebój "Bo jesteś ty"?
K.K: Postanowiliśmy z żoną, że na pojednanie umieścimy taką dedykację, ale trzeba powiedzieć, że w piosence tej jest trochę wyrachowania zawodowego, bo wiedzieliśmy, że ludzie lubią tego typu utwory adresowane do kogoś bliskiego. My przeżywaliśmy kryzys, oczywiście cały ten rozwód to jest po prostu jakaś głupota mojej żony i moja, trzeba od razu powiedzieć. Wynająłem komisję biegłych sądowych, którzy stwierdzili, że te zdjęcia przedstawiające rzekomo moją zdradę, które żona otrzymała nie są do końca wiarygodne, więc jest to jak mówię głupota i jeszcze raz głupota. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a ślub będzie prawdopodobnie w przyszłym roku, bo teraz jesteśmy bardzo zapracowani.

T.Z: Jakie wartości uznaje Pan za najważniejsze w życiu?
K.K: Przede wszystkim chrześcijańskie i rodzinne. Po drugie narodowe, ale bez antysemityzmu. Myślę, że dekalog jest dla nas najważniejszą wskazówką do życia. Bardzo istotna jest także rodzina, która opiera się na wierze, bo jest to dar który trzeba w sobie nosić i pielęgnować.

T.Z: Jakie jest Pana motto życiowe?
K.K: Trzeba próbować być człowiekiem szczęśliwym, dawać szczęście innym w jakikolwiek sposób, który trzeba wymyślić.

T.Z: W jaki sposób spędza Pan wolny czas?
K.K: Leniuchując oczywiście, bo mam tak napięty kalendarz, cały czas koncertuję. Jestem właśnie po dwutygodniowej trasie i jestem nieprzytomny ze zmęczenia, ale obecność na scenie wzbudza we mnie energię, a niektórzy ludzie postrzegają mnie jak " ochlapłego zmęczonego misia", ale to kontakt z publicznością daje mi siłę, bez nich nie umiałbym funkcjonować.

T.Z.: Przed premierą Pana ostatniej płyty, dużo mówiło się o Pana kryzysie małżeńskim, a jak obecnie układają się Pana relacje partnerskie z Panią Ewą?
K.K.: Ja teraz na Ewcię mówię moja "ex-małżonka" obecnie- narzeczona, ja jestem chyba jakiś "model" bo będzie to już czwarty ślub z moją żoną. Pierwszy był cywilny w Ameryce, ni był on u nas uznawany więc musieliśmy wziąć drugi cywilny ślub w Polsce, potem był kościelny a teraz będzie czwarty.

T.Z.: Jaka według Pana jest recepta na udany związek małżeński?
K.K.: Po pierwsze i po ostatnie wierność. Oczywiście musi być uczucie, emocje, zaufanie i to jest tak jak z rośliną. Trzeba dbać, szanować, pielęgnować ale wierność jest zdecydowanie najważniejsza. Wydaje mi się, że wszystkie kryzysy małżeńskie na świecie pojawiają się głównie dlatego, że małżonkowie przestają być sobie wierni.

T.Z.: Za co najbardziej kocha Pan swoją żonę?
K.K.: Za wielkie serce do walki, za mądrość życiową którą wyssała z mlekiem matki., Moja żona pochodzi z niebogatej partyzanckiej rodziny z Puszczy Augustowskiej, nie zadzierała nigdy nosa jest osobą bardzo skromna, szanuje drugiego człowieka. A jej, jak to mówię "puszczański charakter" pomaga w naszym życiu zwalczać trudności.

T.Z.: Po sukcesie platynowej już płyty "Bo marzę i śnię", jakie ma Pan plany na przyszłość?
K.K.: Mam w planach nagranie nowej płyty. Będzie to płyta strategiczna, na której gośćmi będą artyści mi bliscy, na pewno Norbi, ktoś z listy osób pracujących przy produkcji poprzedniej płyty, a ja oczywiście będę gospodarzem tej płyty.

T.Z.: O czym marzy i śni Krzysztof Krawczyk?
K.K.: Określiłbym się jako człowieka już spełnionego, szczęśliwego. Moje marzenia są raczej drobne, ponieważ wszystkie te bardzo ważne się spełniły. Mam w sercu miłość raz większą raz mniejszą staram się ją nosić, pielęgnować, mam szczęśliwą rodzinę. Chyba teraz najbardziej marzę o większym samochodzie by mieć więcej miejsca i móc wygodnie podróżować na koncerty, chciałbym nagrać jeszcze kilka ciekawych płyt, profesjonalnych płyt, bo piosenkarz który ma 56 lat powinien być taki profesjonalny. Bo dzisiaj jest zupełnie inna publiczność, młodzież jest wyedukowana. Młodzieży bardzo dużo zawdzięczam, ostatnią płytę zawdzięczam tylko młodzieży. Tak wyczuwam że młodzież jest raczej po mojej stronie to znaczy że "Krawiec" jest O.K jest "swój człowiek", nie ściemnia, mówi to co myśli i wydaje mi się że przez to, że jestem sobą nikogo nie udaję oni mnie akceptują. Zostało to potwierdzone moim repertuarem na ostatniej płycie gdzie znaleźli swoje ulubione piosenki, które dzięki dobremu Bogu i ludziom szczególnie tym młodym przypadły do gustu. Ale moja generacja o mnie nie zapomina, może nie chce się im chodzić do sklepów z płytami, ale jeśli chodzi o koncerty to w dalszym ciągu jest to 70% fanów z tamtych lat.

T.Z.: Dziękuję Panu bardzo serdecznie za rozmowę ,życzę spełnienia tych wszystkich marzeń oraz wiele szczęścia, zdrowia i miłości.
K.K.: Bardzo serdecznie dziękuję. Wszystkiego dobrego.
Wywiad przeprowadził: Tomasz Zaręba






 
Logowanie
Jeśli chcesz obejrzeć zdjęcia w powiększeniu musisz się zalogować.

Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojuego loginu to zarejestruj się. Rejestracja jest całkowicie darmowa i zajmie kilka chwil.
REKLAMA: